Test nowości od Avène: pro-aging w najlepszym wydaniu
Przetestowałam linię kosmetyków od Eau Thermale Avène – HYALURON ACTIV PROCEDURE. To nowość na rynku, naszpikowana dobroczynnymi składnikami aktywnymi – w tym kwasem hialuronowym i niacynamidem, które bardzo dobrze działają na moją skórę. Byłam dobrej myśli – i nie zawiodłam się!

W opisie produktów przed testem przeczytałam, że linia została opracowana we współpracy z dermatologami i lekarzami medycyny estetycznej. Jest skierowana do osób, które poszukują skutecznego działania odmładzającego, które będzie przynosiło efekt podobny do tego, uzyskiwanego poprzez procedury w salonach. Zgodnie z obietnicą producenta dzięki precyzyjnie dobranym formułom i stężeniu składników aktywnych kosmetyki mają działać jak zaawansowane zabiegi pielęgnacyjne, ale przeprowadzone wygodnie w domu. To coś dla mnie – od czasu do czasu skuszę się na wizytę u kosmetyczki, ale zdecydowanie wolę swoją domową rutynę pielęgnacyjną: bez konieczności umawiania się na odległe terminy i z podkastem puszczonym w tle.
Jednak to, co kupiło mnie najbardziej, to podejście pro-aging. Zero presji, zero narracji o „walce z czasem”. Zamiast tego – wspieranie skóry w naturalnych procesach, co pomaga zmniejszać widoczność oznak starzenia się. Podoba mi się, że pielęgnacja przestała być próbą zatrzymania czegoś nieuniknionego, a stała się dbaniem o siebie tu i teraz.

Nowa linia składa się z trzech produktów: Kremu liftingującego, Serum ujędrniającego oraz Mikro-liftingującego kremu na okolice oczu i ust. Szczególnie dużo obiecywałam sobie po kremie pod oczy.
Na zmarszczki w okolicach oczu

Moja skóra zaczyna zdradzać pierwsze oznaki upływającego czasu. Nie jest już tak promienna i elastyczna jak jeszcze kilka lat temu. Swoje robi też tryb życia – czasem śpię zdecydowanie za mało i zdecydowanie za bardzo się stresuję. Prawdziwą zmorą są jednak kurze łapki – z powodu niewielkiej wady wzroku często mrużę oczy… I gotowe – to właśnie przy oczach moje zmarszczki są najgłębsze.
Z dużą nadzieją sięgnęłam więc po HYALURON ACTIV PROCEDURE Mikro-liftingujący krem na okolice oczu i ust. I cóż – ten kosmetyk szybko stał się jednym z tych produktów, po które sięgam odruchowo. Zwłaszcza rano, kiedy skóra wokół oczu wygląda niezbyt świeżo. To nie jest krem, który daje efekt „wow” po jednym użyciu, ale już po chwili od aplikacji mam wrażenie delikatnego napięcia skóry – na tyle, że twarz wygląda na bardziej wypoczętą. A zmarszczki? Z nimi krem również sobie nieźle poradził! Po kilku tygodniach stosowania moje kurze łapki stały się zdecydowanie mniej widoczne, a skóra w okolicach oczu wygląda na lekko „naciągniętą”.

Kosmetyk ma precyzyjny aplikator, dzięki czemu łatwo nałożyć go na miejsca, które najbardziej tego wymagają. Ma też delikatnie żółty kolor, który zawdzięcza zawartości retinalu. Co ważne – retinal w takim stężeniu działa wyczuwalnie, ale bez podrażnień – co przy mojej wrażliwej skórze jest kluczowe. W składzie kremu można znaleźć też niacynamid i kwas hialuronowy, który moja skóra bardzo szybko „spija”, i który daje to charakterystyczne uczucie nawilżenia i ukojenia.
Delikatny lifting

