Reklama

Rynek kosmetyków hybrydowych rośnie w siłę, ale tylko część z nich rzeczywiście spełnia obietnicę połączenia makijażu z pielęgnacją. NABLA należy właśnie do tej bardziej interesującej kategorii. Skin Realis to balsam koloryzujący, który nie próbuje udawać pełnokryjącego podkładu – zamiast tego skupia się na tym, co dziś w makijażu cenimy najbardziej: naturalności, świetlistej skórze i komforcie noszenia.

Już przy pierwszej aplikacji uwagę zwraca jego kremowa, miękka konsystencja. Produkt łatwo rozprowadza się na twarzy, dobrze stapia się ze skórą i nie daje efektu ciężkiej warstwy. Krycie pozostaje lekkie, ale wystarczające, by subtelnie wyrównać koloryt, optycznie wygładzić cerę i nadać jej świeży, wypoczęty wygląd: „Naprawdę ładnie i naturalnie wygląda na skórze nawet po wielu godzinach. Nie mam niedoskonałości ale za to sporo widocznych naczynek a ten produkt kryje je całkowicie” (sephora.pl). To właśnie ten typ kosmetyku, który bardziej „upiększa” skórę, niż ją przykrywa.

Na plus działa również formuła. W składzie znalazły się mikrosfery kwasu hialuronowego i inne składniki odpowiadające za nawilżenie i poprawę komfortu skóry w ciągu dnia. Towarzyszą im emolienty, które wspierają elastyczność i chronią przed utratą wody. Dzięki temu NABLA Skin Realis zostawia po sobie nie tylko estetyczny efekt glow, ale też wrażenie bardziej miękkiej, gładszej i lepiej zaopiekowanej cery. To kosmetyk z tej kategorii, którą naprawdę docenią osoby lubiące szybki, niewymuszony makijaż i efekt „better skin”.

Jak wypada na skórze i komu naprawdę się sprawdzi?

Największą siłą tego balsamu jest jego wykończenie. Na twarzy wygląda nowocześnie: skóra jest promienna, ale nie tłusta, wygładzona, ale nie „zrobiona”. Produkt dobrze współpracuje, nie osadza się ciężko na powierzchni i nie podkreśla suchości. Najlepiej aplikuje się go palcami – ciepło dłoni pomaga mu stopić się ze skórą i wydobyć efekt drugiej skóry. Pędzel również się sprawdzi, zwłaszcza jeśli zależy nam na odrobinę bardziej dopracowanym wykończeniu.

To propozycja szczególnie dla osób, które nie lubią mocnego makijażu, ale chcą, by cera wyglądała zdrowiej, bardziej jednolicie i świeżo. Dobrze odnajdzie się przy cerze normalnej, suchej i mieszanej, zwłaszcza jeśli priorytetem jest komfort oraz pielęgnacyjny charakter produktu. W przypadku skóry tłustej może wymagać przypudrowania w strefie T, ale wciąż pozostaje ciekawą alternatywą dla cięższych fluidów. Osoby oczekujące pełniejszego krycia mogą potraktować go jako bazę i uzupełnić korektorem punktowo tam, gdzie potrzeba.

Dużym atutem „Nabla Skin Realist” jest także gama kolorystyczna, która wyjątkowo dobrze wpisuje się w potrzeby osób o jasnej i średniej cerze. Odcienie są stonowane, subtelne i pozbawione przesadnie żółtych czy pomarańczowych tonów, dzięki czemu bardzo dobrze komponują się ze słowiańską urodą: „Mój kolor to Light 2 polecam bardzo jest idealny nie za ciemny i nie za jasny”, „Jestem bardzo blada i kolor 1 jest idealny” (sephora.pl).

NABLA Skin Realist nie jest kosmetykiem dla osób szukających perfekcyjnego kamuflażu. To raczej wybór dla tych, którzy chcą wyglądać świeżo, promiennie i nowocześnie, bez efektu maski. Jeśli lubisz makijaż, który bardziej współpracuje ze skórą niż ją przykrywa, ten balsam ma wszystko, by trafić do codziennej kosmetyczki.

Lekkie kremy koloryzujące [WYBÓR REDAKCJI]:

Reklama
Reklama
Reklama