Nie tylko „Aniela”. Ten kultowy serial na Netflix to według Małgorzaty Kożuchowskiej prawdziwa perełka
Małgorzata Kożuchowska mówi o „Anieli” z dumą, a o serialach – z przekonaniem, że dziś znaczą więcej niż kiedyś. Jej osobisty wybór na wieczorny seans może jednak zaskoczyć.
Podczas obchodów 10-lecia Netflixa w Polsce Małgorzata Kożuchowska mówiła nie tylko o tym, jak bardzo zmienił się status seriali na przestrzeni ostatniej dekady, ale też o pracy nad „Anielą” – projektem, z którego, jak podkreśla, jest naprawdę dumna. Aktorka zdradziła również, jaki tytuł z katalogu platformy poleciłaby każdemu bez wyjątku.
Małgorzata Kożucowska: „Cieszę się, że żyję w czasach, gdy seriale nabrały innej wartości”
Jeszcze dekadę temu seriale bywały traktowane jak „uboższy brat” kina. Dziś – zdaniem Małgorzaty Kożuchowskiej – ten podział właściwie przestał istnieć. Aktorka przyznaje, że z radością obserwowała moment, gdy telewizyjne produkcje zaczęły zyskiwać zupełnie nową rangę, a do seriali coraz częściej trafiali najwybitniejsi aktorzy, także ci nagradzani Oscarami.
– Bardzo się cieszę, że żyję w tych czasach, kiedy seriale nabrały innej wartości. Kiedy zaczynałam swoją przygodę z aktorstwem, były traktowane jako coś trochę gorszego od filmu. A teraz często są realizowane tak, że stoją z filmami na równi, a czasami nawet są lepsze – mówi.
Kożuchowska podkreśliła, że ten trend, zapoczątkowany przede wszystkim przez produkcje hollywoodzkie, z czasem został przejęty także przez rynek europejski i polski. Dlatego obecność na jubileuszu Netflixa miała dla niej także wymiar osobisty. – Cieszę się, że mogę stanąć na tej ściance ze swoim własnym dorobkiem netflixowym, czyli z „Anielą”, z której jestem bardzo dumna – przyznała.
„Aniela” dała twórcom coś bezcennego – artystyczną wolność
To właśnie „Aniela” zajęła w rozmowie szczególne miejsce. Aktorka opowiadała o niej jak o projekcie wyjątkowym – nie tylko na tle polskich realizacji Netflixa, ale też całego rodzimego rynku serialowego. Najważniejsza okazała się artystyczna wolność, jaką dostali twórcy.
Jak tłumaczyła, scenarzysta Paweł Demirski, wywodzący się z teatru, otrzymał przestrzeń do stworzenia opowieści bez presji słupków oglądalności i bez konieczności dopasowywania wszystkiego do oczekiwań masowego odbiorcy. Ten klimat – jak mówiła Kożuchowska – czuło się od samego początku, już na etapie przygotowań do zdjęć.
– Robiliśmy coś, co nam w duszy gra, i mogliśmy być wierni sobie od początku do końca. Nie mieliśmy obciążeń, że to musi się podobać, że to musi się oglądać. To było wspaniałe – podkreśliła.

Właśnie ta niezależność sprawiła, że „Aniela” stała się dla niej projektem szczególnym. Miał nie tylko opowiadać historię, ale też proponować widzowi coś bardziej wymagającego, ambitniejszego i wymykającego się prostym kategoriom.
Sama główna bohaterka również została pomyślana jako postać daleka od banału. Kożuchowska podkreśla, że to właśnie ten rys uczynił „Anielę” tak świeżą i nieoczywistą na tle polskich produkcji. – To bohaterka niestandardowa, wymykająca się banalnym określeniom. Myślę, że do tej pory nie było takiej postaci w polskich serialach – mówi.
I trudno nie odczytywać tych słów jako manifestu: „Aniela” nie miała być jedynie kolejną produkcją do szybkiego obejrzenia, ale serialem z charakterem, energią i kobiecą siłą.

Małgorzata Kożuchowska wskazuje swoją netflixową perełkę
A co Małgorzata Kożuchowska ogląda prywatnie? Gdy padło pytanie o netflixową perełkę, odpowiedź była krótka: „Peaky Blinders”. Choć widziała już najnowszy film związany z tym uniwersum, to właśnie serial pozostaje jej numerem jeden.
Aktorka przyznała też, że choć natłok zawodowych obowiązków – zwłaszcza wieczory zajęte przez teatr – nie zawsze pozwala jej na swobodne nadrabianie nowości, to jeśli już zacznie coś oglądać i naprawdę jej się spodoba, ogląda do końca. Czasem nawet kosztem snu.
Nie jest jednak widzką, która bez celu przegląda ofertę platformy. Jak mówi, zazwyczaj doskonale wie, po jaki tytuł sięga – wybiera świadomie, kierując się nazwiskami obsady, twórców, producentów albo po prostu tematem. I może właśnie dlatego jej rekomendacje brzmią tak wiarygodnie.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.

