Gdy pojawiłaś się w świecie mody, zaczęły wracać do łask kobiece kształty i odchodziło się od superszczupłych modelek w typie „heroine chic”. Jak Ty pamiętasz czas swojego debiutu?

GISELE BÜNDCHEN Nie umiałam się wpasować, byłam taką trochę chłopczycą: szczupła, ale zbyt dobrze zbudowana, zdrowo opalona. Na przymiarkach nic na mnie nie pasowało, wszystko było za małe. 
 

Śmieszy Cię dziś, że kiedy zaczynałaś, ktoś powiedział, że nigdy nie znajdziesz się na okładce magazynu poświęconego modzie, bo masz za małe oczy i za duży nos?

Dorastanie to trudny czas, dla każdego niekorzystny. Dopiero odkrywasz, kim naprawdę jesteś, co lubisz i w czym jesteś dobra. Krytyka, którą usłyszałam na temat swojego wyglądu, ukształtowała mnie i sprawiła, że stałam się silniejsza. Uświadomiłam sobie, że nie powinnam skupiać się na rzeczach, których nie mogę zmienić. I to mnie wcale nie zniechęciło, by zostać modelką. Zaczęłam się interesować tym, jak mogę wykorzystać światło, pod jakim kątem najlepiej stanąć przed obiektywem, jak się ubierać. Dziś myślę, że ta krytyka była w gruncie rzeczy błogosławieństwem, bo dzięki niej odkryłam swoje zalety, których wtedy nie byłam świadoma. 
 

Właśnie wydałaś autobiografię, „Lekcje. Moja droga do dobrego życia”. To już bestseller.

To list otwarty, w którym opisuję swoje doświadczenia, wyzwania, to, czego się nauczyłam i co pomogło mi żyć z większą świadomością. Mam nadzieję, że przydadzą się tym, którzy doświadczają podobnych sytuacji. Od wielu tygodni książka jest bestsellerem w Brazylii. Bardzo się cieszę, że ma tak pozytywny odbiór i że tak wielu ludzi uznaje ją za inspirację.
 

Co było dla Ciebie najważniejszą lekcją?

Zawsze najistotniejsza była dla mnie jakość relacji, zwłaszcza rodzinnych. A w naszym domu ich fundamentami były miłość i zaufanie. Dorastając w wielodzietnej rodzinie, uczysz się, jak współdziałać w zespole i tworzyć mocne więzi. Wykorzystywałam te umiejętności do budowania swoich relacji z przyjaciółmi, a potem też, kiedy założyłam własną rodzinę. Jeśli kochamy siebie, naszych bliskich i świat, który nas otacza, potrafimy w pełni korzystać z życia. To miłość jest kluczem do szczęścia.

Masz pięć sióstr. Możecie na siebie liczyć?

Czuję się totalną szczęściarą, że dorastałam w domu siedmiu kobiet – mojej mamy, sióstr i moim. Każda z nas jest zupełnie inna i jak mówi nasz ojciec, doskonale się uzupełniamy. Moim zdaniem razem jesteśmy niesamowite. Nie ma takiej rzeczy, której bym dla nich nie zrobiła, i wiem, że one dla mnie też. 

W książce piszesz, że nadszedł taki dzień, kiedy zdecydowałaś zmienić swoje przyzwyczajenia i styl życia. Czyli co?

Najważniejsza jest równowaga. W kuchni wybieram produkty bogate w substancje odżywcze, które dostarczają energii i witalności. Trzymam się głównie diety roślinnej, uwielbiam owoce i warzywa z naszego ogrodu, chociaż nie jestem restrykcyjna. Czasem radochę sprawia mi zjedzenie pizzy. Kluczem jest umiar. Jestem też bardzo aktywna. Dwa razy w tygodniu praktykuję TB12 (Tom Brady Diet). Lubię jazdę konno, taniec, narty, pływa-nie, surfing, długie spacery po wsi i wiele innych aktywności. W zależności od pory roku i tego, gdzie akurat jestem.


Co robisz, gdy chcesz się zresetować? 

Najlepszą terapią jest dla mnie kontakt z przyrodą. Chodzę boso, by poczuć ziemię pod stopami, medytuję wśród drzew, wsłuchuję się w świergot ptaków. Lubię spędzać czas na świeżym powietrzu. To mnie zawsze wycisza.

I sama pięknie się odwdzięczasz przyrodzie. 

W 2004 roku, podczas podróży po lasach Amazonii, byłam w szoku, jak negatywny wpływ na los tubylców mają wycinka lasów i odpady toksyczne. Postanowiłam wykorzystać swoje wpływy i możliwości, by wspierać inicjatywy społeczne dotyczące środowiska. Bez zdrowej planety życie ludzkie nie przetrwa. Musimy podejmować świadome decyzje, z całej siły próbować naprawić szkody, które wyrządziliśmy planecie. Chcę dawać przykład swoim dzieciom. Marzę o tym, by doświadczały tego samego szczęścia i czuły podobny związek z naturą jak ja, gdy byłam mała. To ważne, by dzieci dbały o przyrodę, ceniły ją i świadomie szanowały.

Na portalach społecznościowych często piszesz, że jesteś za coś wdzięczna. Jak ważna jest wdzięczność i świadomość bycia szczęściarą? 

Każdego ranka, tuż po przebudzeniu, jeszcze zanim wstanę z łóżka, biorę głęboki oddech i wyrażam wdzięczność za wszystko, co mam. Wdzięczność sprawia, że czuję się szczęśliwa. Uświadamiam sobie i doceniam to, jak wiele mam, każdą, nie tylko wielką, ale nawet najdrobniejszą rzecz. 

Gisele Bündchen 

LEKCJE. MOJA DROGA DO DOBREGO ŻYCIA 
Bestseller „New York Timesa”. Supermodelka, filantropka i działaczka na rzecz ochrony środowiska dzieli się swoją historią, przemyśleniami i fotografiami z prywatnego archiwum. Opisuje ludzi i wydarzenia, które miały na nią największy wpływ.

Wydawnictwo Literackie, premiera 18 września 

Znalezione obrazy dla zapytania gisele bundchen book