Zakaz okazywania złości, wstyd związany z płaczem i nadopiekuńczość rodziców mogą wpływać na późniejsze relacje oraz podejmowane decyzje. Hanna Lis rozmawia z Jarosławem Gibasem o komunikatach z dzieciństwa, które zostają z nami na lata.

W rozmowie Hanna Lis i socjolog Jarosław Gibas przyglądają się temu, w jaki sposób rodzinne zasady oraz społeczne oczekiwania kształtują osobowość dziecka. Punktem wyjścia jest książka „Pojednanie z cieniem. Jak zaakceptować mroczną stronę naszej osobowości i przejąć nad nią kontrolę”.

Cień tworzą te części osobowości, które zostały wyparte, ponieważ nie pasowały do oczekiwań rodziców lub otoczenia. Mogą to być złość, wrażliwość i potrzeba ekspresji, ale również pewność siebie, odwaga czy samodzielność. Choć dziecko uczy się je ukrywać, nie oznacza to, że przestają istnieć.

Zobacz także:
player placeholder

Rodzinny regulamin uczy dziecko jakie może być

Jarosław Gibas tłumaczy, że dziecko przychodzi na świat z szeroką gamą emocji, ale szybko poznaje obowiązujące w domu zasady. Dowiaduje się, które zachowania są akceptowane, a które mogą grozić odrzuceniem.

Rodzimy się w określonej rodzinie, stanowiąc pewną całość emocjonalną, impulsową, behawioralną, ale nagle dowiadujemy się, że ta rodzina, w której przyszliśmy na świat, wręczyła nam pewien regulamin. I w tym regulaminie jest napisane: „Drogi mały Kaziu, tak w tej rodzinie się nie zachowujemy. Jeśli się będziesz tak zachowywał, to nie będziemy cię akceptować. Nie zasłużysz na naszą miłość, zostaniesz odrzucony” – mówi Jarosław Gibas.

Lęk przed utratą miłości sprawia, że dziecko zaczyna odrzucać te części siebie, które nie odpowiadają rodzinnemu wzorcowi. Z czasem kontrolę nad emocjami może pomylić z koniecznością ich całkowitego ukrywania.

Hanna Lis przywołuje przykład kłócących się sióstr. Zwrócenie jednej z nich uwagi słowami „nie wolno ci wrzeszczeć na siostrę” może zostać odebrane jak polecenie schowania złości. Innym rozwiązaniem byłaby rozmowa o tym, skąd ta złość się wzięła i jak można ją wyrazić, nie krzywdząc drugiej osoby.

Dziewczynki mają być grzeczne a chłopcy nie mogą płakać

W rozmowie pojawia się przykład kilkuletniej Zosi, która obserwuje chłopców grających w piłkę i spontanicznie zaczyna im kibicować.

Wtedy wchodzi matka i nagle ktoś trzyma Zosię za rękę i mówi: „Dziewczynki się tak nie zachowują. Dziewczynki nie pokazują takich emocji. Dziewczynki nie podnoszą głosu. Dziewczynki są grzeczne, ułożone i uległe. I nie przerywają starszym, jak starsi mówią. Dziewczynkom nie przystoi tego typu zachowanie” – opowiada Jarosław Gibas.

Dziewczynka otrzymuje komunikat, że ekspresja emocjonalna może pozbawić ją akceptacji. Jako dorosła kobieta może więc nie zabierać głosu nawet wtedy, kiedy ma wiedzę, rację lub powód, by bronić własnego stanowiska. Niewypowiedziana złość nie znika jednak i może zostać skierowana przeciwko komuś innemu.

Podobny mechanizm działa w przypadku chłopców słyszących, że „chłopaki nie płaczą”. Wrażliwość zaczyna być utożsamiana ze słabością, dlatego musi zostać ukryta.

On teraz musi wrażliwość przenieść do cienia, żeby sobie poradzić, żeby zostać zaakceptowany w tym środowisku. I prędzej czy później ta jego wrażliwość z cienia również wyjdzie, bo rozklei się w najbardziej nieoczekiwanych sytuacjach – wyjaśnia Gibas.

Nadopiekuńczość może odebrać dziecku odwagę

Rozmówcy analizują również nadopiekuńczość, która na pierwszy rzut oka wydaje się wyłącznie wyrazem troski. Hanna Lis podaje przykład matki, która kontroluje każdy ruch dziecka i ostrzega je przed wspinaniem się na drzewa, upadkiem czy zrobieniem sobie krzywdy.

Nie wiem, popraw mnie, tak mi się wydaje teraz, że wychowuje tak naprawdę człowieka w energii strachu, człowieka, który swoją odwagę, na przykład chce iść, mała dziewczynka, wspinać się na drzewach. Matka mówi: „Nie, spadniesz, zabijesz się, potniesz” i tak dalej – mówi Hanna Lis.

Nadopiekuńczość, właśnie w tej formule, o której teraz powiedziałaś, w stosunku rodziców do dzieci jest traktowana jako klasyczny przykład przemocy psychicznej. Dlaczego? Ponieważ pod spodem naszej opiekuńczości rozpoznajemy kontrolę – odpowiada Jarosław Gibas.

Hanna Lis pyta następnie, czy konsekwencją może być brak odwagi w dorosłym życiu. Gibas zwraca uwagę, że do cienia zostają wówczas przesunięte autonomia i zdolność podejmowania decyzji. Dorosły człowiek może bać się dokonywania nawet prostych wyborów, ponieważ wcześniej robiono to za niego.