Kim jest Gloria Steinem? 

Kilka miesięcy temu obchodziła swoje osiemdziesiąte szóste urodziny, a jej życie to gotowa fabuła książki czy scenariusz filmu. Gloria Marie Steinem urodziła się w Ohio, w małżeństwie Ruth Nuneviller o niemiecko-szkockich korzeniach oraz Leo Steinema, pochodzącego z rodziny żydowskich imigrantów, którzy mieszkali kiedyś w niemieckim Württemberg i polskim Radziejowie. Mieszkali w przyczepie, gdzie jednocześnie Leo handlował antykami, a Ruth - przechodząca długotrwałe załamanie nerwowe - kryła się przed światem, kiedy nie wyjeżdżała na turnusy rehabilitacyjne dla osób z chorobą psychiczną. Gdy Gloria zdmuchiwała dziesięć świeczek na urodzinowym torcie, jej rodzice postanowili się rozwieść. To wydarzenie wstrząsnęło młodą Steinem i ukształtowało jej poglądy, chociaż, jak przyznawała po latach, nie obwiniała nigdy ojca o odejście. Już jako nastolatka, kiedy ona i jej siostra zostały z matką same, zauważyła jednak, że Ruth, która była jedyną głową ich rodziny, nie mogła nigdzie znaleźć pracy ani odpowiedniego leczenia, a powodem tego wszystkiego może być nienawiść do kobiet. 

Jej babka, Pauline Perlmutter Steinem, była przewodniczącą komitetu edukacyjnego National Woman Suffrage Association, delegatką International Council of Women i pierwszą kobietą, którą wybrano do Toledo Board of Education. Działała w ruchu kształcenia zawodowego i uratowała wielu członków swojej rodziny przed Holocaustem. Gloria wdała się w Pauline - nie mogła usiedzieć w miejscu i chciała zmiany zastanej rzeczywistości, a przede wszystkim bronić kobiet takich jak jej matka. 

Gloria Steinem podczas konferencji prasowej w 1972 roku. / GettyImages

Zdobyła wykształcenie, a po studiach na Smith College w stanie Massachusetts wyjechała na dwuletnie stypendium do Indii. Gdy wróciła do Stanów, związała się z Niezależnym Ośrodkiem Badań, z ramienia którego realizowała zlecenia dla CIA. Później skręciła w stronę dziennikarstwa, chociaż jej odważne tematy - dotyczące między innymi przeszkód łączenia pracy zawodowej i życia domowego jeszcze przed słynną książką Betty Friedan "Mistyka kobiecości" - początkowo nie podobały się wydawcom. Steinem zasłynęła z artykułu "A Bunny’s Tale", w którym dokładnie zbadała jak wygląda praca "kelnerek-króliczków" w klubach Playboya (dziennikarka zatrudniła się tam pod fałszywym nazwiskiem i na własnej skórze doświadczyła skandalicznych warunków, które potem opisała w "Show"). Jej kariera nabierała tempa: pisała o polityce dla "New York Magazine" i uruchomiła magazyn "Ms.", a jednocześnie coraz bardziej działała na polu feministycznym, w tym z organizacją National Women's Political Caucus. W latach 70. i 80. była już medialną gwiazdą, która śmiało głosiła swoje poglądy i walczyła o realną zmianę rzeczywistości amerykańskich kobiet. 

Ten najbardziej znaczący moment jej kariery można dziś obejrzeć w zdobywającym coraz większą popularność serialu "Mrs. America" wyprodukowanym przez HBO.

Widać w nim też jeszcze jeden, mniej oczywisty wątek: wizerunek Glorii Steinem, który był równie dopracowany, co - według niektórych - kontrowersyjny. Dziennikarka, która otwarcie lubiła makijaż i ubrania, musiała zmierzyć z kolejnym szkodliwym stereotypem, że kobieta walcząca o prawa innych kobiet nie może nosić obcisłych dżinsów, mieć pomalowanych mocno oczu czy po prostu bawić się stylem.

