Sprawa jest dość zawiła, co więcej, chodzi o dosyć sporą sumę pieniędzy. A afera zaczęła się od zdjęcia na instagramie, a dokładnie fotografii opublikowanej na Instagram Story. Emily Ratajkowski chętnie dzieli się z fanami swoim życiem, często przy okazji promując swoją markę Inamorata, czy inne produkty, których jest ambasadorką. Nie spodobało się to pewnemu fotografowi - mężczyzna postanowił pozwać 28-latkę za nielegalne wykorzystanie kadru jego autorstwa. Poznajcie szczegóły sprawy.

Emily Ratajkowski w modnych butach od polskiej projektantki. Kupicie je teraz za niższą cenę >>

Emily Ratajkowski została pozwana! Czy modelka będzie musiała zapłacić wysoką karę?

Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że na fotografii była widoczna sama Emily Ratajkowski. Już wyjaśniamy: Amerykanka, tak jak inne znane osobistości ze świata show-biznesu, często jest ścigana przez paparazzi współpracujących z agencją Splashnews. Część tych kadrów ląduje na profilach gwiazd, np. u Ratajkowski. Wydawałoby się, że nie ma w tym nic zdrożnego. Paparazzi przecież często naruszają wolność i przekraczają granice, żeby zdobyć jak najlepsze ujęcie danego celebryty. Jaki jest zatem problem, że gwiazda danego zdjęcia używa go potem na własnych kanałach społecznościowych? Tym razem nie chodziło o "zwyczajny" post, a o reklamę kolekcji marki Inamorata. To nie spodobało się Robertowi O'Neilowi, dlatego pozwał Ratajkowski, jak i jej firmę Emrata Holdings Inc. na 150 tys. $ za nieprawne użycie zdjęcia, a dokładnie powołując się na naruszenie praw autorskich. W pozwie ujawnionym przez E! News pojawiła się informacja, że modelka i aktorka nie miała wykupionej licencji ani pozwolenia na jakiekolwiek użycie tego kadru. Oprócz zadośćuczynienia fotograf chce jeszcze części zysków, które Emily uzyskała dzięki publikacji tego ujęcia.

Trudno w to uwierzyć? To nie pierwszy raz, kiedy Robert O'Neil pozywa gwiazdy (swoich zdjęć). W zeszłym miesiącu podobny pozew otrzymała Gigi Hadid. Amerykanka jakiś czas temu opublikowała na swoim instagramie fotografię, gdzie widać ją i jej byłego chłopaka, Zayna Malika. "Gigi Hadid nigdy nie otrzymała licencji ani w żaden inny sposób nie została upoważniona do powielania, publicznego wyświetlania, rozpowszechniania i / lub korzystania ze zdjęcia” - podano w pozwie. Hadid zamieściła po tym swoje oświadczenie, gdzie możemy m.in. przeczytać: "Do paparazzi: rozumiem, że w ten sposób zarabiasz na życie i rozumiem, że to coś, co muszę zaakceptować w mojej pracy, ale jest pewna granica. Jesteśmy ludźmi i czasami potrzeba wiele dzielności, aby pogodzić się z tobą z powodu urazy, którą odczuwam wobec negatywnych części tych doświadczeń".

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Gigi Hadid (@gigihadid) Paź 18, 2018 o 4:56 PDT

Emily Ratajkowski nadal nie odniosła się do tej sprawy.