Reklama

Po kinowej premierze „Projekt Hail Mary” pojawił się na Prime Video – również w Polsce. To adaptacja bestsellerowej powieści Andy’ego Weira, autora „Marsjanina”, wyreżyserowana przez Phila Lorda i Christophera Millera. W roli głównej oczywiście Ryan Gosling.

W tym artykule:

  1. „Projekt Hail Mary” już w Prime Video
  2. Fabuła filmu „Projekt Hail Mary”
  3. Obsada i twórcy ekranizacji książki Andy’ego Weira
  4. Czy warto obejrzeć „Projekt Hail Mary” w streamingu?

„Projekt Hail Mary” już w Prime Video

Po marcowym debiucie w kinach „Projekt Hail Mary” nie zwalnia tempa. Zaledwie trzy i pół miesiąca po premierze film wchodzi do streamingu – globalnie, bez przeciągania napięcia i bez półśrodków. Ten rodzaj widowiska na pierwszy rzut oka uwodzi skalą, a przy bliższym spojrzeniu odsłania precyzję detali. Kosmos, nauka, samotność, misja ratowania świata – wszystko skrojone z rozmachem, ale bez utraty emocjonalnego pulsu.

Nic dziwnego, że tytuł szybko trafił do rozmów o najważniejszych filmowych premierach pierwszego półrocza 2026 roku. Za zainteresowaniem stoją nie tylko wielkie nazwiska, ale też liczby. Produkcja miała kosztować około 200 mln dolarów, a globalne wpływy z box office przekroczyły 680 mln dolarów. Sam weekend otwarcia przyniósł 80,5 mln dolarów, ustanawiając najlepszy wynik startowy w historii Amazon Studios. Innymi słowy: publiczność potraktowała tę premierę jak wydarzenie, którego nie wypada ominąć.

Fabuła filmu „Projekt Hail Mary”

W centrum tej historii znajduje się Ryland Grace, nauczyciel i biolog molekularny. Budzi się na statku kosmicznym bez pamięci, bez kontekstu i bez pewności, dlaczego właśnie on znalazł się tak daleko od domu. Krok po kroku składa własną tożsamość z rozsypanych fragmentów, aż dociera do prawdy: bierze udział w misji, od której zależy przyszłość ludzkości.

Stawka jest większa niż przetrwanie w kosmosie. Grace musi znaleźć sposób na powstrzymanie tajemniczej substancji, która doprowadza do obumierania Słońca. Brzmi monumentalnie, ale film nie tonie w chłodnej, laboratoryjnej narracji. Jest tu napięcie, emocjonalna stawka i historia przyjaźni wymykającej się ziemskim definicjom.

Dużą rolę odgrywa Rocky, przedstawiciel obcej cywilizacji i nieoczywisty towarzysz Grace’a. Postać została stworzona z wykorzystaniem pracy lalkarza Jamesa Ortiza, co nadaje jej fizyczność, charakter i zaskakująco namacalną obecność w kadrze.

Projekt Hail Mary
mat. prasowe

Obsada i twórcy ekranizacji książki Andy’ego Weira

Za kamerą stanął duet Phil Lord i Christopher Miller, a scenariusz przygotował Drew Goddard. Ten zestaw nazwisk obiecuje kino efektowne, inteligentne i świadome własnego rytmu. Fundamentem pozostaje proza Andy’ego Weira, więc naukowa dociekliwość spotyka się tu z bardzo ludzką potrzebą bliskości, sensu i przetrwania.

Obok Ryana Goslinga na ekranie pojawiają się Sandra Hüller jako Eva Stratt, a także Lionel Boyce, Ken Leung, Milana Vayntrub i Priya Kansara. Warto zapamiętać również Jamesa Ortiza, który nie tylko gra Rocky’ego, ale też nadaje mu ekranowe „życie”.

Odbiór tytułu jest równie imponujący jak jego wyniki finansowe. „Projekt Hail Mary” zebrał bardzo wysokie oceny widzów i recenzentów, a jego popularność szybko wykroczyła poza klasyczny obieg kinowy. Przed startem misji NASA Artemis II czteroosobowa załoga obejrzała film, a Ryan Gosling przesłał astronautom życzenia powodzenia w specjalnym nagraniu.

Czy warto obejrzeć „Projekt Hail Mary” w streamingu?

Tak – zwłaszcza jeśli lubicie kino science fiction, które nie kończy się na efektach specjalnych. „Projekt Hail Mary” ma wszystko, czego oczekuje się od dużego widowiska: imponującą skalę, wyrazistego bohatera, wysoką stawkę i kosmiczną tajemnicę. Ale jego największą siłą jest to, że pod efektowną powierzchnią kryje się opowieść o samotności, zaufaniu i potrzebie kontaktu – także wtedy, gdy dzielą nas lata świetlne.

Dla wszystkich, którzy przegapili seans w kinie, 3 lipca staje się datą do zaznaczenia w kalendarzu. Prime Video otwiera drzwi do jednej z najgłośniejszych filmowych historii sezonu – bez biletu, bez kolejki, za to z pełnym rozmachem.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...