Są filmy, do których wraca się dla ulubionych dialogów, i takie, które zapamiętuje się przez uczucie towarzyszące końcowym napisom. „Siedem” Davida Finchera należy do tej drugiej grupy. Duszne, ponure i bezlitosne, zostawia widza z pytaniami, na które nie ma wygodnych odpowiedzi. Na IMDb ma ocenę 8,6/10 przy ponad dwóch milionach głosów - wynik, który stawia je wśród najwyżej ocenianych thrillerów dekady. Jednak nawet bez znajomości statystyk wystarczy kilkanaście minut seansu, by zrozumieć, skąd ta pozycja.
WIDEO…
„Siedem”. Śledztwo, które coraz trudniej kontrolować
William Somerset jest doświadczonym detektywem przygotowującym się do przejścia na emeryturę. David Mills dopiero zaczyna pracę w nowym mieście i wierzy, że potrafi coś w nim zmienić. Pierwszy obserwuje, analizuje i zachowuje dystans. Drugi działa impulsywnie, szybko się złości i nie chce przyjmować rad starszego kolegi. Muszą jednak znaleźć wspólny język, gdy rozpoczynają śledztwo w sprawie wyjątkowo brutalnych zabójstw. Z czasem odkrywają, że sprawca podporządkowuje swoje zbrodnie siedmiu grzechom głównym.
Ten pomysł mógłby wystarczyć za podstawę sprawnego kryminału. Fincher idzie dalej. Każda kolejna scena wzmacnia poczucie, że bohaterowie poruszają się po świecie, w którym przemoc zdążyła już spowszednieć. Pada deszcz, mieszkania są ciasne, a policyjne korytarze nie dają chwili wytchnienia. Nawet zwyczajna rozmowa przy stole wydaje się tutaj czymś kruchym. Zagadka przyciąga uwagę, ale równie mocno działa atmosfera: trudno pozbyć się wrażenia, że coś złego może wydarzyć się także poza kadrem.
Brad Pitt i Morgan Freeman tworzą duet, który niesie cały film
Amerykańska produkcja z 1995 roku powstała według scenariusza Andrew Kevina Walkera. W głównych rolach wystąpili Brad Pitt i Morgan Freeman, a w obsadzie znaleźli się również Gwyneth Paltrow oraz Kevin Spacey. Za zdjęcia odpowiadał Darius Khondji.
Pitt daje Millsowi nerwową energię człowieka, który bardzo chce udowodnić swoją wartość. Freeman gra oszczędniej: Somerset bywa zmęczony i rozczarowany, ale pozostaje uważny. Różnica między nimi sprawia, że śledztwo ma emocjonalny ciężar. Śledzimy dwóch ludzi, którzy zupełnie inaczej reagują na to samo okrucieństwo. Paltrow jako Tracy, żona Millsa, wnosi do tej historii potrzebną bliskość. Dzięki niej widać, jak wiele dzieje się poza pracą detektywów — i jak trudno oddzielić jedno od drugiego.
Dlaczego warto wrócić do tego thrillera?
O zakończeniu „Siedem” najlepiej wiedzieć jak najmniej. Jego siła wynika jednak z całej historii: charakterów bohaterów, ich decyzji i napięcia budowanego od pierwszych scen. Przy ponownym seansie uwagę przyciągają szczegóły, które wcześniej mogły umknąć, a znajomość finału wcale nie przynosi ulgi.
To propozycja dla osób, które cenią mroczne kryminały i psychologiczne napięcie.
Obecnie „Siedem” można obejrzeć w Polsce w abonamencie HBO Max, CANAL+ i Polsat Box Go.