Moje rzęsy nie chcą współpracować z każdą maskarą. Są dość rzadkie i niemal idealnie proste, więc trudno mi się obejść bez zalotki. Nawet kiedy uda mi się je podkręcić, wiele tuszy po kilku godzinach odbiera im ten efekt. Co gorsza, część z nich zaczyna się dość szybko osypywać albo odbijać pod brwiami. Zdarza się też, że maskary sklejają włoski i zamiast nadawać spojrzeniu lekkości, obciążają je. Często już po kilku godzinach makijaż oczu przestaje wyglądać tak dobrze jak rano. Dlatego zawsze zwracam uwagę nie tylko na efekt tuż po aplikacji, ale też na to, jak rzęsy „trzymają się” w ciągu dnia.

Materiały redakcji
Materiały redakcji

Przez lata znalazłam kilka produktów, które lepiej lub gorzej się sprawdzają i używam ich zamiennie. Żaden z nich nie był jednak na tyle dobry, żebym chciała wracać do niego codziennie i zrezygnować z pozostałych. Kiedy więc do naszej redakcji trafił Extensionist marki L’Oréal Paris – nowość, która wcześniej zrobiła furorę w świecie i w social mediach – trochę się bałam, że to kolejna obietnica bez pokrycia. Niesłusznie – już po kilku dniach zaczęłam się poważnie zastanawiać, czy nie zastąpić nią całej reszty mojej maskarowej kolekcji. I szybko zrozumiałam, dlaczego pokochało ją tyle osób.

Pierwsze wrażenie

Już przy pierwszej aplikacji zwróciłam uwagę na szczoteczkę. Jest wyraźnie zakrzywiona i profilowana, dzięki czemu łatwo dopasowuje się do linii rzęs. Ma ponad 300 drobnych włosków, które działają trochę jak grzebyk. Sprawia, że podczas malowania rzęsy są rozczesywane i rozdzielane niemal automatycznie. To ważne szczególnie przy cienkich rzęsach, które mają tendencję do sklejania się w kilka grubych kępek. Tutaj tego efektu praktycznie nie zauważyłam. Już jedna warstwa sprawiła, że włoski były wyraźnie oddzielone, a spojrzenie wyglądało na bardziej otwarte.

Materiały prasowe
Materiały prasowe

Długość od pierwszej warstwy

Największym zaskoczeniem był jednak efekt wydłużenia. Formuła Extensionist zawiera tzw. magnetyczne pigmenty oraz włókna wydłużające, które przyczepiają się do każdej rzęsy i budują długość od nasady aż po końce. W praktyce oznacza to, że rzęsy wyglądają na wyraźnie dłuższe już po kilku ruchach szczoteczki.

Marka deklaruje, że mogą unosić się nawet o 5 milimetrów bliżej brwi. Nie mierzyłam tego linijką, ale różnica jest naprawdę widoczna. Moje naturalnie krótkie rzęsy nagle zaczęły przypominać efekt po przedłużaniu. Spojrzenie stało się bardziej wyraziste, a oczy wydawały się optycznie większe.

Materiały redakcji
Materiały redakcji

Podkręcenie i objętość

Kolejna rzecz, która mnie zaskoczyła, to podkręcenie. Zwykle nawet po użyciu zalotki włoski szybko opadają, zwłaszcza gdy formuła tuszu jest ciężka. W tym przypadku rzęsy pozostały uniesione przez wiele godzin.
Extensionist jednocześnie delikatnie je pogrubia, ale bez wrażenia przeciążenia. Rzęsy nadal wyglądają lekko, co bardzo lubię w codziennym makijażu. Dzięki temu można budować efekt – jedna warstwa daje naturalne podkreślenie, a kolejne dodają dramatyzmu.

Efekt, który zostaje na długo

Dużą uwagę zwróciłam też na trwałość. Według deklaracji marki maskara utrzymuje się nawet do 24 godzin i nie powinna się rozmazywać ani osypywać. W moim przypadku to właśnie ten aspekt często decyduje o tym, czy tusz zostaje w kosmetyczce na dłużej.

Materiały redakcji
Materiały redakcji

Po całym dniu pracy, kilku godzinach przed komputerem i spacerze w wietrzną pogodę rzęsy nadal wyglądały dobrze. Nie zauważyłam charakterystycznych czarnych kropek pod oczami ani odbicia produktu pod łukiem brwiowym. Co ważne, Extensionist okazał się też komfortowy dla oczu, które bywają u mnie dość wrażliwe.

Kilka ruchów i gotowe

Z czasem zaczęłam doceniać jeszcze jedną rzecz: szybkość aplikacji. Kilka ruchów szczoteczki wystarcza, żeby spojrzenie nabrało wyrazistości. W porannym pośpiechu, kiedy każda sekunda jest na wagę złota, to rzecz nie do przecenienia. Rzęsy są jednocześnie wydłużone, podkręcone i rozdzielone, a efekt pozostaje lekki. Dzięki temu spojrzenie wygląda świeżo i wyraziście, nawet przy bardzo delikatnym makijażu.

Materiał redakcji
Materiał redakcji

Po kilku dniach używania mogę powiedzieć jedno: dawno żaden tusz nie zrobił na mnie takiego wrażenia. Dzięki Extensionist rzęsy są wyraźnie dłuższe, dobrze rozdzielone i podkręcone, a formuła pozostaje trwała przez wiele godzin. To jeden z tych tuszów, po które po prostu chce się sięgać każdego poranka. Wszystko wskazuje na to, że ta nowość zostanie ze mną na dłużej. A to nie zdarza się u mnie często.

Materiał promocyjny marki L’Oréal Paris