Dziś finał „Love is Blind: Polska”. Netflix ujawnia nieznane dotąd kulisy produkcji [bez spoilerów]
225 randek jednego dnia, złote kielichy pełne kawy i śluby, które naprawdę mają moc prawną. Zanim finał „Love is Blind: Polska” zdradzi, kto powiedział „tak”, Netflix odsłania kulisy najbardziej komentowanego reality show tej wiosny.

Dziś rano na Netflixie pojawił się finałowy odcinek Love Is Blind: Polska. Internet już żyje spoilerami, odpowiedziami na pytanie „kto powiedział TAK?” i analizami każdej decyzji sprzed ołtarza. Ale zanim dowiemy się, które pary naprawdę dostały swoje „żyli długo i szczęśliwie”, warto zajrzeć tam, gdzie kamery pokazują znacznie mniej. Netflix właśnie uchylił drzwi do kulis najgłośniejszego reality show ostatnich tygodni.

Finał „Love is Blind: Polska”

Od godziny 9:00 rano widzowie mogą oglądać finałowy odcinek pierwszej polskiej edycji programu. I choć wiele portali zdążyło już zdradzić, kto zdecydował się na ślub, a kto w ostatniej chwili uznał, że to jednak nie jest historia dla niego, ja mam ten odcinek dopiero przed sobą. Nie będzie więc spoilerów ani rankingu najbardziej dramatycznych decyzji przy ołtarzu. Zamiast tego - coś znacznie ciekawszego. Opowieść o tym, jak naprawdę wygląda eksperyment, który przez ostatnie tygodnie wciągnął pół Polski.
Bo kiedy gasną emocje po kolejnych cliffhangerach, zostaje pytanie: jak właściwie działa świat „Love is Blind”? Ile randek można odbyć jednego dnia? Czy uczestnicy naprawdę nie wiedzą, kto siedzi po drugiej stronie ściany? I co dzieje się z pierścionkami, jeśli zamiast „tak” pada bolesne „nie”?
225 randek jednego dnia i emocjonalny maraton w kabinach

Zanim uczestnicy trafili do charakterystycznych kabin, produkcja przeszła przez gigantyczny casting. Do programu zgłosiło się blisko sześć tysięcy osób. Ostatecznie spośród tego tłumu wybrano piętnaście singielek i piętnastu singli.
– Najważniejsze kryterium to znaleźć osoby ze szczerą motywacją, które naprawdę szukają miłości i są gotowi na małżeństwo, a nie tylko przygody w telewizji. Ludzi emocjonalnie otwartych, gotowych szczerze rozmawiać – i o pięknych, i o trudnych sprawach – oraz takie historie, z którymi widzowie mogą się utożsamić, żeby siedząc przed ekranem, mogli powiedzieć: „wiem, jak ona/on się czuje” – mówi Diana Tatarca, menedżerka ds. formatów rozrywkowych w Europie Środkowo-Wschodniej z Netflixa.
Ta autentyczność najmocniej odróżnia polską edycję od wielu perfekcyjnie wygładzonych reality shows. W „Love is Blind: Polska” było sporo niezręcznych ciszy, niepewności, emocjonalnych wybuchów i rozmów, które momentami bardziej przypominały terapię niż flirt. Może dlatego widzowie tak łatwo weszli w ten świat.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Pierwszy dzień eksperymentu brzmi zresztą jak emocjonalny survival. Piętnaście kobiet i piętnastu mężczyzn odbywa ze sobą randki, co daje… 225 rozmów jednego dnia. Każda trwa tylko osiem minut. Później czas spotkań zaczyna się wydłużać, a gdy uczestnicy skupiają się już tylko na jednej osobie, potrafią spędzać w kabinach nawet kilka godzin dziennie.
– Na planie tego programu wszystko dzieje się naprawdę – zarówno emocje, jak i tworzące się między ludźmi więzi. Nikt zza kulis nie podpowiada, kto powinien być z kim, tu wszystko zależy od uczestników i ich decyzji, dlatego etap castingu jest tak istotny. Dla nas, ekipy produkcyjnej, to również ogromna niewiadoma i ekscytująca podróż: śledzimy rozwój relacji uczestników, wydarzenia, obserwujemy ich reakcje i emocje i razem z uczestnikami przechodzimy przez każdy moment tej opowieści – podkreśla Diana Tatarca.
Złote kielichy, piña colada i miłość przez ścianę

Jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli programu stały się złote kielichy. Internet oczywiście od tygodni zastanawiał się, co właściwie znajduje się w środku. Odpowiedź jest mniej imprezowa, niż mogłoby się wydawać. Najczęściej uczestnicy piją z nich po prostu wodę, kawę, herbatę albo soki. Choć trzeba przyznać - estetyka tych scen sprawia, że zwykła herbata wygląda tam jak luksusowy koktajl w hotelu all inclusive. Produkcja zdradziła też, że podczas pierwszego sezonu wykorzystano ponad sto złotych kielichów i szklanek. Tak, ten detal naprawdę stał się częścią telewizyjnego uniwersum programu.
Najciekawsze są jednak historie związane z samymi randkami. Uczestnicy mogą przekazywać sobie drobne upominki, budować atmosferę i próbować przełamać fizyczną barierę ściany. Damian wręczył Marcie wiersz spryskany swoimi perfumami. Kamil wysłał Julii piña coladę nawiązującą do jej ulubionej piosenki. I nagle ten format przestaje być tylko internetowym guilty pleasure, a zaczyna przypominać trochę eksperyment o bliskości w świecie przebodźcowania.
Jest też element, którego uczestnicy nie kontrolują do samego końca. Idąc na randkę, nie wiedzą, kto czeka po drugiej stronie ściany. Znają jedynie numer kabiny i godzinę spotkania. Tak powstał jeden z najbardziej komentowanych momentów sezonu, kiedy Filip i Jacek pomylili Julitę z Darią. Reality show dostało wtedy scenę godną romantycznej komedii pomieszanej z totalnym chaosem.
Bez stylistów i bez scenariusza

To może zaskoczyć część widzów, ale uczestnicy sami odpowiadają za swoje stylizacje, fryzury i makijaż. Profesjonalne wsparcie pojawia się dopiero przy wyborze ślubnych kreacji oraz w dniu ceremonii.
Dlatego ten program momentami wydaje się bardziej prawdziwy niż większość randkowych formatów. Bohaterowie wyglądają jak ludzie, których naprawdę można spotkać w warszawskiej kawiarni, a nie jak perfekcyjnie wystylizowane postacie stworzone pod algorytm TikToka.
„Love is Blind: Polska”. Co dzieje się po zaręczynach?

Po oświadczynach do kolejnego etapu przechodzi pięć par. To właśnie ich historie oglądamy później najdokładniej - wspólne mieszkanie, poznawanie rodzin i wreszcie śluby. Produkcja ujawnia, że uczestnicy sami wybierają listę gości, obrączki, smak tortu weselnego czy muzykę. Mogą też zdecydować, co stanie się z pierścionkiem, jeśli relacja zakończy się przed ołtarzem. Zatrzymać? Oddać produkcji? Zwrócić byłemu narzeczonemu lub narzeczonej? Wszystko zależy od nich.
Najbardziej filmowe jest jednak to, że śluby w programie są całkowicie legalne. Przysięgi mają pełną moc prawną i udzielane są przez uprawnionych urzędników. A reszta? Cóż. Tego dowiemy się już sami przed ekranem. Bez spoilerów. Choć przyznaję - bardzo trudno ich dziś uniknąć.

