Reklama

Nie ma dziś dnia, by nie wspomniano o Carolyn Bessette-Kennedy. Wraz z rosnącą popularnością serialu „Love Story: John F. Kennedy Jr. & Carolyn Bessette” w reżyserii Ryana Murphy’ego (Disney+), świat ponownie zachwyca się jej estetyką. Minimalistyczne stylizacje, chłodny blond, czarne okulary i duch quiet luxury wróciły na salony. W beauty uwagę przyciąga jednak coś mniej oczywistego – jej zapach. A właściwie: olejek, który stał się jej olfaktorycznym podpisem.

Nietypowe perfumy Carolyn Bessette-Kennedy

W jednej ze scen serialu pada żartobliwa kwestia o Egyptian musk – i to nie przypadek. Carolyn nie używała klasycznych perfum. Jej wyborem był olejek z białego piżma egipskiego, kupowany podobno w nowojorskim sklepie Abdul Kareem za kilkanaście euro. Subtelny, intymny, niemal „skórny” zapach idealnie współgrał z jej podejściem do urody: bez przesady, bez ostentacji, bez logotypów.

Białe piżmo otula. Daje wrażenie czystości, miękkości i świeżo wyprasowanej koszuli. Pachnie jak „twoja skóra, tylko lepiej” – dyskretnie, ale zmysłowo. To zapach, który nie wchodzi do pomieszczenia pierwszy. Raczej zostaje zapamiętany, gdy już wyjdziesz.

Dlaczego musk wraca?

Powrót fascynacji stylem Bessette-Kennedy idealnie wpisuje się w szerszy trend. Po latach intensywnych, gourmandowych kompozycji coraz częściej sięgamy po zapachy czyste, minimalistyczne, oparte na jednej dominującej nucie. Musk znów staje się synonimem luksusu – ale tego cichego, osobistego.

Współczesne interpretacje białego piżma często łączą je z delikatnymi cytrusami, białymi kwiatami czy pudrowym akcentem. Efekt? Kompozycje uniwersalne, intymne, idealne na co dzień. Takie, które nie przytłaczają, a budują aurę.

Gdzie szukać zapachu w stylu Carolyn?

Oryginalny olejek Abdul Kareem jest dziś trudny do zdobycia – pozostają platformy z drugiej ręki. Na szczęście wiele marek oferuje białe piżmo w formie olejków roll-on lub klasycznych perfum. Jeśli nie przepadasz za olejową konsystencją, wybierz kompozycje, w których musk gra pierwsze skrzypce – szukaj określeń „white musk”, „skin scent”, „clean musk”.

Klucz? Prostota składu i efekt drugiej skóry.

Zapach jako manifest

Fenomen piżma inspirowanego stylem Carolyn Bessette-Kennedy to coś więcej niż nostalgia za latami 90. To manifest estetyki, w której mniej znaczy więcej. Zamiast ciężkiej projekcji – bliskość. Zamiast rozpoznawalnego flakonu – osobisty rytuał.

Jej wybór pokazuje, że prawdziwa elegancja nie potrzebuje nadmiaru. Czasem wystarczy kropla białego piżma, by stworzyć aurę, którą inni chcą zapamięta

Reklama
Reklama
Reklama