O tych serialach mówią teraz wszyscy. 5 tytułów, które trzeba obejrzeć [Netflix, HBO GO]>>

Rzeczywistość staje się serialem 

"Mrs. America" stworzył były producent i scenarzysta "Mad Men", Dahvi Waller, rozkochany w popkulturowych historiach sprzed dekad. Podkreśla on jednak, że serial nie jest przełożoną na ekrany biografią Steinem i jej (ekranowej) przeciwniczki Phyllis Schlafly. Co więcej, niektóre elementy produkcji musiały zostać dopowiedziane i to też podkreślane jest zawsze przed każdym odcinkiem specjalną planszą: "Serial oparty na faktach z okresu zmagań o poprawkę dotyczącą ruchu równouprawnienia. Część postaci jest fikcyjna. Część scen i dialogów wprowadzono dla celów fabularnych". Jednak to, co następuje po niej, sprawia, że obok przedstawionej historii trudno przejść obojętnie. 

Rose Byrne jako Gloria Steinem w "Mrs. America" / mat. prasowe HBO

Lata 70., Ameryka, wojna kulturowa, która na zawsze zmienia krajobraz polityczny w Stanach Zjednoczonych. Na językach wszystkich jest wprowadzenie Equal Rights Amendment – poprawki do amerykańskiej konstytucji gwarantującej kobietom równe prawa. Zagorzała konserwatystka Phyllis Schlafly, w której rolę wciela się fenomenalna Cate Blanchett, sprzeciwia się tym zmianom i gromadzi coraz więcej zwolenniczek swoich poglądów. Po drugiej stronie są z kolei słynne feministki drugiej fali - Gloria Steinem (tutaj Rose Byrne, która wygląda niemal identycznie, jak odgrywana przez aktorkę bohaterka), Betty Friedan, Shirley Chisholm, Belli Abzug oraz Jill Ruckelshaus. W tle między innymi wzrost zainteresowania ruchem Stop ERA i historia pierwszej czarnoskórej kongresmenki, a na deser - świetna muzyka i kostiumy. 

Blanchett i Byrne to dwie najjaśniej świecące gwiazdy nowej produkcji HBO. Z szalą przechylającą się w stronę tej drugiej, którą w "Mrs. America" kupujemy w całości. 

"Pracowałam tak ciężko jak tylko mogłam i nie wiem, co zrobiłam czy jak wyglądałam, ale starałam się uchwycić jej esencję tak bardzo jak tylko się da" powiedziała Rose Byrne o roli Steinem w rozmowie z Variety. Poza samym bogactwem jej osobowości, poglądami i wagą jej działań australijska aktorka zachwycała się też stylem słynnej feministki. "To jedna z tych postaci, które natychmiastowo rozpoznajesz. Posiada wrodzoną zmysłowość (...) Miałam obsesję na punkcie jej sylwetki oraz włosów i starałam się dotrzeć do jej garderoby, bo wierzyłam, że jeśli nie da się odtworzyć dokładnie tego wyglądu, nikt nie uwierzy (serialowej Glorii Steinem - przyp.red.)"

I rzeczywiście. Wizerunek dziennikarki i aktywistki w "Mrs. America" idealnie naśladuje tę rzeczywistą postać w najdrobniejszym szczególe, nawet takim, jak zakładanie korekcyjnych aviatorów (to oryginalny vintage prosto z L.A.) na wyciągnięte dokładnie dwa pasma włosów przy samej twarzy czy zapinanie w talii biżuteryjnych pasków. Gloria Steinem, tak samo ta prawdziwa, jak i serialowa, w młodości nosiła dżinsy z rozszerzaną nogawką, luźne T-shirty, obcisłe golfy, buty z wysoką cholewką, wzorzyste spódnice oraz kolorowe skandalicznie krótkie sukienki i wyglądała tak, jakby po wyjściu z redakcji miała się spakować, by pojechać na (nieistniejący już wtedy) festiwal Woodstock. 

Pokolenie "ish" - trochę wege, trochę feministki, tak jakby w związku. Nigdy nic do końca>>

Dżinsy, T-shirty i okulary Glorii Steinem

To wszystko dzieło niemieckiej kostiumografki Biny Daigeler, która wcześniej pracowała przy takich produkcjach, jak "Mulan", "Narcos", "Azyl" czy "Wszystko o mojej matce". Teraz, podczas kreowania wizerunku postaci "Mrs. America", Daigeler nie tylko polegała na swojej wyobraźni, ale też grzebała w starych zdjęciach i dokumentacja swoich historycznych bohaterów oraz przyglądała się modzie lat 70. Do tego zachęcała też aktorki - każda z nich dostała swoją pracę domową do odrobienia w postaci dokładnego researchu na temat swoich bohaterek. Później kostiumy były rozpracowywane w najdrobniejszym szczególe. Dla każdej serialowej postaci kostiumografka przygotowała własną, przepastną szafę, o czym opowiedziała w wywiadzie dla W Magazine: "Nie było innego wyjścia. Musieliśmy opracować całe postaci, biorąc pod uwagę okres dziesięciu lat (to czas akcji "Mrs. America" - przyp. red.). Naszym zadaniem było odtworzyć ich sposób ubierania się nawet wtedy, gdy nie występowali publicznie, co wymyślaliśmy na podstawie ich kultowych stylizacji".

