Reklama

Styl neo-boho hair wraca na salony – i to z rozmachem. Swoboda, naturalność i artystyczny luz, które pamiętamy z lat 70., dziś zyskują nowoczesną formę. Fryzury są lżejsze, bardziej teksturalne, mniej „zrobione”, a jednocześnie niezwykle świadome. To boho w wersji luxe: miękkie fale, nieoczywiste cięcia i kolory, które wyglądają jak muśnięte słońcem, nie farbą.

W 2026 roku, zwłaszcza latem i jesienią neo-boho zredefiniuje podejście do włosów – zamiast perfekcji liczy się ruch, objętość i osobowość. Oto cztery najmocniejsze fryzjerskie trendy, które już teraz noszą dziewczyny z pierwszych rzędów pokazów i beauty insiderki.

Ghost waves – boho chic w najsubtelniejszej wersji

Ghost waves to fale, które… prawie nie istnieją. Delikatne, miękkie załamania w kształcie litery S nadają włosom objętość i teksturę, ale bez teatralnego efektu. To kwintesencja estetyki Chloé Girl: niewymuszonej, luksusowej, eterycznej.

Najlepiej wyglądają z przedziałkiem na środku i długimi, swobodnymi warstwami. Mogą być wynikiem naturalnego suszenia, kilku ruchów prostownicą albo lokówką – kluczem jest nieregularność. Sienna Miller czy Daisy Edgar-Jones udowadniają, że ghost waves pasują zarówno do codziennych stylizacji, jak i czerwonego dywanu. To idealna fryzura dla tych, którzy chcą wyglądać „effortless”, ale wciąż bardzo stylowo.

Boho bangs – miękka grzywka z duszą lat 70.

Boho bangs to grzywka, która nie dominuje fryzury, ale nadaje jej charakteru. Krótsza na środku, dłuższa po bokach, miękka i pełna ruchu – dokładnie taka, jaką od lat nosi Suki Waterhouse. Nie jest perfekcyjna i właśnie w tym tkwi jej siła.

Najlepiej współgra z naturalną teksturą włosów, falami i cięciami typu shag. Suszona „na powietrzu”, lekko podkręcona szczotką lub tylko muśnięta lakierem daje efekt niedbałego szyku. Boho bangs pięknie zmiękczają rysy twarzy, odmładzają i sprawiają, że nawet prosta fryzura zaczyna wyglądać modowo.

Getty Images

Boho bob – nowa odsłona klasycznego cięcia

Boho bob to odpowiedź na potrzebę krótszych, ale wciąż swobodnych fryzur. To bob z teksturą, ruchem i lekko potarganym wykończeniem, który doskonale wpisuje się w powrót boho na wybiegi.

Świetnie sprawdza się przy cienkich włosach, bo dodaje im objętości, ale równie dobrze wygląda na gęstszych pasmach. Delikatnie okalający twarz, noszony z naturalnymi falami lub nieregularnym skrętem, nie wymaga długiej stylizacji. To fryzura, która wygląda najlepiej wtedy, gdy nie jest zbyt dopieszczona.

Boho blonde – blond, który nie udaje perfekcji

Boho blonde to najmodniejsza koloryzacja sezonu jesień 2025. Łączy w sobie ciepłe i chłodne refleksy, delikatny odrost i efekt kontrolowanej niedoskonałości. Karmelowe pasma przeplatają się z lodowym blondem, tworząc kolor, który wygląda jak naturalnie rozjaśniony słońcem.

Ten odcień pasuje niemal każdemu – od długich shagów po krótkie, falowane cięcia. Jest mniej wymagający niż klasyczny blond, daje ogromną swobodę w stylizacji i świetnie wpisuje się w filozofię neo-boho: naturalnie, ale z wyczuciem trendów.

Neo-boho hair to trend, który doskonale odnajduje się w codzienności. Wystarczy podkreślić naturalną teksturę włosów: pozwolić im wyschnąć naturalnie, a jeśli suszyć to z dyfuzorem, sięgnąć po spray teksturyzujący, lekką piankę i suchy szampon u nasady. Kluczowe są formuły, które nie obciążają pasm i pozwalają im swobodnie się układać. Ten styl kochają też gwiazdy – od Sienny Miller po Daisy Edgar-Jones i Suki Waterhouse – bo daje ogromną elastyczność: sprawdza się zarówno w wersji bardzo casualowej, jak i bardziej dopracowanej. Neo-boho pasuje do niemal każdego typu włosów i kształtu twarzy, a jego nowoczesna odsłona różni się od klasycznego boho większym naciskiem na teksturę, objętość i świadomą niedoskonałość. Najważniejsza zasada? Bez przesady. Zbyt perfekcyjna stylizacja, ciężkie kosmetyki i sztywne fale odbierają fryzurze charakter. Neo-boho najlepiej wygląda wtedy, gdy włosy są miękkie, pełne ruchu i wyglądają tak, jakby ułożyły się same.

Reklama
Reklama
Reklama