Reklama

Z wiekiem skóra coraz łatwiej traci naturalny blask. Po 50. roku życia częściej staje się bardziej matowa, mniej jednolita i szybciej wygląda na zmęczoną, nawet jeśli staramy się dbać o higienę snu i dietę. Właśnie dlatego u kobiet po pięćdziesiątce efekt „soft satin skin”, czyli coś pomiędzy matem a glow, nie bierze się z mocniejszego rozświetlacza ani z kolejnej warstwy makijażu, tylko z dobrze przygotowanej skóry.

Jak osiągnąć efekt „soft satin skin” u dojrzałej cery?

Przy cerze 50+ najlepiej działają formuły, które jednocześnie rozświetlają, wspierają kolagen, wyrównują koloryt i nie przeciążają skóry. Tu bardzo dobrze wypada także witamina C, bo jako silny antyoksydant pomaga neutralizować wolne rodniki, wspiera syntezę kolagenu, poprawia elastyczność skóry i może zmniejszać widoczność drobnych linii oraz przebarwień. Dermatolodzy wskazują ją regularnie jako jeden z kluczowych składników dla bardziej promiennej, jędrniejszej cery. Obok niej sens mają też humektanty i składniki wzmacniające barierę, bo właśnie one pomagają zbudować ten elegancki, satynowy efekt zamiast płaskiego matu.

Krem Clarena Vit. C Glow sprawia, że skóra wygląda na bardziej świetlistą i wypoczętą

Ten krem dobrze wpisuje się w ideę „soft satin skin”, bo nie idzie w efekt mokrego glow, tylko w bardziej uporządkowaną, rozświetloną i „ożywioną” cerę. Vit. C Glow Cream to propozycja dla skóry szarej, matowej i zmęczonej, czyli dokładnie takiej, z którą boryka się wiele kobiet po pięćdziesiątce. Największa siła tej formuły polega na tym, że pracuje nie tylko nad samym blaskiem, ale też nad ogólnym odbiorem skóry – ma przywracać jej witalność, miękkość i bardziej równy, zdrowszy wygląd. Co dokładnie tutaj działa?

Koenzym Q10 – działa jak wsparcie antyoksydacyjne dla skóry narażonej na stres oksydacyjny. Pomaga utrzymać bardziej „żywy”, mniej zmęczony wygląd cery i dobrze uzupełnia działanie witaminy C w kremie rozświetlającym.

Niacynamid – to składnik, który bardzo dobrze robi skórze dojrzałej: wspiera barierę, poprawia elastyczność i pomaga skórze wyglądać na spokojniejszą oraz bardziej równą. Przy efekcie „soft satin skin” jest ważny, bo działa bardziej na jakość skóry niż na chwilowy błysk.

Ceramidy – pomagają zatrzymywać wilgoć i wzmacniają barierę ochronną, co przy cerze po 50. ma ogromne znaczenie. To właśnie one sprawiają, że skóra wygląda na bardziej miękką, mniej ściągniętą i lepiej „nosi” makijaż oraz światło.

Odżywcze oleje roślinne – domykają formułę od strony komfortu i miękkości. Uszczelniają barierę hydrolipidową, ograniczają uczucie suchości i pomagają zbudować satynowe wykończenie skóry, które wygląda zdrowo, a nie tłusto.

Podobny efekt dają też trzy inne kremy. Wszystkie rozświetlają i wygładzają cerę, ale każdy robi to na swój sposób – jeden mocniej pracuje na glow, drugi na satynowe wykończenie, a trzeci na świeżość i lekkość skóry.

Reklama
Reklama
Reklama