Podkreśliła też, że wszystkie kobiety w latach 70. i 80. miały bardzo wyjątkowy pogląd na temat tego, czym jest moda i jak chcą się ubierać. Konserwatystki rzadko nosiły spodnie, chętnie wybierały pastele, dbały o najmniejszy szczegół swojego ubioru i były zawsze "w gotowości". W kontraście tak zwane "libbers" - swobodne, hippisowskie i ubierające się tylko dla siebie samych.  

Aż 90% ubrań, które zostały pokazane w serialu, powstało na specjalne zamówienie, by idealnie dopasować je do sylwetek bohaterów i odtworzyć historyczne kreacje. Reszta pochodziła z wypożyczalni i najlepszych na świecie sklepów vintage. W ten sposób Gloria w "Mrs. America" nosi się między innymi w Yves Saint Laurent. Szycie na miarę i pamiątki tamtych czasów nie wystarczyły. Każdy element garderoby wysyłał konkretny sygnał, a znaczenie stylu jest w serialu dokładnie podkreślone (nawet jeśli nie wszystkie postaci interesowały się modą, bo często miały zupełnie inne rzeczy na głowie). W przypadku Glorii Steinem jest szczególnie wyjątkowo, bo sama działaczka wielokrotnie podkreślała, jak dużą wagę przywiązuje do wyglądu i że dla niej styl to niepowtarzalny oraz bardzo osobisty sposób na wyrażanie siebie. Dowód? Dla niej i innych feministek, zobrazowanych w "Mrs. America" T-shirty i dżinsy są obietnicą nowej przyszłości i znakiem walki z systemem, symbolami, które z ubrania codziennego i robotniczego stały się najpierw "uniformem", a potem elementem pożądania.

Julia Roberts w kreacji z "Pretty Woman". To najważniejsza czerwona sukienka w filmowej historii [One dress show]>>

Steinem couture

Świat mody kocha Glorię Steinem. W 2014 roku projektantka Diane von Furstenberg przyznała jej statuetkę DVF Awards, którą co roku wyróżnia bohaterki zmieniające życie kobiet, a trzy lata później działaczka otrzymała nagrodę od Council of Fashion Designers of America. Prabal Gurung poświęcił jej kilka sezonów temu dwie ze swoich kolekcji - dokładnie tę na wiosnę-lato 2017 oraz na jesień-zimę 2017/2018, a innym razem zapewnił jej honorowe miejsce w pierwszym rzędzie. Nawiązują do niej i inni projektanci: ilekroć zaczynają sięgać do stylu lat 70. albo feminizmu, prawie zawsze wyciągają z nich Steinem. Co więcej, aktywistka pokazała światu jasno, że walka o prawa kobiet i moda wcale nie muszą się wykluczać - właściwie mogą sobie wzajemnie pomagać. Jej postawa przypomina też, że nawet jeśli według innych jesteś "zbyt efektowny", co wielokrotnie słyszała Steinem, masz takie samo prawo głosu i na odwrót - możesz być feministką i wzdychać do smokingu z metką YSL. 

Kolekcja Prabal Gurung na jesień-zimę 2017/2018 inspirowana Glorią Steinem / Imaxtree

Dziś Gloria Steinem wciąż jest aktywna zawodowo. Komentuje rzeczywistość, produkuje filmy dokumentalne, udziela wywiadów, dalej pisze (bo, co trzeba wspomnieć, to też autorka książek, w tym słynnej "My life on the road", w której spowiada się ze swojego życia, mówiąc o działaniach na rzecz równości, aktywizmie społecznym, pracy dziennikarskiej, kulisach National Women's Conference z 1977 roku i podróżach). Przy okazji premiery "Mrs. America" media wyciągają z biografii i filmów o niej cytaty, a najbardziej adekwatny wydaje się szczególnie jeden: "Po prostu rób wszystko, na co masz ochotę. Zrobienie z siebie czasem kompletnego głupca jest absolutnie niezbędne".

10 najlepszych feministycznych filmów>>