Wszystko zaczęło się w marcu tego roku, kiedy na Instagramie pojawiło się zdjęcie chłopaka, który własnoręcznie zebrał 9 worków śmieci. W poście zobaczyliśmy dwa zdjęcia - przed i po. W opisie zdjęcia pojawił się hashtag "trashchallenge". Akcja szybko zyskała międzynarodowy rozgłos i stała się niezwykle popularna w Polsce, gdzie zmorą wciąż są zaśmiecone lasy i tereny zielone. Bytom, Kraków, Katowice, Chełm i mnóstwo innych miast zachęcało mieszkańców do zaangażowania się w wielkie sprzątanie. Udział w akcji brali też pracownicy wielkich korporacji oraz mediów. Jednak w znakomitej większości #trashchallenge to inicjatywa oddolna.  Ludzie zbierają śmieci w najbliższym otoczeniu, np. w parkach, na osiedlach, plażach itd. W tej akcji nie chodzi o anonimowość. Ważne jest to, żeby zdjęcia z naszych akcji dotarły do jak najszerszego grona i otworzyły ludziom oczy.

Najbardziej zszokowała mnie ilość śmieci. W godzinę zebraliśmy kilkanaście worków śmieci. Ludzie wyrzucają wszystko - gruz, pety, elektronikę, plastik, butelki po alkoholu - mówi jedna z uczestniczek Trash Challenge.