Przetestowałam setki perfum. Te 10 zapachów to zmysłowość w najczystszej postaci. Elegancka, intymna i uzależniająca
Jak kobiece marki perfumeryjne rozpalają branżę zapachową najbardziej zmysłowymi kompozycjami sezonu?

- Medina Azaldin
Rozmyte, sensualne kadry z reklam perfum: zbliżenia na rozchylone usta, splecione ciała na jachcie dryfującym po lazurowej wodzie, mężczyzna pochylający się nad kobiecą szyją, młode modelki biegnące przez gaje pomarańczowe, po dachach i sielskich ogrodach. Dużo namiętności, jeszcze więcej biegania.
To właśnie takie obrazy – najczęściej tworzone przez mężczyzn i w dużej mierze kierowane do kobiet – przez lata sprzedawały nam obietnicę uwodzicielskiej mocy perfum. Dziś jednak świat zapachów się zmienia. Po erze minimalistycznych kompozycji lat 90. i niedawnej dominacji gourmandów, na pierwszy plan wysuwa się nowa fala perfum: inspirowanych afrodyzjakami, zmysłowością i bliskością, a tworzonych przez kobiety.
Choć zapachy od dawna służyły uwodzeniu – wystarczy wspomnieć Kleopatrę i jej upodobanie do róż – tym razem to kobiece nosy i założycielki marek redefiniują znaczenie seksownego zapachu.
Tworzenie perfum jest sztuką i – podobnie jak muzyka czy film – odzwierciedla ducha czasu. Tak uważa Pia Long, główna perfumiarka Olfiction i współzałożycielka marki Eau de Boujee. Dziś bardziej niż kiedykolwiek kobiety na nowo definiują seksualność poprzez literaturę, modę i sztukę: od „All Fours” Mirandy July, które doczeka się ekranizacji telewizyjnej, przez interpretację „Wichrowych Wzgórz” Emerald Fennell, aż po spektakularny wzrost popularności romantasy i pikantnych powieści erotycznych. W czasach, gdy prawa kobiet na całym świecie są zagrożone, przejęcie kontroli nad własnym pożądaniem staje się formą ucieczki i buntu. Wystarczy zapytać twórczynie Saucy Books z Notting Hill, księgarni specjalizującej się wyłącznie w literaturze romantycznej, albo Isabellę Burley, która prowadzi Climax Books w Farringdon.
Perfumy podążają tym samym tropem. – Rozmowy o seksualności stały się bardziej otwarte i wielowymiarowe. Wiele współczesnych zapachów eksploruje wrażliwość równie mocno jak pożądanie, łącząc miękkość ze zmysłowością. To sygnał redefinicji erotyzmu: mniej chodzi w nim o zdobywanie, bardziej o więź – mówi Cherry Cheng, której marka Jouissance czerpie inspiracje z pisarek i literatury erotycznej, między innymi Anaïs Nin oraz „Historii O”. – Jednocześnie, w niepewnych czasach, naznaczonych lękiem klimatycznym, niestabilnością polityczną i presją ekonomiczną, ludzie często zwracają się ku ciału jako przestrzeni uziemienia i przyjemności, traktując zapach jako gest ukojenia albo odzyskania kontroli nad sobą. Noszenie sensualnych perfum może więc mieć mniej wspólnego z uwodzeniem kogoś innego, a więcej z odzyskiwaniem własnego ciała – dodaje.
Perfumy z natury są intymne – żyją na skórze i reagują na ciepło ciała – dlatego ich związek z seksapilem nie jest niczym nowym. – Zmienia się natomiast kulturowa perspektywa, przez którą ten związek jest wyrażany – mówi Cheng. – W latach 80. erotyzm w perfumach kodowano poprzez glamour, nadmiar i manifestację pożądania. Dziś sensualność jest ujmowana jako sprawczość, autentyczność i osobiste doświadczenie.
O ile w przeszłości uwodzicielskie kompozycje perfumeryjne obfitowały w narkotyczny jaśmin i słodkie nuty, o tyle pod kobiecym spojrzeniem – a właściwie kobiecym nosem – stają się bardziej piżmowe, pudrowe, z dużą ilością drzewnych i ziemistych tonów, które dodają im głębi i złożoności.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Zamiast kokieterii i niewinności pojawia się dojrzałość i elegancja. – Z wiekiem zaczynamy skłaniać się ku zapachom, które kojarzą się z naszą rutyną pielęgnacyjną: być może z szamponem, detergentem do prania albo bardziej medycznymi nutami – mówi Long, która stworzyła zapach Male Gaze Repellent, wyrazisty zielony szypr z irysem, towarzyszący jej książce „Demo Accords”. – Może to być też coś wymykającego się płciowym kategoriom. Wiele kobiet nosi męskie zapachy; czują się dzięki temu seksowniej, bo nie pachną jak wata cukrowa ani jakby wpadły do tortu.
Yasmin Sewell z Vyrao przyznaje, że jej słabością jest „mieszanka słodyczy, gumowej bezczelności i zmysłowej prowokacji” – uzyskana za pomocą akordów lateksu, szminki i brzoskwini w duecie zapachów Ludeaux i Ludatrix. Według badań prowadzonych w ramach programu Science of Wellness przy IFF, czyli International Flavors & Fragrances, oba zapachy mają wzmacniać sensualność.
Dla londyńskiej perfumiarki Mayi Njie pewności siebie dodaje zapach z energetyzującym otwarciem oraz skórzanymi nutami, które można znaleźć w jej kompozycji Voyeur Verde. Mimo rosnącej popularności "beast-mode" perfum i trendu "scentmaxxingu" na TikToku, napędzanego przez młodszych, głównie męskich entuzjastów zapachów, Njie mówi: – Wolę, kiedy trzeba sobie zasłużyć na czyjś zapach. Perfumy nie powinny zagłuszać naturalnej woni skóry.
Chriselle Lim, dyrektorka kreatywna Phlur, podziela ten pogląd: – Najseksowniejsze zapachy są intymne, przypominają ciepłą skórę. To te, które sprawiają, że czujesz się pewnie we własnym ciele. Są osobiste i subtelnie silne – ktoś zauważa je dopiero wtedy, gdy znajduje się blisko. Do oddania tego nastroju często wykorzystuje się piżmo i ambrettę.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Branża perfumeryjna wciąż jest zdominowana przez męskich perfumiarzy i choć wielu z nich prezentuje znakomity kunszt, inna perspektywa może tylko wzbogacić tę sztukę. Luksusowe domy, w których za zapachy odpowiadają kobiety – takie jak Mathilde Laurent w Cartier, Christine Nagel w Hermès czy Lyn Harris w Perfumer H – tworzą wyraziste kompozycje o chłodnej, eleganckiej aurze. Nie ma tu miejsca na ciężką słodycz.
Również scena niezależna od dawna napędzana jest przez kobiety: od Vyrao Yasmin Sewell, przez Mabelle O’Rama brytyjsko-libańskiej perfumiarki Mabelle Abi Ramii, po 4160 Tuesdays Sarah McCartney.
Noszenie uwodzicielskiego zapachu stworzonego przez kobietę przypomina trochę zakładanie bielizny zaprojektowanej przez kobietę: daje poczucie komfortu i pewności, a przez to – mimochodem – staje się jeszcze bardziej seksowne.

