Tak wygląda „French girl hair” w 2026 roku. Od miękkich bobów po grzywkę à la Birkin
Paris Fashion Week AW26 na nowo zdefiniował wszystko, co wiemy o tym nonszalanckim, a jednocześnie niezwykle szykownym podejściu do fryzur.

- Katie Withington
„French girl hair” od lat inspiruje kobiety na całym świecie. Z tą estetyką kojarzą się zarówno potargane blond włosy w stylu Brigitte Bardot, jak i ikoniczna grzywka Jane Birkin, która znów wróciła do łask. Ważne miejsce w tym nurcie zajmuje też french bob – ponadczasowe cięcie, które od lat uchodzi za synonim niewymuszonej elegancji i paryskiego szyku.
Choć niedbała tekstura i lekko postrzępione wykończenie wciąż pozostają znakami rozpoznawczymi fryzur w paryskim stylu, ten swobodny sposób noszenia włosów — jak każdy trend — również podlega subtelnym sezonowym zmianom. Jeśli więc szukasz współczesnej interpretacji tego kultowego looku, trudno o lepsze źródło inspiracji niż najbardziej opiniotwórcze wydarzenie w stolicy mody: Paris Fashion Week.

Podczas tygodnia mody w Paryżu na sezon jesień-zima 2026 nie brakowało fryzur inspirowanych estetyką „French girl”. Powróciły dobrze znane klasyki, ale pojawiły się też nowe, zaskakujące interpretacje tego potarganego, nonszalanckiego stylu. Chloé, Isabel Marant i Zimmermann postawiły na charakterystyczną boho teksturę, z kolei Victoria Beckham, Vivienne Westwood i Ann Demeulemeester pokazały bardziej dopracowane, wyrafinowane odsłony tego trendu.

— W 2026 roku „French girl hair” to przede wszystkim effortless luxury – włosy, które wyglądają lekko i swobodnie, ale jednocześnie sprawiają wrażenie perfekcyjnie dopracowanych przez fryzjera — mówi Anthony Turner, session stylist odpowiedzialny za fryzury na pokazach McQueen, Hermès i Chloé. — Nie powinny wyglądać na przesadnie wystylizowane ani zbyt „zrobione”. Mają sprawiać wrażenie naturalnie luksusowych.
Przyglądamy się więc bliżej, czym dziś naprawdę jest ten trend, oddzielając utarte skojarzenia od współczesnej modowej deklaracji – i podpowiadamy, jak osiągnąć nowoczesną wersję paryskiego szyku.
Czym właściwie jest „French girl hair”?
Najłatwiej zdefiniować „French girl hair”, patrząc na paryskie ikony stylu, które stworzyły ten estetyczny kod: Françoise Hardy, Brigitte Bardot i Jane Birkin. Ich fryzury, choć różne, miały ze sobą wiele wspólnego: lekką objętość, miękką, zwiewną teksturę i delikatnie cieniowane, nieco postrzępione wykończenie. To właśnie one odpowiadają za ten swobodny, dziewczęcy "cool". Zawdzięczamy im miękkie grzywki, curtain bangs i pożądanego french boba – nic więc dziwnego, że wpływ tej estetyki na świat beauty pozostaje tak silny do dziś.

— French girl hair to przede wszystkim estetyka, pewien wybór stylu — mówi George Waterfield, fryzjer i współwłaściciel salonu The Secret Garden. — To look bardzo uniwersalny, bo jego istota opiera się na naturalności, lekkości i subtelnej niedoskonałości. Jak dodaje, odnalezienie własnej wersji „French girl hair” oznacza wybór fryzury, która naturalnie wpisuje się w twój styl życia i codzienną rutynę. — Chodzi o to, żeby nie wyglądać, jakbyś za bardzo się starała — tłumaczy. — To kwintesencja nonszalanckiego szyku. Lekka tekstura, naturalny ruch i minimum wysiłku to klucz do tego efektu.
Jak wygląda „French girl hair” w 2026 roku?
Choć ten styl najmocniej kojarzy się z latami 60. i ich charakterystyczną estetyką beauty, równie wiele współczesnych przykładów pokazuje, że „French girl hair” ma się dziś równie dobrze, jak ponad pół wieku temu.
— Fryzury w tym stylu od zawsze kojarzyły się z elegancją i niewymuszoną lekkością, mimo że często bazowały na wyraźnie skrojonych bobach i precyzyjnych grzywkach — mówi Eugene Smith, hairstylista z John Frieda Salon w Mayfair. — Dziś akcent przesuwa się bardziej w stronę naturalnej tekstury i nieco poszarpanych grzywek, które dają efekt lived-in. To miękkość z charakterem, ale wciąż z tą swobodną elegancją, z której słyną Francuzki.

W świecie gwiazd świetnymi przykładami są Dakota Johnson i Daisy Edgar-Jones, które uczyniły z puszystej grzywki à la Birkin swój znak rozpoznawczy. Z kolei Camille Charrière, Alexa Chung i francuska modelka Camille Rowe udowadniają, że odpowiednie cieniowanie i teksturyzowanie potrafią nadać długim włosom subtelnie paryski charakter – bez konieczności radykalnego cięcia. Miłośniczki krótszych fryzur mogą z kolei inspirować się potarganymi pixie cutami Taylor Russell i Teyany Taylor. No i oczywiście nie można zapominać o ukochanym french bobie, który noszą między innymi Cate Blanchett i Gracie Abrams.

Warto pamiętać, że „French girl hair” nie jest zarezerwowane dla konkretnego typu włosów czy jednego kształtu fryzury. Niezależnie od tego, czy masz miękkie loki, czy idealnie proste pasma, każdej teksturze można nadać tę lekką, nonszalancką, modelową finezję.
„French girl hair” na Paris Fashion Week AW26
Jeśli szukasz inspiracji prosto z wybiegów, pokazy Chloé niemal zawsze przynoszą wyjątkowo mocne beauty momenty. W tym sezonie Anthony Turner postawił na swobodne fale z boho warkoczykami – fryzurę lekką, nowoczesną i łatwą do odtworzenia w domu. Fanki błyszczących upięć również miały na co patrzeć: podczas pokazu Victorii Beckham pojawiła się bardziej wygładzona, elegancka interpretacja francuskiego szyku.

— Chcieliśmy, żeby włosy wyglądały kobieco i swobodnie, ale jednocześnie zachowały wyrafinowany charakter — mówi Turner. — Mocny przedziałek z boku nadaje fryzurze strukturę, ale całość pozostaje lekka i delikatnie niedbała — jakby modelki były już po afterparty. To prosta, elegancka fryzura z odrobiną charakteru i luzu.
Za kulisami bohaterem stylizacji był Schwarzkopf Fibre Sealer, który pomagał odżywić i wygładzić włosy, nadając im zdrowe, miękkie wykończenie.


