Zapomnij o sztucznych rzęsach. Teraz liczy się efekt „clean lash” jak u Francuzek
Po latach zachwytu nad mocno wytuszowanymi i sztucznymi rzęsami wreszcie nadeszła rewolucja. Przyszła do nas z Francji – ojczyzny trendu sauté, w którym najważniejsza jest naturalność.

„Clean lash”, bo tak mówimy o lekkich, ledwie pociągniętych maskarą rzęsach, wygląda naturalnie, świeżo i bardzo francusko. Ja uwielbiam tę zmianę!
Naturalne rzęsy bez efektu przedłużania
„Clean lash” nie polega na tym, żeby rzęsy kompletnie przestał odgrywać jakąkolwiek rolę – zawsze stanowią oprawę oka i dają efekt kompletnego wyglądu. W tym trendzie chodzi raczej o to, by wyglądały zdrowo, były dobrze rozdzielone i tylko lekko podkreślone. Bez definiowania ich kształtu ciężką maskarą, bez grudek, sklejonych włosów czy wachlarza sztucznych kępek, które mają je zagęścić.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Dla mnie to jeden z najładniejszych kierunków w makijażu oczu – pasuje do mojego ulubionego looku, w którym główne role odgrywają świeża, zadbana cera, błyszczyk (lub malinowa pomadka roztarta na ustach w wydaniu wieczorowym), odrobina kremu CC i piegi, które podkreślam kredką. Podstawowa reguła: rzęsy mają być dopracowane, ale nie przerysowane. Jak u Francuzek, które potrafią wyglądać świetnie bez wrażenia, że spędziły przed lustrem godzinę. Już dawno wiedziałam, że to od nich możemy nauczyć się najwięcej w branży beauty!
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby TikTok i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Serum do rzęs zamiast kępek
Jeśli przez długi czas nosiłaś sztuczne rzęsy albo regularnie robiłaś lifting, przejście na naturalny efekt może być dla Ciebie trudne. To oczywiste – rzęsy bez dodatkowego podkręcenia i objętości na początku wydają się prawie niewidoczne. W takiej sytuacji potraktuj „clean lash” nie tyle jako makijażowy trend, co jako sposób na podreperowanie kondycji Twoich rzęs. Na Twoim miejscu zaczęłabym od dobrego serum. Sama stosuję tego typu produkty do rzęs i może to właśnie dzięki nim do tej pory nie musiałam ulegać modzie na sztuczne kępki. Muszę Cię ostrzec, że odżywki nie dają efektu z dnia na dzień, ale przy regularnym stosowaniu rzęsy stają się dzięki nim mocniejsze i bardziej elastyczne.
Jeśli szukasz czegoś na start, sięgnij po bestsellerowe Eveline SOS Lash Booster 5w1, które można stosować jak odżywkę albo bazę pod maskarę. Lubię takie produkty, bo nie komplikują rutyny – rano nakładasz cienką warstwę, przeczesujesz rzęsy i od razu wyglądają zdecydowanie bardziej schludnie.
Innym produktem, który mogę Ci polecić, jest kultowe już serum przyspieszające wzrost rzęs Long4Lashes. To opcja dla osób, które chcą popracować nad długością i gęstością – działa, choć nie spodziewaj się spektakularnych rezultatów po tygodniu. Podobnie działa też serum pobudzające wzrost rzęs Biotebal Rzęsy XXL – dzięki niemu też zafundujesz sobie bardziej widoczną oprawę oka bez doklejania sztucznych kępek.
Na koniec mój osobisty hit z apteki za parę złotych – olejek rycynowy, który aplikuję patyczkiem u nasady rzęs przed położeniem się do łóżka.
Jak zrobić efekt „clean lash”?
Co zrobić, że cieszyć się efektem „clean lash”? Ja najpierw dokładnie przeczesuję rzęsy czystą szczoteczką i używam zalotki. W następnym kroku nakładam tusz – jedną, cienką warstwą. Jeśli masz jasną oprawę oczu, spróbuj brązowego tuszu zamiast czarnego (ja uwielbiam brązową maskarę Variété od Eveline Cosmetics). Efekt będzie delikatniejszy, ale uwierz: spojrzenie na tym zyska. Przy ciemnych rzęsach często wystarczy sama zalotka, serum i przezroczysta odżywka, która dodaje włoskom połysku.
Najbardziej podoba mi się w tym trendzie to, że nie wymaga perfekcji. Rzęsy nie muszą być maksymalnie długie, idealnie podkręcone, gęste jak firanki i czarne. Wystarczy, że są dobrze rozdzielone, lekko uniesione i przede wszystkim zadbane. Uwaga: musisz być świadoma tego, że taki makeup może wychodzi mniej spektakularnie na zdjęciu, za to w rzeczywistości wygląda superświeżo i odmładza. Warto się skusić!

