Na rynku mamy ogromny wybór kosmetyków. Nawilżające, wegańskie, dermokosmetyki, produkty z kawasami, niacynamidem, retinolem czy bakuchiolem. Co z czym łączyć? Czego unikać? Kiedy lepiej aplikować ten produkt, a kiedy inny? W tym gąszczu zagadnień i propozycji łatwo się pogubić. Dlatego stworzyliśmy prosty przewodnik dla osób, które nie wiedzą, z "czym to się je". Co ciekawe, to nie tylko dotyczy osób młodych, wiele 30-latek też ma z tym kłopot. 

Oczyszczanie

"Używam tylko płynu micelarnego, żeby zmyć makijaż. To źle?" - to usłyszałyśmy od wielu naszych koleżanek, skarżących się na szarą cerę i niedoskonałości. To prawda, że ten produkt może pomóc w demakijażu (o czym często słyszymy w reklamach), ale to nie powinna być podstawa czy jedyny kosmetyk używany w oczyszczaniu skóry twarzy. Mycie powinno być dwuetapowe. Kurz, brud, makijaż, gruba warstwa filtra i kremu - na twarzy ląduje wiele i chyba nie sądzicie, że wszystko da się zmyć przy pomocy wacika i płynu czy jedynie żelu do mycia twarzy? Myjąc twarz jeden raz sprawicie, że pozostałości fluidu czy pudru zaczną gromadzić się w porach, zatykając je, a potem wystarczy tylko poczekać, aż pojawią się pierwsze krostki.

"Double cleanse" od lat lansują mieszkanki Azji, to przecież one mogą pochwalić się idealną cerą (wierzcie nam, tak rzeczywiście jest). Jak w takim razie powinny wyglądać pierwsze etapy pielęgnacji skóry twarzy? Zaczynamy od produktu o tłustej konsystencji typu mleczko, olejek (może być też naturalny i nierafinowany), emulsja lub balsam np. od Resibo. Polski kosmetyk zamiera oczyszczający środek pozyskiwany z oliwy z oliwek i protein owsa, zmiękczające skórę masło z mango oraz wygładzający i przeciwzmarszczkowy olejek z pestek winogron. Może być stosowany przez osoby z wrażliwą cerą. 

Następnie przechodzimy do płynu, żelu lub pianki. Idealny kosmetyk tego typu nie powinien zawierać alkoholu, detergentów, czy silikonów. Nie może zaburzać naturalnego pH i pozostawiać efektu ściągnięcia skóry. Spokojnie, dobrych kosmetyków jest naprawdę wiele. My polecamy żel od Phlov, Clean'em All. W jego recepturze znajdziemy ekstrakt z kwiatu brzoskwini, limonki i zielonej herbaty oraz biodegradowalne substancje myjące z oleju kokosowego.

Jeśli nadal widzicie ślady po kosmetykach wodoodpornych możecie wspomóc się teraz płynem micelarnym. Większość płynów tego typu trzeba jednak potem zmyć wodą. Wyjątkiem jest najlepszy z najlepszych, czyli kultowy Bioderma Sensibio H2O, zawierający micele estrów kwasów tłuszczowych, które są podobne w swojej budowie do fosfolipidów błon komórkowych. Od lat używają go Emily Ratajkowski czy Rosie Huntington-Whiteley. 

P.S. pod żadnym pozorem nie trzyjcie mocno twarzy! Czasem wystarczy odczekać kilka sekund aż dana emulsja czy płyn zaczną działać.

Tonizowanie i złuszczanie

Jeśli korzystacie ze wspomnianego już płynu micelarnego, to nie oznacza, że możecie zapomnieć o toniku. To właśnie ten produkt przywraca naturalne pH, zmniejsza widoczność porów oraz daje nawilżenie. Koi i zmniejsza pojawiające się zaczerwienienie. Przygotowuje też cerę do kolejnych kroków w pielęgnacji. Najpopularniejsze toniki to m.in. te z dodatkiem ekstraktu z róży damasceńskiej. Można je używać dwa razy dziennie, ale jeśli potrzebujecie dodatkowego odświeżenia lub nawilżenia (zwłaszcza latem, gdy powietrze jest suche) warto zaopatrzyć się w hydrolaty, które można rozpylać na skórę nawet kilka razy dziennie. W zależności od potrzeb.

