Amanda Seyfried jako „kobiece wcielenie Chrystusa” w hipnotycznym musicalu. Kinowy fenomen obejrzycie teraz w streamingu
To jedna z tych premier, które po prostu trzeba wpisać do kalendarza. „Testament Ann Lee”, historyczny dramat muzyczny o wierze, równości i kobiecej sile, już jutro trafi do katalogu Disney+.

Wyobraźcie sobie XVIII wiek, surową wspólnotę religijną, transowe pieśni i kobietę, która mówi o równości wtedy, gdy świat najchętniej kazałby jej milczeć. „Testament Ann Lee” nie zapowiada się jak klasyczna biografia w kostiumie, ale jak hipnotyczny seans o wierze, władzy, cielesności i kobiecej sprawczości. Amanda Seyfried wciela się tu w Ann Lee, założycielkę ruchu Szejkerów, charyzmatyczną liderkę uznawaną przez część wyznawców za kobiece wcielenie Chrystusa. Brzmi jak historia z podręcznika? Nic bardziej mylnego. Dodatkowo, teraz obejrzycie ją w streamingu.
W tym artykule:
- „Testament Ann Lee” trafi do streamingu?
- O czym jest głośny film „Testament Ann Lee”?
- Obsada i twórcy „Testamentu Ann Lee”
- Dlaczego warto obejrzeć „Testament Ann Lee”?
„Testament Ann Lee” trafi do streamingu
20 maja 2026 roku na Disney+ trafi „Testament Ann Lee”, historyczny dramat muzyczny z Amandą Seyfried w jednej z najbardziej magnetycznych ról sezonu. Aktorka wciela się w Ann Lee, założycielkę ruchu Szejkerów, charyzmatyczną liderkę, która głosiła równość płci i równość społeczną, a przez część swoich wyznawców była uznawana za kobiece wcielenie Chrystusa. Film łączy biograficzną opowieść z musicalową formą. Efekt? Propozycja daleką od klasycznego kina kostiumowego.
„Testament Ann Lee” zwraca uwagę nie tylko tematem, ale też tempem swojej drogi z kin do streamingu. Produkcja pojawiła się w polskich kinach 13 marca tego roku, a już 20 maja zasili bibliotekę Disney+.
Na platformie tytuł klasyfikowany jest jako dramat, historia, musical i biografia. Ten zestaw mówi wiele. Z jednej strony mamy surowy kontekst epoki, z drugiej rytmiczną, intensywną opowieść opartą na pieśniach i ruchu. Dla tych, którzy nie zdążyli zobaczyć tego tytułu w kinie, premiera na Disney+ będzie okazją, by nadrobić jeden z bardziej intrygujących hitów tej wiosny.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
O czym jest głośny film „Testament Ann Lee”?
W centrum historii stoi Ann Lee, matka przełożona, wizjonerka i przywódczyni wspólnoty, próbująca stworzyć własną duchową utopię. Film pokazuje ją jako kobietę nieustępliwą, głęboko przekonaną o swojej misji i gotową mówić o równości w świecie, który nie był jeszcze gotowy, by ją usłyszeć.
To opowieść prowadzona między skrajnościami: ekstazą i cierpieniem, wiarą i dyscypliną, duchowym uniesieniem i cielesnym doświadczeniem. Biograficzny ciężar zostaje tu przełamany muzycznym rytmem. Na ekranie wybrzmiewa kilkanaście tradycyjnych hymnów Szejkerów w nowych interpretacjach, dzięki czemu historia osadzona w XVIII wieku zaczyna rezonować zaskakująco współcześnie.
Obsada i twórcy „Testamentu Ann Lee”
Za reżyserię odpowiada Mona Fastvold, a scenariusz napisała wspólnie z Bradym Corbetem. Muzyczną warstwę współtworzy Daniel Blumberg, autor tekstów i ścieżki dźwiękowej. Istotną rolę odgrywa także choreografia Celii Rowlson-Hall, nadająca tej historii osobny język ruchu, bardziej transowy niż klasycznie musicalowy.
Obok Amandy Seyfried w obsadzie znaleźli się Thomasin McKenzie, Lewis Pullman, Stacy Martin, Tim Blake Nelson i Christopher Abbott. Na ekranie zobaczymy również Matthew Bearda, Scotta Handy’ego, Violę Prettejohn, Jamiego Bogyo i Davida Cale’a. W tle produkcyjnym pojawia się także polski akcent: w gronie producentek wymieniana jest Klaudia Śmieja.
„Testament Ann Lee” zapowiada się jako film dla widzów w kinie szukających nie tylko fabuły, ale też wyrazistej formy. To biografia w kostiumie, musical bez słodkiego filtra i opowieść o kobiecej sprawczości wpisanej w realia XVIII wieku. Datę 20 maja warto więc dopisać do kalendarza premier.
Dlaczego warto obejrzeć „Testament Ann Lee”?
Bo to nie jest kolejna grzeczna biografia w kostiumie. „Testament Ann Lee” przyciąga już samym punktem wyjścia: opowiada o kobiecie, która w XVIII wieku mówiła o równości, duchowej niezależności i wspólnocie budowanej poza obowiązującym porządkiem. Do tego robi to językiem, który bardziej hipnotyzuje niż rekonstruuje historię. Amanda Seyfried, muzyka oparta na hymn ach Szejkerów, choreografia balansująca między rytuałem a transem i reżyserska ręka Mony Fastvold sprawiają, że film zapowiada się jako seans intensywny, cielesny i nieoczywisty. Warto obejrzeć go właśnie dla tego napięcia między historycznym dramatem, musicalem i opowieścią o kobiecej sprawczości.



