Anita Werner w szczerym wywiadzie: dlaczego spokój jest dziś największym luksusem
Anita Werner, jedna z najbardziej rozpoznawalnych polskich dziennikarek, w szczerej rozmowie opowiada o tym, jak radzi sobie z presją, gdzie szuka równowagi, czym dla niej jest kobieca siła i dlaczego spokój staje się dziś najcenniejszym luksusem.
Spis treści:
Jak radzić sobie z trudnymi emocjami
Anita Werner podkreśla, że praca w mediach codziennie uczy ją czegoś nowego, ale kluczowe są cechy, które zawsze miała: dokładność, szczegółowość, zaangażowanie, sprawność, szybkość i dążenie do najlepszego celu. „Te wszystkie cechy zawsze miałam, to są pochodne mojego charakteru, w związku z czym one w mediach, w tej dyscyplinie, którą uprawiam na co dzień, czyli w dziennikarstwie informacyjnym, bardzo mi pomagają i one mi pozwoliły tak naprawdę przez te wszystkie lata robić to, co robię na takim poziomie.”
Dziennikarka przyznaje, że nawet doświadczeni prezenterzy są tylko ludźmi i czasami muszą „założyć zbroję”, by wykonać swoją pracę z profesjonalizmem. „Czasem jest to wyzwanie, dlatego że przy bardzo dużym natężeniu emocji ciężko jest oddzielić je od historii, którą opowiadamy.” Pomaga warsztat i koncentracja, ale zdarzały się sytuacje, gdy po emisji materiału musiała odreagować. „Zawsze wyznawałam taką zasadę, że ja muszę spokojnie opowiedzieć o świecie. Naszym widzom, moim widzom. W związku z czym staram się im dawać tą historię taką, jaka ona jest, bez dominowania jej własnymi emocjami.”
Anita Werner mówi otwarcie, że każdy potrzebuje „wentylu bezpieczeństwa”. Dla niej to sport, bieganie, podróżowanie – nawet nieodległe – oraz czas spędzony z najbliższymi. „Bardzo lubię taki czas spędzony z najbliższymi, spędzony z moim Michałem, jak gdzieś właśnie uciekamy razem, żeby nabrać trochę innych widoków, trochę innego krajobrazu, żeby poczuć trochę inny klimat. I to daje mi bardzo dużo energii.” Regenerację przynosi jej też dobry film czy dobre jedzenie.
Guilty pleasure, piłka nożna i kobieca siła
„Kawa w dużych ilościach. Słodycze raczej do mnie nie mruczą, natomiast dobre jedzenie do mnie mruczy, więc naprawdę kuchnia wszelkiego rodzaju, bo lubię próbować różne smaki kuchni świata. (…) Odwiedzanie restauracji, odwiedzanie ulicznych barów, jak gdzieś jestem, spędzanie czasu na jedzeniu, to jest moje guilty pleasure. Później muszę więcej trochę biegać, żeby pozostać w formie, natomiast uwielbiam to.”
Werner podkreśla, że w jej domu piłka nożna jest obecna każdego dnia, głównie za sprawą narzeczonego, Michała Kołodziejczyka. Wspólnie napisali dwie książki: „Mecz to pretekst” i „Nadzieja FC”, w których pokazują, jak piłka nożna może tłumaczyć świat i dawać głos tym, którzy są mniej słyszani. „W tych naszych historiach, które my w naszych książkach opowiadamy, piłka nożna jest używana jako narzędzie, które działa bardzo pozytywnie, które pomaga, które daje nadzieję i które zmienia życie, a czasem ratuje życie.”
Dla dziennikarki siła to kobieta. „Siłę ja mogę powiedzieć, że czerpię z domu, z wychowania, z moich rodziców, z mojej mamy, z mojego taty, bo także tata brał udział w tym wychowaniu, więc nawet ja jako kobieta mogę powiedzieć, że oni oboje, moi rodzice oboje mnie ukształtowali.” Siła to wolność, niezależność, podążanie za pasją, ale też umiejętność bycia w zgodzie z samą sobą. „Kluczem do sukcesu i do takiej samoakceptacji, pokochania siebie i poczucia jeszcze większej siły jest akceptacja tego, jakie jesteśmy.”
Rozmawiała Antonina Kaliciak.

