Reklama

Jestem redaktorką beauty i otwarcie przyznaję – w ostatnim czasie nie po drodze mi z podkładami. Nie chodzi o to, że nagle zmieniłam zdanie o formułach, które wcześniej chwaliłam i wysoko oceniałam, ani o to, że całkowicie rezygnuję z tej kategorii. To raczej kwestia kondycji mojej skóry, która ostatnio jest mocno przesuszona, bardziej skłonna do niedoskonałości, a wiele podkładów zaczęło wydawać mi się po prostu zbyt ciężkich i zbyt widocznych. Dlatego zrobiłam ranking pięciu kosmetyków, którymi zastępuję klasyczy podkład wtedy, gdy chcę, by cera wyglądała świeżo, lekko i promiennie. To moja sprawdzona inspiracja na wiosnę i lato 2026.

1. Merit „The Uniform”

Marka Merit była jedną z tych, na które czekałam naprawdę długo, więc kiedy w końcu pojawiła się w Polsce, wiedziałam, że to właśnie od produktów zacznę testy. „The Uniform” bardzo szybko okazał się odpowiedzią na wszystkie moje potrzeby na cieplejsze miesiące. To lekko koloryzujący mineralny SPF, który wyrównuje koloryt, dodaje skórze subtelnego blasku i zostawia po sobie świeże, „dewy” wykończenie. Lubię go za to, że dobrze wygląda solo, ale równie dobrze sprawdza się jako baza pod bardziej świetlisty makijaż – wtedy, gdy jednak mam ochotę na odrobinę więcej krycia. Do tego zapewnia szerokopasmową ochronę przeciwsłoneczną SPF 50.

2. Merit „The Minimalist”

Drugim produktem Merit, który naprawdę mnie nie zawiódł, jest „The Minimalist”. Jeszcze zanim marka weszła do Polski, widziałam go dziesiątki razy na TikToku, więc oczekiwania miałam ogromne. Na szczęście okazały się uzasadnione. To kosmetyk, który działa gdzieś pomiędzy korektorem a lekkim podkładem w sztyfcie – można nim punktowo zakryć to, co trzeba, ale też spokojnie rozprowadzić go szerzej na twarzy i stopniować efekt. Ma kremową, komfortową formułę, naturalne wykończenie i jest jednym z tych produktów, które szczególnie dobrze wypadają wtedy, gdy skóra nie chce współpracować z klasycznym podkładem. Dodatkowo formuła zawiera kwasy tłuszczowe pomagające zatrzymać nawilżenie oraz ekstrakt z irysa morskiego, a sama marka podkreśla, że produkt jest niekomedogenny i odpowiedni także dla wrażliwej skóry.

3. Podkład mineralny Annabelle Minerals

Jako alternatywa dla cięższych, klasycznych formuł świetnie sprawdza mi się też podkład mineralny Annabelle Minerals. Zachowuje się na skórze zupełnie inaczej niż płynny fluid – jest wyjątkowo lekki, niemal niewyczuwalny, a jednocześnie daje się pięknie budować, od delikatnego wyrównania kolorytu aż po mocniejszy efekt. Właśnie to lubię w nim najbardziej: skóra nadal wygląda jak skóra, tylko w lepszej, spokojniejszej i bardziej dopracowanej wersji. To kosmetyk, po który sięgam wtedy, gdy zależy mi na świeżym, minimalistycznym makijażu bez efektu maski, ale z poczuciem, że cera jest zaopiekowana i wygląda po prostu ładniej. Annabelle opisuje swoje podkłady mineralne jako lekkie, naturalnie wyglądające i możliwe do stopniowania, a część formuł dodatkowo daje miękki, rozświetlony efekt.

4. Erborian CC Cream

Jeśli mam wskazać produkt, który od tygodni wraca w rozmowach o makijażu w stylu „no makeup”, Erborian CC Cream jest jedną z pierwszych odpowiedzi. I słusznie. To kosmetyk, który nie daje wrażenia pełnego podkładu, tylko raczej natychmiast poprawionej, bardziej wypoczętej skóry. Wyrównuje koloryt, optycznie wygładza cerę, daje lekkie, elastyczne krycie i bardzo naturalne, promienne wykończenie. Lubię go szczególnie wtedy, gdy moja skóra wygląda na zmęczoną albo poszarzałą, bo robi efekt „better skin”, a nie ciężkiego makijażu. Formuła zawiera Centella Asiatica, ma SPF 30 i została stworzona właśnie z myślą o tym, by łączyć pielęgnacyjny komfort z lekkim efektem upiększającym.

5. bareMinerals „Complexion Rescue Tinted Moisturizer SPF 30”

Materiały prasowe

Piątym kosmetykiem, który dopisałabym do tego zestawienia, jest bareMinerals „Complexion Rescue”. To jeden z tych produktów, które szczególnie dobrze wypadają wtedy, gdy skóra jest przesuszona, ściągnięta i po prostu nie ma ochoty na klasyczny podkład. Formuła łączy w sobie cechy kremu nawilżającego, skin tintu i ochrony SPF 30, dzięki czemu daje bardzo świeży, zdrowy efekt i nie obciąża cery. Kwas hialuronowy pomaga podbić poziom nawilżenia, a całość zostawia promienne, miękkie wykończenie, które świetnie wygląda zwłaszcza wiosną i latem. To propozycja dla osób, które chcą tylko lekko wyrównać koloryt i sprawić, by skóra wyglądała na bardziej wypoczętą, a nie perfekcyjnie „zrobioną”.

Reklama
Reklama
Reklama