Reklama

Spis treści:

  1. "Niebo. Rok w piekle" serial, którego nie da się wyłączyć
  2. Tomasz Kot: rok pod znakiem lat 90.

"Niebo. Rok w piekle" serial, którego nie da się wyłączyć

"Niebo. Rok w piekle" to opowieść, która przenosi widza do Polski lat 90. – czasów transformacji, niepokoju i ogromnych zmian społecznych. Twórcy zadbali o każdy detal: od kostiumów, przez scenografię, po muzykę. W efekcie powstała produkcja, w której klimat dekady czuć dosłownie w każdym kadrze. To nie tylko dramat psychologiczny, ale też portret epoki, w której zło i nadzieja mieszają się w niepokojącej proporcji.

Scenariusz powstał na motywach prawdziwych wydarzeń, co sprawia, że seans robi jeszcze większe wrażenie. Życie w sekcie i konsekwencje brzemiennych w skutkach wyborów pokazują ciemną stronę podążania za autorytetami. Samozwańczy guru sekty Niebo poprzez swoją charyzmę maskuje patologiczne mechanizmy funkcjonowania grupy. Granica między dobrem a złem jest w tej opowieści bardzo cienka.

Tomasz Kot: rok pod znakiem lat 90.

Tomasz Kot, który w "Niebie" wciela się w jedną z głównych ról, przyznał w rozmowie z ELLE, że zdjęcia do serialu zbiegły się w czasie z pracą na planie "Wielkiej Warszawskiej". Oba projekty – choć różne tematycznie – osadzone były w tej samej, niepowtarzalnej estetyce. To był dla mnie rok pod znakiem lat 90. Aktor zażartował nawet, że można by połączyć statystów z obu produkcji i nikt by się nie zorientował.

Podstawą sukcesu serialu jest nie tylko świetny scenariusz i wybitna gra aktorska, ale też autentyczność. Twórcy nie bali się pokazać brudu, szarości i niepokoju początku lat 90. To świat, w którym nie ma prostych odpowiedzi, a każda decyzja bohaterów niesie konsekwencje. Dzięki temu widz nie może oderwać się od ekranu – bo z każdą minutą coraz bardziej zanurza się w ten mroczny, ale fascynujący świat.

Nie pamiętam, kiedy ostatnio serial wywołał u mnie takie emocje. "Niebo. Rok w piekle" sprawia, że po seansie długo nie można dojść do siebie. To produkcja, którą warto zobaczyć – nawet jeśli oznacza to zarwaną noc i poranek z dreszczami. Bo są historie, które po prostu trzeba przeżyć do końca.

Reklama
Reklama
Reklama