Raczej nie zdecyduję się na lifting przy użyciu skalpela, ale przyznaję – chętnie sięgam po kosmetyki, które mają poprawić jędrności skóry i owal twarzy. Kiedyś uważałam, że takie preparaty są przeznaczone dla pań w wieku 45, a nawet 50+. Teraz, cóż, widzę, że już po 30. moja skóra się zmieniła, a im więcej czasu mija od 30. urodzin, tym jest bardziej wiotka.
Niestety… nie wszystkie preparaty działają tak, jak obiecują. Jednak HYALURON ACTIV PROCEDURE Krem liftingujący mile mnie zaskoczył. Z każdym kolejnym użyciem skóra stawała się gładsza i bardziej elastyczna, a kontury twarzy zdawały się delikatnie napinać. Już chwilę po nałożeniu kremu czułam, że cera jest przyjemnie miękka i sprężyście reaguje na dotyk. Producent obiecuje „o 7 lat młodszy wygląd skóry”, co może wydawać się odważną deklaracją, ale muszę przyznać, że po kilku tygodniach naprawdę widać różnicę! Skóra stała się bardziej sprężysta, wydaje się wypełniona od wewnątrz i gładsza – jakby stawiała delikatny opór pod palcami. To uczucie, które szczególnie lubię — subtelne napięcie cery i to bez uczucia lepkości i ciężkości. Trzeba też przyznać, że krem wchłania się błyskawicznie! Co dla mnie ważne: nie ma zapachu, nie działa więc drażniąco.

Zmiany pojawiają się stopniowo – zwłaszcza że przez pierwsze dwa tygodnie, zgodnie z zaleceniami producenta, stosowałam preparat 2 razy w tygodniu, przed snem, żeby przyzwyczaić skórę do retinalu. Nie czułam jednak dyskomfortu, więc mogłam tę częstotliwość stopniowo zwiększać. Nie ma tu agresywności typowej dla mocnych retinoidów, raczej spokojne, konsekwentne wspieranie tego, co skóra robi sama z siebie.
Specjalne wsparcie

Trzecim kosmetykiem z gamy jest HYALURON ACTIV PROCEDURE Serum ujędrniające. To produkt do zadań specjalnych, a jego stosowanie wymaga pewnego przygotowania. Opakowanie zawiera fiolkę, butelkę oraz aplikator. Są tu więc dwa roztwory, które należy wymieszać: wlać zawartość fiolki do szklanej buteleczki, energicznie wstrząsnąć i wymienić nakrętkę na dołączony aplikator. Tak przygotowaną miksturę stosuje się przez 14 dni, rano i wieczorem, po 2-3 krople na całą twarz. Pojemność preparatu wystarcza akurat na ok. 28-30 użyć, a wygodny aplikator (przypominający nieco pipetę) zdecydowanie ułatwia dozowanie.

Proces może wydawać się skomplikowany, ale formuła jest tak dopracowana, że nie zastanawiałam się, czy robię to dobrze. Po prostu nakładałam kosmetyk i czułam, jak skóra dosłownie pije te składniki. Stężenia są wyraźnie przemyślane – podczas stosowania serum nie pojawiły się ani podrażnienia, ani uczucie ciężkości.

Serum zawiera kompleks heksapeptydów – składnik doskonale znany i często stosowany w medycynie estetycznej. Ma silne właściwości odmładzające, a jego mechanizm działania został zainspirowany iniekcją toksyny botulinowej. Jednocześnie serum ma delikatną, żelową konsystencję i błyskawicznie się wchłania. Nakładałam na nie jeszcze krem (liftingujący z linii HYALURON ACTIV PROCEDURE lub nawilżający) i nie miałam wrażenia nadmiaru (czego czasem doświadczam przy aplikacji tłustych kremów lub innych preparatów o bardzo bogatym składzie). Zamiast tego odniosłam to przyjemne wrażenie, że robię dla siebie coś naprawdę sensownego.
Po kilku dniach zauważyłam, że skóra jest bardziej sprężysta, jakby „wypełniona od środka”. Serum ładnie ujednoliciło też kolor cery – moje nieliczne przebarwienia na kościach policzkowych stały się niemal niewidoczne.

Po kilku tygodniach testów mogę śmiało powiedzieć, że HYALURON ACTIV PROCEDURE to jedna z tych gam pielęgnacyjnych, które realnie robią różnicę. To nie jest efekt jednorazowego "wow", tylko takie spokojne, konsekwentne działanie, które z tygodnia na tydzień daje coraz więcej. I to jest chyba największa różnica – ta gama naprawdę buduje rutynę, a nie tylko daje chwilowy efekt.
PFDC/195/2026
Materiał promocyjny marki Eau Thermale Avène

