Wszyscy o nim mówią! Zaledwie 22-letni Timothée Chalamet pojawił się już w kilku ważnych filmach, co więcej, był już nominowany do Złotych Globów 2018 w kategorii "najlepszy aktor w dramacie". Rodzi się nowa gwiazda Hollywood? Wszystko na to wskazuje. Krytycy na całym świecie docenili Timothée za udział w produkcji "Tamte dni, tamte noce", gdzie zagrał u boku Armiego Hammera. W jego filmografii znajdziemy również takie tytuły jak "Interstellar", "Lady Bird", "Uwiązani", czy serial "Homeland". Ostatnio Chalamet dostał angaż do nowego filmu w reżyserii Woody'ego Allena. Od kilku miesięcy do sieci trafiają zdjęcia z planu, gdzie Timothée odgrywał wspólne sceny z Seleną Gomez. Okazuje się, że fabuła "A Rainy Day in New York" opiera się o kontrowersyjny wątek. Jak podały "Page Six" i "Independent" będzie to być opowieść o 42-letnim, dojrzałym mężczyźnie, który związuje się z 15-letnią modelką! Podobno w scenariuszu pojawia się kilka scen łóżkowych. Biorąc pod uwagę ile mówi się teraz o molestowaniu seksualnym, nie jest to dobry moment na tworzenie takich filmów. Na dodatek Allen, zamiast stanąć po stronie ofiar podobno współczuł niesławnemu Harveyowi Weinsteinowi, co więcej, uważa, że te wszystkie akcje to "polowanie na czarownice". A jeśli wczytamy się w biografię Allena, znajdziemy w niej m.in. zarzut o molestowanie postawiony przez jego adoptowaną córkę Dylan. Amerykanin nie dostał wyroku (nie znaleziono wystarczających dowodów), ale ograniczono mu kontakty z dziećmi. Według orzeczenia sądowego zachowanie Allena w stosunku do Dylan było "rażąco nieodpowiednie, i że należy podjąć środki, aby ją chronić". Fanom kina i wielu aktorom-działaczom społecznym nie spodobało się, że tyle gwiazd zaangażowało się w nową produkcję tego reżysera. Oprócz wspomnianej Gomez i Timothée Chalameta na dużym ekranie pojawią się również: Elle Fanning, Jude Law, Liev Schreiber, Rebecca Hall, Diego Luna oraz Kelly Rohrbach.

Z tego powodu Timothée Chalamet postanowił przekazać swoją całą gażę za "A Rainy Day in New York" trzem organizacjom: Time's Up, nowojorskiemu LGBT Center oraz organizacji RAINN, której ambasadorką od wielu lat jest Tori Amos. W oświadczeniu opublikowanym na instagramie możemy przeczytać: 

"Nauczyłem się, że dobra rola to nie jedynie kryterium w akceptowaniu pracy - stało się to dla mnie jasne w ciągu ostatnich kilku miesięcy. (...) W kilku ostatnich wywiadach zostałem zapytany o moją decyzję dotyczącą pracy nad filmem Woody'ego Allena (...) Nie chcę czerpać profitów z mojej pracy nad tym filmem, dlatego zamierzam przekazać całą moją wypłatę", napisał Timothée Chalamet.

Na podobny krok zdecydowała się Rebecca Hall, aktorka już przekazała swoją wypłatę na fundusz Time's Up. A reżyserka Greta Gerwig ("Lady Bird") ujawniła, że żałuje swojej pracy z Allenem na planie "Zakochani w Rzymie"(2012). Skrytykowano także Justina Timberlake'a. Wokalista zagrał jedną z głównych ról w "Na karuzeli życia", a podczas gali rozdania Złotych Globów 2018 nosił na garniturze przypinkę z napisem "Time's Up". Internauci byli wściekli.