Gdy już poczujecie się pewnie powoli możecie zacząć wprowadzać toniki z kwasami. Trzeba tylko pamiętać, że nie powinno się ich stosować (zwłaszcza na początku) codziennie, tylko kilka razy w tygodniu, np. 2-3. Kosmetyki złuszczające uwielbiają wszystkie beauty junkies. Powód? Walczą z niedoskonałościami i poprawiają wygląd skóry. Te najpopularniejsze zawierają w składzie kwas AHA, czyli glikolowy, mlekowy lub migdałowy. Nasz ulubiony to Youth to the people z dodatkiem kombuchy

A jak już jesteśmy w temacie złuszczania to nie zapominajmy o peelingu. To kolejny kosmetyk, który stosuje się np. dwa razy w tygodniu (nie można przesadzać!) w celu usunięcia martwych komórek naskórka, oczyszczenia porów i zwiększenia penetracji składników aktywnych z kolejnych produktów. Najlepszy, bo do każdego typu cery (nawet tej wrażliwej czy trądzikowej) jest peeling enzymatyczny. W jego składzie znajdziemy enzymy owocowe (stąd nazwa), czasem dodaje się kwasy. Dzięki temu cera jest gładsza oraz idealnie oczyszczona. 

Peeling aplikujemy przed tonikiem i unikamy go, gdy danego dnia aplikujemy kosmetyki z dużym stężeniem kwasów. Takie działanie może spowodować zaczerwienienie cery. 

Serum i jeszcze raz serum

Na ten temat można napisać powieść przygodową i to składającą się z wielu tomów.  Wraz z rozwojem technologii, pozyskiwaniem nowych składników czy czerpaniem z naturalnych komponentów, co chwilę na rynku pojawia się kolejny produkt. Zaletą i jednocześnie wadą serum jest to, że można dobrać produkt odpowiedni do naszych potrzeb. A co w przypadku, gdy tych "potrzeb" jest wiele? Wtedy trzeba to dobrze rozplanować, zwłaszcza że nie wszystko można ze sobą łączyć. 

Na rano polecamy serum z witaminą C, ponieważ walczy z przebarwieniami, działa przeciwstarzeniowo, przyspiesza tworzenie kwasu hialuronowego, na dodatek wzmacnia działanie filtrów przeciwsłonecznych. Wieczór to moment na działanie antiaging/nawilżające/przeciwtrądzikowe (niepotrzebne skreślić). W przypadku tego pierwszego punktu, a zwłaszcza, gdy używamy retinolu, trzeba bezzwłocznie zaopatrzyć się w wysokie filtry (SPF 50 to podstawa) lub go odstawić na rzecz serum z peptydami. Nasze ulubione to The Ordinary "Buffet".

Krem do twarzy

Zbliżamy się powoli do końca! W naszym beauty reżimie nie ma bardziej lub mniej ważnych kosmetyków. Każda część pielęgnacji powinna być przemyślana i odpowiednio dostosowana do typu naszej cery czy problemów ze skórą. To dotyczy też kremów do twarzy. Te najlepsze dogłębnie nawilżają, działają kojąco i przeciwzmarszczkowo. Na dodatek, nie alergizują i nie zawierają parabenów, silnych konserwantów, czy mikroplastiku. I nie muszą kosztować wiele. Od lat hitem jest Skin Food od marki Weleda, a przecież kosztuje tylko nieco ponad 20 zł. Polecają go też gwiazdy: Victoria Beckham, Rosie Huntington-Whiteley, Adele oraz Julia Roberts. Uwielbiają go zwłaszcza posiadaczki suchej skóry.

Filtr SPF

Ten kosmetyk często jest pomijany w całorocznej pielęgnacji, nadal panuje mit, że filtry przeciwsłoneczne stosujemy tylko latem. To poważny błąd, który znacznie przyspiesza starzenie się skóry. Promienie UV są obecne w naszym życiu przez cały czas bez względu na to, czy za oknami panuje zima czy jesienna plucha. Słońce nadal operuje i wpływa na stan naszej skóry. Bez odpowiedniej ochrony dorobimy się szybko zmarszczek, nierównego kolorytu, braku jędrności i przesuszonej cery.

Jeśli spędzacie czas na home office z dala od okna, to możecie oszczędzić sobie nakładanie filtrów codziennie rano, ale jeśli wasze biurka mają widok na ogród czy podwórko to bez protestów powinniście aplikować codziennie kosmetyk z filtrem SPF 15 lub 20. Wychodząc z domu ten faktor powinien być wyższy. Ważne jest też, żeby reaplikować ten produkt w ciągu dnia. Nie wystarczy nałożyć SPF tylko rano. Spokojnie, producenci wpadli na pomysł filtrów w formie mgiełki, która nie zniszczy makijażu.