Reklama

W 2026 część osób odchodzi od swoich ulubionych perfum, bo z czasem przestają je tak intensywnie odczuwać (jest to tzw. olfaktoryczne zmęczenie – ang. nose fatigue). Dodatkowo wiele klasycznych zapachów przeszło reformulację, przez co straciły swoistą magię, którą mamy w pamięci sprzed 20-40 lat, a przez to możemy odczuwać rozczarowanie. W 2026 roku sięgamy po kompozycje nostalgiczne, które kojarzą się z klasyczną elegancją, a zarazem dają poczucie nowoczesnej świeżości i energii.

Chanel N°5 – klasyczne nuty w stylu Old Money

Przypomnijmy sobie najpierw, na jakich nutach opiera się legendarna kompozycja Chanel N°5. Nuty głowy do esencja świeżej lekkości: aldehydy, Ylang-ylang, neroli, bergamotka i cytryna. W sercu zapachu wybrzmiewa kwiatowy bukiet: irysy, jaśmin, róże, konwalie, ale także nietypowy, ziemisty korzeń irysa. Trwałość i przytulność kompozycji zapewnia baza ze zwierzęcym cywetem i piżmem, oraz drzewem sandałowym, bursztynem, mchem, subtelną wanilią oraz łagodnym duetem wetywerii i paczuli. To kompozycja lekka, a zarazem głęboka, oparta na kontraście i takich perfum będziemy szukać jako alternatywy na lato 2026 roku.

Narciso Rodriguez For Her – komfortowa kompozycja, modna od 2006 roku

Narciso Rodriguez For Her to zapach, który bardzo dobrze oddaje ideę „czystej skóry” w nowoczesnym wydaniu – jest pudrowy, miękko piżmowy i elegancki, ale bez ciężkości klasycznych aldehydów. Ma w sobie coś intymnego i minimalistycznego, co sprawia, że działa blisko ciała, a jednocześnie zostawia długie, aksamitne wybrzmienie, idealne na lato, gdy chcesz elegancji bez przytłoczenia. Nutami głowy są róża i poszukiwana przez wszystkich w 2026 roku brzoskwinia. Nutami serca są piżmo i bursztyn. Nutami bazy są paczula i drzewo sandałowe.

Prada Infusion d’Iris – podkreśla wyrafinowany charakter sycylijskiej girlboss

Prada Infusion d’Iris (wydany w 2007) idzie w stronę chłodnej, wyrafinowanej czystości, gdzie irys nadaje całości pudrowo-mydlany, niemal haute couture charakter. To zapach bardzo uporządkowany, jasny i spokojny, który przypomina luksus w wersji minimalistycznej – bardziej architektoniczny niż emocjonalny, ale dzięki temu wyjątkowo ponadczasowy i świetny na ciepłe dni.

Lancôme Idôle – dla miłośniczek owocowych niuansów

Lancôme Idôle (kompozycja z 2019 roku) jest z kolei bardziej świetlisty i współczesny, z dominującą różą i białym piżmem, które tworzą efekt czystości i blasku. To najbardziej social media friendly interpretacja elegancji, lekka, promienna i bardzo kobieca, z wyraźnym, ale nieprzytłaczającym ogonem, który dobrze sprawdza się w codziennym noszeniu latem.

Perfumy Sense Laverne – arabskie perfumy z paryskim sercem

Perfumy Sense Laverne to nowoczesna kompozycja z 2024 roku, która właśnie miała swoją premierę w Polsce i jest dostępna w drogerii Hebe. Łączy współczesną, minimalistyczną elegancję z orientalnym temperamentem marki. Nie jest to zapach 1:1 w stylu Chanel No.5, ale raczej jego świetlista interpretacja skupiona na czystości i miękkiej, skórzanej aurze. Owocowo słodkie otwarcie mandarynki i czarnej porzeczki nadaje kompozycji wakacyjnej radości. Beztroskie akordy przechodzą jednak w eleganckie, kwiatowe serce z kwiatem pomarańczy, jaśminem i irysem, budując pudrowo-kremową strukturę o wyraźnie „czystym” charakterze. Drzewo kaszmirowe dodaje całości nowoczesnej miękkości i subtelnej, otulającej głębi, a baza z piżma utrzymuje zapach blisko skóry, zapewniając długie, spokojne wybrzmienie.

Warto wiedzieć, że markę tę wybrała Georgina Rodriguez, narzeczona Cristiano Ronaldo, współczesna ikona stylu, którą na Instagramie obserwuje 71,8 mln użytkowników.

Podobieństwo charakteru arabskich perfum Sense Laverne do Chanel N°5 potwierdzam osobiście wraz z moją mamą, która od 40 lat poszukiwała godnej alternatywy dla jej ukochanych perfum.

Perfumy Sense Laverne – arabskie perfumy z paryskim sercem
Perfumy Sense Laverne – arabskie perfumy z paryskim sercem. Photo: B. Daszuta
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...