7 godzin 35 minut. Tyle czasu potrzebujecie, aby nadrobić skandynawski hit, który zawładnął rankingiem Netflixa
Ten skandynawski serial potrzebował zaledwie kilku godzin, by wskoczyć na szczyt rankingu Netflixa. Mroczny klimat, wciągająca fabuła i historia oparta na prozie Jo Nesbø sprawiają, że trudno się od niego oderwać. Finał zaskoczy nawet największych kryminalnych wyjadaczy.

Czy jest coś lepszego niż dobrze zrobiony skandynawski noir? Chłód, cisza, napięcie, które narasta z każdą sceną i bohaterowie, którzy mają więcej tajemnic niż odpowiedzi. A jeśli do tego dołożymy nazwisko Jo Nesbø - jednego z mistrzów kryminału - sukces wydaje się niemal pewny.
Ten serial potrzebował zaledwie kilku godzin, by całkowicie zdominować ranking Netflixa i zostawić konkurencję daleko w tyle. Widzowie rzucili się na niego niemal natychmiast, a wszystko wskazuje na to, że to kolejny tytuł, który będzie binge’owany do późnych godzin nocnych.
Norweska ciemność wraca na salony streamingu. „Harry Hole” nr 1 na Netflix

Wczoraj, tj. 26 marca na Netflixie zadebiutował serial „Harry Hole” - norweska produkcja, przy której pisarz Jo Nesbo był osobiście zaangażowany jako showrunner. Efekt natychmiast odbił się echem wśród widzów: tytuł jest nr 1 na Netflix i mocno trzyma uwagę, łącząc klasyczną energię skandynawskiego noir z opowieścią o detektywie, który nie udaje, że życie da się przejść bez rys.
Akcja osadzona w Norwegii, atmosfera napięcia i elegancko utkany kryminalny labirynt mają dziś wyraźnie swój moment.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Sprawa, która nie chce zamilknąć, i pentagramy na ciałach ofiar

Historia startuje od wydarzenia, które naznacza karierę Harry’ego Hole’a: podczas pościgu za napadającym na bank przestępcą policjant prowadzi pod wpływem alkoholu, a finałem tego zachowania jest nieszczęśliwy wypadek i śmierć kolegi. Pięć lat później temat wciąż powraca - nadal nie ma odpowiedzi, kto stoi za rabunkiem i morderstwem młodej pracowniczki banku.
Kiedy śledztwo rusza, pojawia się też drugi, przerażająco symboliczny trop: potencjalny seryjny morderca zostawia na ciałach ofiar drobne klejnoty w kształcie pentagramów.
Policja jak wybieg pełen spojrzeń: sojusze, antagonizmy i Tom Waaler

W tej opowieści napięcie buduje nie tylko zbrodnia, ale i relacje w komisariacie. Hole pracuje z Ellen Gjelten, a równolegle musi wejść w trudny układ z Tomem Waalerem - komisarzem, któremu nie ufa. Waaler ma własną, mroczną reputację: w półświatku funkcjonuje jako Książę, a w policyjnych szeregach okazuje się kretem.
W tle pojawia się też Sverre Olsen, młody handlarz bronią, z którym powiązano broń z miejsca zbrodni. Gdy wątki zaczynają się splatać z tajemniczym duchownym z Pragi, serial konsekwentnie prowadzi widza przez kolejne drzwi, bez rozpraszania głównej stawki.
Z których książek Nesbo „zszył” fabułę serialu „Harry Hole”?

Serialowa historia została oparta głównie na „Pentagramie”, ale twórcy łączą też elementy z „Trzeciego klucza”. W konstrukcji odnaleźć można również inspiracje z „Człowieka nietoperza” i „Czerwonego gardła”, co daje wrażenie opowieści zaczętej „od środka”, w samym sercu norweskiego świata bohatera.
To nie jest ekranowa wycieczka do Australii ani Tajlandii - punkt ciężkości pada na Norwegię, jej surowy rytm i emocje, które trzymają się człowieka jak zapach dymu na płaszczu po nocnym spacerze.
Obsada, która prowadzi emocje: Santelmann, Kinnaman i kobiety w centrum wydarzeń

W roli Harry’ego Hole’a występuje Tobias Santelmann, a partneruje mu Joel Kinnaman jako Tom Waaler. Obok nich pojawiają się Ingrid Bolso Berdal jako Ellen Gjelten, Pia Tjelta jako Rakel Fauke oraz Arthur Hakalahti jako Sverre Olsen. Wątek Rakel jest ważny także dlatego, że dotyka warunków, które Hole musi spełnić, by utrzymać relację i nie stracić kontaktu z jej synem - a więc codzienności, w której czułość miesza się z twardym ultimatum.
Ten serial nie odrywa psychologii od kryminału: oba światy idą tu ramię w ramię.
Po traumie „Pierwszego śniegu” Netflix stawia na nowe otwarcie

Dla wielu fanek i fanów ważny jest też kontekst: wcześniejsza filmowa adaptacja, „Pierwszy śnieg” Tomasa Alfredsona, była krytykowana za luki fabularne, niespójną narrację i słabe wykorzystanie materiału źródłowego - mimo gwiazdorskiej obsady z Michaelem Fassbenderem, Rebeccą Ferguson i Valem Kilmerem.
Tym razem akcent przeniesiono na serialową formę i większą spójność prowadzenia wątków. Jednocześnie wśród głosów zachwytu w tym wielu wpisów, że „jest to najlepszy kryminał roku 2026” (choć mamy dopiero marzec) pojawia się uwaga, że całość jest zbyt długa o jakieś trzy odcinki, choć tempo ma wracać przed bardzo dobrym finałem, który może zaskoczyć nawet i wyjadaczy.

