W tym artykule:

WIDEO

player placeholder
  1. Zapomniany film Stevena Spielberga. „Na zawsze” to remake klasycznego melodramatu
  2. Ostatnia rola Audrey Hepburn. Dla Spielberga wróciła z aktorskiej emerytury
  3. Dlaczego warto wrócić do filmu „Na zawsze”?

Zapomniany film Stevena Spielberga. „Na zawsze” to remake klasycznego melodramatu

„Na zawsze” („Always”) trafiło na ekrany w 1989 roku, czyli w tym samym czasie, gdy Spielberg święcił triumfy dzięki „Indianie Jonesowi i ostatniej krucjacie”. Być może właśnie dlatego ta subtelniejsza, bardziej kameralna produkcja nie zapisała się w zbiorowej pamięci tak mocno jak inne filmy reżysera.

Film jest remakiem melodramatu „A Guy Named Joe” z 1943 roku w reżyserii Victora Fleminga. Spielberg przeniósł jednak historię w świat pilotów gaszących pożary z powietrza. Głównym bohaterem jest Pete, w którego wcielił się Richard Dreyfuss. To odważny, brawurowy lotnik, który podczas jednej z akcji ratowniczych ginie w katastrofie. Jego śmierć łamie serce ukochanej Dorindzie, granej przez Holly Hunter, oraz najlepszemu przyjacielowi Alowi, którego zagrał John Goodman.

Zobacz także:

Historia nie kończy się jednak wraz ze śmiercią Pete’a. Bohater powraca na ziemię jako duch, by pomóc Dorindzie rozpocząć nowe życie. Ma też zostać mentorem młodego pilota, który zakochuje się w kobiecie. Zamiast widowiskowego kina przygodowego Spielberg proponuje tu opowieść o żałobie, pogodzeniu się ze stratą i miłości, która musi ustąpić miejsca wolności drugiej osoby.

Ostatnia rola Audrey Hepburn. Dla Spielberga wróciła z aktorskiej emerytury

Jednym z najważniejszych powodów, dla których warto przypomnieć sobie „Na zawsze”, jest obecność Audrey Hepburn. Legenda kina pojawia się w filmie w epizodycznej, ale znaczącej roli Hap - anielskiej przewodniczki, która pomaga Pete’owi zrozumieć jego nową misję.

Dla Hepburn był to wyjątkowy powrót. Aktorka zgodziła się wystąpić u Spielberga po latach nieobecności na ekranie. Według materiałów po premierze mówiła, że praca przy filmie była jednym z najwspanialszych okresów w jej życiu. Dziś jej udział w „Na zawsze” ma jeszcze większy ciężar emocjonalny, ponieważ był to ostatni film w jej karierze. Audrey Hepburn zmarła 20 stycznia 1993 roku.

On the set of Always
Sunset Boulevard/Corbis via Getty Images

Jej obecność dodaje filmowi elegancji i melancholii. W zaledwie kilku scenach wnosi na ekran ciepło, spokój i klasę, dzięki którym „Na zawsze” nabiera wymiaru pożegnania — nie tylko w fabule, ale także w historii kina.

Dlaczego warto wrócić do filmu „Na zawsze”?

„Na zawsze” nie jest najbardziej znanym filmem Spielberga, ale właśnie w tym tkwi jego urok. To produkcja celowo utrzymana w nieco staromodnym stylu, bliższa klasycznemu hollywoodzkiemu melodramatowi niż wielkim widowiskom, z którymi najczęściej kojarzymy reżysera. Spielberg opowiada tu o sprawach najprostszych i najtrudniejszych zarazem: śmierci, żałobie, tęsknocie i konieczności pogodzenia się z tym, że życie toczy się dalej.

Film wyróżnia się także stroną wizualną. Zdjęcia Mikaela Salomona, światło, kompozycja kadrów i sekwencje lotnicze sprawiają, że „Na zawsze” nadal potrafi zachwycić. Dopełnieniem całości jest muzyka Johna Williamsa, która podkreśla romantyczny i nostalgiczny ton opowieści.