Genialna polska satyra z Januszem Gajosem wróciła na Netflix. Towarzyszy mu aktorska ekstraklasa: Opania, Englert i Lubaszenko
Na Netflix wraca jeden z najbardziej bezlitosnych polskich filmów o kulisach futbolu lat 90. Janusz Gajos prowadzi tę historię przez świat układów, nacisków i „ustawionych” wyników, a na ekranie partnerują mu prawdziwi giganci polskiego ekranu.

Do oferty Netflix w Polsce z okazji 10-lecia istnienia platformy w naszym kraju wrócił film „Piłkarski poker” (1989) w reżyserii Janusza Zaorskiego. Ten tytuł działa jak dopracowany kadr: błyskotliwy, szybki, bezlitośnie celny, a przy tym zaskakująco lekki w formie. Na pierwszy plan wychodzi Jan Laguna, sędzia piłkarski grany przez Janusza Gajosa - człowiek, który widzi więcej, niż powinien, i wie, jak wygląda liga, gdy decyzje zapadają z dala od murawy.
„Piłkarski poker” jest komedią sensacyjną podszytą kryminałem i trwa 101 minut. Ma energię kina gatunkowego, ale pod spodem pulsuje niepokój o to, co dzieje się z zasadami, kiedy system uczy sprytu zamiast odpowiedzialności. Ta mieszanka - rozrywka i przenikliwa obserwacja - sprawiła, że film latami funkcjonował w zbiorowej pamięci jak kulturowy skrót: wystarczy wspomnieć o „spółdzielni”, by wszyscy wiedzieli, o co chodzi.

„Piłkarski poker” na Netflix. O czym jest film z 1989 roku?

Akcja osadzona jest w środowisku polskiej piłki nożnej u schyłku PRL. Kilku prezesów klubów tworzy nieoficjalny układ, w którym wynik nie jest sportową konsekwencją, tylko wcześniej ustalonym scenariuszem. Laguna obserwuje to od lat, a w decydującym momencie sezonu postanawia przestać udawać, że jest tylko trybikiem. Jego plan jest tak cyniczny, jak realia, w których dojrzewa: „niedziela cudów”, ostatnia kolejka rozgrywek ustawiona w całości, z pieniędzmi branymi od wszystkich stron.
W tym świecie nawet uczciwość staje się dekoracją, a reguły - kostiumem. Film prowadzi widza sprawnie: z jednej strony dba o tempo sensacji, z drugiej nie pozwala zgubić tego, co najbardziej niewygodne, czyli powszechności układów. To opowieść o piłce, ale też o społecznym odruchu, by przymykać oczy, kiedy stawka robi się zbyt wysoka, a wstyd zbyt kosztowny.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Janusz Gajos i aktorska ekstraklasa, której nie da się podrobić

Rola Jana Laguny jest osią filmu i pokazem aktorskiej precyzji Janusza Gajosa: pod powierzchnią cynizmu widać zmęczenie człowieka, który zbyt długo patrzył na to samo. Obok niego pojawia się Marian Opania jako Bolo - dawny kolega z boiska i wspólnik w planie „wydrukowania” ostatniej kolejki. W obsadzie są też Małgorzata Pieczyńska jako żona Laguny, Mariusz Dmochowski jako prezes Kmita, Jan Englert, ś.p. Edward Linde-Lubaszenko, Henryk Bista oraz Olaf Lubaszenko jako Olek Grom, młody piłkarz, który staje się ważnym elementem finału.
Smaczkiem pozostają występy gościnne: na ekranie pojawiają się m.in. Dariusz Szpakowski, Kazimierz Górski i Dariusz Dziekanowski. To detal w stylu dobrze dobranej biżuterii - nie zmienia konstrukcji, ale podbija wiarygodność świata przedstawionego.
Premiera „Piłkarskiego pokera” wywołała zgrzyt

Scenariusz Jana Purzyckiego powstał w dwa tygodnie, a inspiracją była „niedziela cudów” z 1986 roku, czyli seria podejrzanych wyników w ostatniej kolejce ekstraklasy. Film miał też roboczy tytuł „Kocham piłkę” - kamuflaż, który miał sugerować bezpieczną, sportową historię. Tymczasem „Piłkarski poker” był znacznie bardziej ambitny: pod piłkarską otoczką opowiadał o mechanizmach schyłkowej Polski Rzeczpospolitej Ludowej i o roli pieniądza w rozmontowywaniu wartości.
Nic dziwnego, że premiera nie przeszła bez napięć. Środowisko piłkarskie przyjęło film bez entuzjazmu, a podczas jednego z pokazów doszło do wygwizdania legendarnego Gerarda Cieślika. Paradoksalnie to właśnie ten opór tylko podkreślał, jak celnie Zaorski trafił w temat.
Od strony rzemiosła film broni się także detalem: zdjęcia Witolda Adamka nadają opowieści konkretny, surowy ton, muzyka Piotra Figla dba o nerw, a całość powstała w Studiu Filmowym Dom. Dziś, gdy „Piłkarski poker” znów jest dostępny na Netflix, wraca nie jako muzealny eksponat, tylko jako żywy klasyk - szybki, błyskotliwy i wciąż zaskakująco aktualny.

