Berlin pod koniec lat 20. przyciąga artystów, ludzi szukających wolności i tych, którzy liczą na szybkie pieniądze. W klubach trwa zabawa, ale kilka ulic dalej codzienność wygląda zupełnie inaczej. Bieda, przemoc i polityczne konflikty coraz mocniej dzielą mieszkańców.
Do miasta przyjeżdża Gereon Rath, policjant z Kolonii. Ma zbadać sprawę szantażu powiązaną z produkcją filmów pornograficznych. Dochodzenie prowadzi go jednak znacznie dalej: do korupcji, handlu bronią i układów, w których trudno rozpoznać sojusznika. Ważną postacią staje się Charlotte Ritter, pracująca przy policyjnej dokumentacji i próbująca znaleźć dla siebie miejsce w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Serial powstał na podstawie powieści Volkera Kutschera.
WIDEO…
Najbardziej wciąga tu poczucie, że pod każdą historią kryje się następna. Policyjne śledztwo otwiera drzwi do różnych środowisk, a prywatne ambicje bohaterów splatają się z polityką. Widz wie przy tym coś, czego oni jeszcze nie wiedzą: ten świat niedługo przestanie istnieć. Nawet najbardziej efektowne sceny zabawy mają przez to gorzki posmak.
Krytycy byli zgodni. Pierwszy sezon ma 100% pozytywnych recenzji
Za serial odpowiadają Tom Tykwer, Henk Handloegten i Achim von Borries. Gereona gra Volker Bruch, a Charlotte — Liv Lisa Fries. To wokół tej dwójki skupia się znaczna część historii, choć rozbudowana obsada pozwala spojrzeć na Berlin z wielu perspektyw.
Pierwszy sezon otrzymał na Rotten Tomatoes 100% pozytywnych recenzji na podstawie 34 tekstów. To odsetek przychylnych opinii, a nie średnia ocen — wynik świadczy jednak o wyjątkowej zgodności krytyków. Suzi Feay z „Financial Times” przyznała mu 5/5, podkreślając siłę intrygi i kreację Brucha.
W 2019 roku produkcję uhonorowała również Europejska Akademia Filmowa, przyznając jej European Achievement in Fiction Series Award. Doceniono zarówno filmowy rozmach, jak i portret społecznych oraz politycznych realiów Berlina.
"Babilon Berlin" OPINIA
W „Babilonie Berlin” najbardziej podoba mi się to, że miasto jest równie ważne jak bohaterowie. Nocne kluby, taniec, stroje — wszystko przyciąga wzrok, ale pod tym zachwytem szybko pojawia się niepokój. Wiadomo, dokąd zmierza historia Niemiec, dlatego nawet beztroskie sceny ogląda się z poczuciem, że ta swoboda ma swój termin ważności. Najciekawsza jest dla mnie Charlotte. Jej ambicje, upór i próby wyrwania się z biedy angażują mnie bardziej niż część kryminalnej intrygi. To jej kibicuję najmocniej, zwłaszcza gdy musi udowadniać, że zasługuje na szansę, którą mężczyźni dostają znacznie łatwiej. Początek wymaga skupienia i cierpliwości. Mimo to uważam, że warto mu je poświęcić. „Babilon Berlin” daje przyjemność oglądania pięknie zrealizowanego serialu, a jednocześnie nie pozwala wygodnie rozsiąść się w nostalgii za dawnymi czasami. Im lepiej poznaje się ten świat, tym wyraźniej widać, ile przemocy kryje się za jego efektowną fasadą.
Serial, który warto odkryć poza listą oczywistych hitów
„Babilon Berlin” wymaga na początku trochę uwagi. Nazwisk, zależności i wątków jest sporo, ale właśnie dzięki temu miasto wydaje się pełne życia. To propozycja dla miłośników kryminałów i seriali kostiumowych, którzy lubią, gdy historia wykracza poza rozwiązanie jednej sprawy. Kostiumy i scenografia przyciągają wzrok, lecz równie mocno działa narastający niepokój. „Babilon Berlin” można obecnie oglądać w HBO Max.