Reklama

Kocham perfumy i kocham promocje, dlatego postanowiłam wybrać TOP 4 zapachy na lato 2026 z wyprzedażowej zakładki Sephora. Marki na pewno są wam doskonale znane, ale same zapachy? Niekoniecznie. Nie nazwałabym ich niszowymi, ale według mnie to kompozycje, które mogły zginąć w „buzzie” wygenerowanym przez ich siostrzane propozycje.

Carolina Herrera La Bomba

Przy sukcesie Good Girl La Bomba dla wielu osób przechodzi niezauważona. A niesłusznie. Chociaż na Sephora.pl ma niemal tysiąc opinii, osobiście nie spotkałam nikogo, kto znałby ten zapach. Ta kwiatowo-tropikalna kompozycja wręcz krzyczy: „lato”. W nutach głowy ma soczystą i słodką pitahayę, eleganckie kwiatowe serce tworzą piwonia oraz plumeria, a całość wieńczą akordy wanilii i paczuli. Zapach, wydany w 2025 roku, szczególnie zwrócił moją uwagę jednym komentarzem na portalu fragrantica.pl: „Najlepsza jest trwałość. Mimo kąpieli, rano powitała mnie jeszcze resztka bomby. Po 20 godzinach! Taki wynik to miało tylko Kenzo Jungle”.

Jimmy Choo I Want Choo With Love

Jimmy Choo ma kilka kultowych zapachów, ale prawda jest taka, że przy klasycznym Jimmy Choo wiele z nich ginie w cieniu. Z jednej strony jest popularny nie bez powodu, z drugiej – skoro wszyscy doskonale go znają, może warto wybrać coś innego, ale równie ładnego? I Want Choo With Love to zapach najczęściej opisywany jako „kobiecy” albo „dziewczęcy”. Najmocniej wybijają się tu dwie nuty: róża i wanilia. Kompozycja jest jednak dużo bardziej złożona, bo nie brakuje w niej także elementów owocowych, takich jak malina i mandarynka, kwiatowych – frezji oraz hibiskusa – a także kremowej bazy z drzewa sandałowego i piżma. Całość wybrzmiewa na skórze bardzo świeżo, niemal zalotnie. Na lato? Idealnie.

Givenchy Ange ou Démon Le Secret

Czy jakiś zapach może równać się z kultowym L’Interdit, którego używała sama Audrey Hepburn? Moim zdaniem – tak. Ange ou Démon Le Secret to cytrusowa bomba na lato. Nie warto jednak spłaszczać tej kompozycji wyłącznie do świeżych akordów, bo jest dużo bardziej złożona i głębsza – i za to warto oddać jej sprawiedliwość. Otwarcie faktycznie przynosi gorzką świeżość: cytryna miesza się tu z grejpfrutem, pomarańczą, zielonym liściem herbaty oraz kwaskową żurawiną. Z czasem robi się jednak bardziej miękko i elegancko, bo pierwsze skrzypce zaczynają grać kwiatowe akordy: jaśmin, piwonia, lilia wodna i róża. Baza jest dokładnie taka, jaka powinna być w przypadku tak delikatnego zapachu – nieprzytłaczająca i kremowa, z piżmem, wanilią oraz białym drewnem.

TOM FORD Soleil Neige Eau de Parfum

Wśród zapachów Toma Forda nie sposób wytypować jednego „ikonicznego”, ale z pewnością do bardziej znanych kompozycji można zaliczyć Tobacco Vanille, Lost Cherry czy Bitter Peach. Mnie jednak, zwłaszcza latem, urzeka Soleil Neige. Ten kwiatowo-cytrusowo-ambrowy zapach ma w sobie wszystkie komponenty, które sprawiają, że kompozycja staje się hipnotyzująca: świeżość, elegancję i głębię przełamaną nutą tajemniczości. Zielone otwarcie intryguje, zwłaszcza że pojawia się w nim nuta marchewki, ale w tle od początku wyczuwalne są świetliste białe kwiaty: jaśmin i kwiat pomarańczy. Całość wieńczy kremowe, „czyste” piżmo. Ten zapach to dla mnie kwintesencja białej, lnianej koszuli zarzuconej na skórę, która pachnie balsamem.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...