Reklama

Kino coraz częściej zagląda za kulisy świata, gdzie sukces sprzedaje się ze sceny, a pewność siebie brzmi jak gotowa recepta na życie. „Guru” Yanna Gozlana idzie o krok dalej – pokazuje, co dzieje się wtedy, gdy charyzma zaczyna działać jak narzędzie kontroli, a inspirujące hasła prowadzą do obsesji. W roli Matta Vasseura, gwiazdorskiego coacha pod presją senackiej komisji, Pierre Niney tworzy portret człowieka, którego perfekcyjny wizerunek pęka w najbardziej niepokojącym momencie.

W tym artykule:

  1. Fabuła nowego thrillera „Guru” przyprawia o ciarki
  2. Gdzie kończy się motywacja, a zaczyna manipulacja? Reżyseria „Guru”
  3. Pierre Niney i rola, która gra na nerwach współczesności

Fabuła nowego thrillera „Guru” przyprawia o ciarki

Matt Vasseur jest w tej historii uosobieniem sukcesu dopracowanego w każdym detalu: gładka narracja, rytm precyzyjnie zaplanowanych wystąpień i publiczność, która reaguje jak na komendę. Jego wydarzenia mają w sobie coś z widowiska, w którym emocje są prowadzone jak światło reflektora, a słowa stają się najważniejszym rekwizytem. Wizerunek jest spójny: imponująca kariera, wspierająca partnerka, tłum oddanych fanów.

Właśnie ta perfekcja zaczyna jednak pękać, gdy działalnością trenera interesuje się senacka komisja. Napięcie narasta nie tylko z powodu zewnętrznej presji, lecz także dlatego, że wśród zwolenników Matta pojawia się obsesja przybierająca groźny kierunek. Fabuła prowadzi widza przez moment, gdy rozwoju osobistego przestaje się słuchać jak inspirującej opowieści, a zaczyna traktować jak instrukcję życia. To wtedy prywatny świat bohatera zaczyna się rozpadać, odsłaniając ciemniejsze warstwy tego, co na scenie wyglądało jak ideał.

Gdzie kończy się motywacja, a zaczyna manipulacja? Reżyseria „Guru”

Reżyser Yann Gozlan, znany z tytułu „Wizje”, sięga po thriller, by opowiedzieć o psychologicznych i społecznych nadużyciach w coachingu. W centrum stoi granica: delikatna, a przy tym bezwzględnie realna. Film pyta o to, co dzieje się z człowiekiem, gdy uwodzi go język sukcesu, a obietnica szybkiej przemiany staje się ważniejsza niż własna intuicja.

W „Guru” szczególnie mocno wybrzmiewa temat siły słowa i ludzkiej wrażliwości na perswazję. To opowieść o tym, jak łatwo dać się porwać iluzji, w której efektowna oprawa i pewność siebie mówcy wyglądają jak dowód prawdy. Twórcy nie ustawiają historii w prostym schemacie winy i kary. Zależy im raczej na niejednoznaczności, na uważnym przyglądaniu się mechanizmom wciągającym tłum w emocjonalną zależność.

Elle newsletter

Pierre Niney i rola, która gra na nerwach współczesności

W roli głównej pojawia się Pierre Niney, laureat Cezara; po „Hrabim Monte Christo” wraca w zupełnie innym rejestrze: bardziej współczesnym, nerwowym, skoncentrowanym na tym, jak działa zbiorowa wyobraźnia. Jego bohater ma być początkowo szczery w przekonaniu, że pomaga innym, co nadaje tej historii szczególną temperaturę. Z czasem w Matcie rośnie radykalizm, a frustracja porażki przesuwa go w stronę agresji.

W tle wyraźnie widać kontekst mediów społecznościowych, które wzmacniają znaczenie coachingu i przyspieszają obieg charyzmatycznych komunikatów. Reżyser nie ucieka od pytania, dlaczego tak chętnie oddajemy uwagę ludziom obiecującym prostą odpowiedź na skomplikowane potrzeby, i jaką cenę płaci się za tę wygodę.

Światowa premiera „Guru” odbyła się podczas The American French Film Festival w Los Angeles. W Polsce produkcja ma zostać pokazana festiwalowo w czerwcu na Przeglądzie Nowego Kina Francuskiego, a do regularnej dystrybucji kinowej wejdzie 26 czerwca. Dla widzów, którzy lubią kino pulsujące emocją i jednocześnie uważne społecznie, to tytuł warty obejrzenia.

Guru - premiera kinowa
mat. prasowe
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...