Pytanie o polityczną przyszłość pada wprost. „Widzę siebie w działalności społecznej. Bardzo” — odpowiada Małgorzata Rozenek-Majdan. Podkreśla, że najbardziej interesuje ją skuteczność: możliwość doprowadzenia do konkretnych zmian, które poprawiają życie innych. Chciałaby być częścią polityki bardziej otwartej na różne środowiska, zdolnej pogodzić interesy ludzi, którzy nie we wszystkim się zgadzają. W jej wypowiedziach wybrzmiewa też przekonanie, że narastająca brutalność publicznej debaty w końcu zmęczy wyborców.

Sprawczość ważniejsza niż stanowisko

Wracając do działań na rzecz przywrócenia finansowania in vitro, Rozenek-Majdan tłumaczy, dlaczego tak ważne jest dla niej zaangażowanie społeczne. „Stanowiska nie są potrzebne do tego, aby sprawczo działać” — zaznacza. Wskazuje również obszary, którymi chciałaby zajmować się w przyszłości: demografię oraz przeciwdziałanie hejtowi i mowie nienawiści. Nie ogłasza decyzji o wejściu do polityki, ale jasno mówi o potrzebie działania na rzecz innych.

W rozmowie pojawia się także temat jej ojca i wyniesionego z domu podejścia do konserwatyzmu. Opisuje go jako człowieka, któremu zasady nie przysłaniają drugiej osoby. Wspomina wymagania rodziców, ale też wsparcie, na które mogła liczyć, nawet gdy jej życiowe wybory nie były dla nich łatwe.

Zobacz także:

Rozenek-Majdan mówi również o odporności na krytykę, którą budowała od czasów szkoły baletowej. Uważa ją za cechę przydatną w polityce. Pełna rozmowa pokazuje, jak rozumie publiczne zaangażowanie i dlaczego coraz ważniejsza staje się dla niej możliwość zmieniania świata także poza własnym domem.

player placeholder