„Sunset skin” zimą, czyli 3 najlepsze samoopalacze polecane przez redaktorki beauty. Dają naturalny efekt skóry muśniętej słońcem
Od kropli nakładanych na noc po ekspresowe sera – te formuły współpracują z suchą i poszarzałą skórą w chłodniejszych miesiącach.

Paradoksalnie to właśnie zimą najbardziej potrzebujemy opalenizny – i tego, jak się w niej czujemy: zdrowiej, pewniej. Tymczasem wilgotna, chłodna aura potrafi skutecznie zniweczyć marzenia o naturalnie wyglądającym efekcie, sprawiając, że wiele z nas rezygnuje z samoopalania. „Zimą skóra nie zawsze jest tak dobrze przygotowana na samoopalacz jak latem” – potwierdza James Harknett, profesjonalny ekspert od sztucznej opalenizny. „Wilgotna i chłodna pogoda działa wysuszająco i sprzyja gromadzeniu się suchych skórek” – a to prosta droga do nierównego, mało estetycznego rezultatu.
Zrozumienie tego mechanizmu jest kluczem do sukcesu. „Nasza skóra potrzebuje równej warstwy komórek, z którą produkty brązujące mogą się równomiernie związać” – wyjaśnia Harknett. Rozwiązanie? „Szczotkowanie ciała wygładza skórę i zapobiega nadmiernemu gromadzeniu się martwego naskórka” – radzi, dodając, że w problematycznych miejscach konieczne jest dodatkowe złuszczanie. „Samoopalacz lubi osadzać się pod pachami, pod biustem, w miejscach po ramiączkach, a także na mniej ‘mięsistych’ partiach ciała, takich jak kostki, kolana czy łokcie – dlatego warto zainwestować w peeling, który będzie delikatny dla skóry” – mówi, polecając Aveeno Skin Renewal Wash Off Gentle Body Scrub. „Dzięki niemu skóra stanie się idealnie przygotowanym płótnem pod samoopalacz.”
Jeśli chodzi o opalanie twarzy zimą, kluczowa jest subtelność. „W okresie zimowym należy zachować szczególną ostrożność przy nadawaniu kolorytu twarzy i szyi” – podkreśla Harknett. „Zawsze sięgaj po samoopalacz przeznaczony do twarzy, a nie po produkt do ciała, który jest zbyt mocny dla tak delikatnej skóry.”
Jak wiedzą doświadczone fanki samoopalania, DHA – składnik aktywny odpowiedzialny za efekt opalenizny – może naturalnie wysuszać skórę w trakcie brązowienia. „W połączeniu z zimowymi warunkami może to sprawić, że skóra będzie nieprzyjemnie napięta” – dodaje ekspert. „Dlatego nie rezygnuj z nawilżającej rutyny pielęgnacyjnej i podchodź do samoopalania z wyczuciem.” Chodzi jedynie o delikatne ocieplenie wyglądu – a kto nie marzy o tym zimą?
Poniżej prezentujemy najlepsze samoopalacze na zimę, które zapewnią naturalny, wiarygodny efekt muśnięcia słońcem – od stóp do głów.

