Dlaczego perfumy ex tak trudno wyrzucić z pamięci? Psychoterapeutka wyjaśnia, czemu zapach tak silnie przywołuje emocje po rozstaniu
Redaktorka beauty Katie Withington przygląda się złożonej relacji między zapachem, romansem i wspomnieniami, do których wcale nie chcemy wracać.

- Katie Withington
Rozstanie potrafi zostawić po sobie znacznie więcej niż złamane serce. Moje sprawiło, że czułam się emocjonalnie rozbita, wewnętrznie zagubiona i panicznie bałam się miłości, która mogłaby pojawić się później. W tamtym czasie wydawało mi się, że mrok po stracie już nigdy nie minie, ale takie reakcje po rozpadzie związku są przecież czymś zupełnie normalnym. To po prostu cena, jaką czasem płacimy za miłość.
Znacznie rzadziej mówi się jednak o tym, że rozstanie może zostawić po sobie także ślad sensoryczny – nieoczywisty, ale wyjątkowo dotkliwy. Na przykład wtedy, gdy nagle zaczynasz reagować na perfumy byłego partnera, a ten zapach zostaje z tobą na długo po tym, jak relacja się skończyła.
Myśl, że przypadkowy zapach perfum byłej osoby może w jednej chwili przenieść nas z powrotem do czasu czułości, namiętności i szczęścia, może wydawać się przesadzona. Ale dopóki nie przeżyje się tego samemu, łatwo to zlekceważyć. Możesz stać ze znajomymi w zatłoczonej palarni, wsiadać do windy w pracy albo siedzieć na randce z kimś, kto ma szansę stać się kimś ważnym – i nagle dociera do ciebie ten konkretny aromat, ten jeden, absolutnie charakterystyczny układ nut. To cios, który uderza znajomością równie mocno jak widok uśmiechu byłego partnera. Na moment wyrywa cię z rzeczywistości i zalewa falą nostalgii – jednocześnie słodkiej i bolesnej.

„Mój były chłopak, z którym spotykałam się na trzecim roku studiów, pokazał mi Homme od Joopa” – wspomina Chloe, 30-letnia specjalistka od marketingu z Polski. „Byliśmy razem tylko trzy miesiące, ale intensywność tego zapachu na stałe zapisała mi się w pamięci”.
Po studiach oboje przypadkiem przeprowadzili się do tego samego miasta w Anglii. „Ani razu na niego nie wpadłam. Ale kiedy tylko czuję na ulicy Homme, odruchowo zaczynam się zastanawiać, czy nie ma go gdzieś w pobliżu. Do dziś przewraca mi się od tego w żołądku”.
Amber, 33-letnia pisarka z Londynu, ma podobne doświadczenie z zapachem, który kiedyś uważała za swój znak rozpoznawczy. „Miałam ulubione perfumy, ale tak mocno kojarzą mi się z trudnym czasem po rozstaniu, że nie potrafię już czerpać z nich przyjemności. Kiedy ich używam, od razu wracam do tamtego emocjonalnie wyczerpującego okresu”.
Dla 30-letniego Josha, również pisarza, szczególnie trudne okazało się mieszkanie z kimś, kto używał ulubionego zapachu jego byłego partnera z pięcioletniego związku. „Po rozstaniu zamieszkałem z najlepszym przyjacielem, a on zawsze używał tych perfum przed randkami ze swoją dziewczyną. Za każdym razem, gdy się szykował, w mieszkaniu unosiło się coś, co natychmiast budziło we mnie niepokój. Na szczęście to wspaniały człowiek i sam zaproponował, że nie będzie ich przy mnie używał”.

Powód, dla którego te emocje wracają z taką siłą, jest prosty: zmysł węchu jest dużo mocniej powiązany z emocjami i pamięcią autobiograficzną niż na przykład wzrok czy słuch.
Zapach ma bezpośrednią drogę do emocji
„Takie bodźce sensoryczne są przetwarzane szybciej i bardziej intuicyjnie, dlatego mogą uruchomić pamięć emocjonalną, zanim zdąży zareagować logika” – mówi psychoterapeutka Nino Sopromadze. „Dlatego ktoś może świadomie czuć, że ma już wszystko przepracowane, a mimo to zostać zaskoczony tym, jak silnie dany zapach porusza w nim coś znacznie głębszego i starszego”.
Jak wyjaśnia, zapach potrafi stworzyć iluzję zatarcia czasu, przez co dawne emocje wracają tak, jakby działy się tu i teraz.
„Nie wszystkie wspomnienia zostawiają po sobie taki sam ślad. Najmocniej zapisują się zwykle te związane z silnymi emocjami, powtarzalnością, tęsknotą, stratą albo szczególnie ważnym momentem w życiu” – tłumaczy. „Zapach może splatać się z emocjonalną tkanką danego doświadczenia, niemal jak nić wszyta w materiał. Po latach wystarczy, że coś pociągnie za tę nić, a całe uczucie wraca”.
Dlatego nawet jeśli rozum podpowiada nam, że związek dawno się skończył, zapach perfum byłego partnera potrafi ominąć racjonalne myślenie i sprawić, że cały emocjonalny świat tamtej relacji wraca ze zdwojoną siłą. Co ciekawe, marki perfumeryjne doskonale wiedzą, że właśnie tak działa zapach – i tworzą kompozycje z myślą o wywoływaniu emocji i wspomnień.
„Perfumiarze zawsze tworzą zapachy tak, by budziły emocje i przywoływały wspomnienia” – mówi Emmanuelle Moeglin, założycielka Experimental Perfume Club. „Kompozycja zapachu jest zbudowana tak, by prowadzić odbiór w czasie. Nuty głowy dają pierwsze wrażenie, serce buduje znajomość i bliskość, a baza utrwala emocjonalny ślad. Nie chodzi wyłącznie o to, by zapach był ładny, ale by zostawiał po sobie wrażenie, które się nie tylko czuje, lecz także przeżywa”.
Ombré Leather nie znaczył dla mnie nic szczególnego, dopóki nie przyszło „to” rozstanie. Nie znałam wielu mężczyzn, którzy używaliby tak wyrazistego, tak jednoznacznie męskiego zapachu, i z perspektywy czasu był to dość ryzykowny prezent. Mimo to, na tle dość smutnej kolekcji wpół zużytych puszek Lynx Africa, „porządne perfumy” zostały przyjęte z entuzjazmem i szybko weszły do codziennego użytku. Z dnia na dzień stały się po prostu „jego” zapachem.
Dziś ból po tamtym rozstaniu dawno minął, a wszystkie rany zdążyły się zagoić. A jednak nawet wśród setek innych męskich perfum mój nos od razu rozpoznałby tę gładką mieszankę skóry, kardamonu i paczuli. Kojarzy mi się z zapachem nowych siedzeń w świeżo odebranym samochodzie. Ten aromat wciąż mam zapisany w pamięci, mimo upływu lat.
Choć konkretne perfumy będą dla każdego inne, samo doświadczenie okazuje się zaskakująco uniwersalne. To, czym dla mnie jest Tom Ford Ombré Leather, dla kogoś innego może być Replica Jazz Club albo YSL Black Opium. Jako redaktorka beauty codziennie polecam perfumy i wcale nie jest rzadkością, że ktoś odrzuca Glossier You albo Le Labo Santal 33 już na starcie, bo zapach przywołuje zbyt bolesne skojarzenia.
Pocieszające może być to, że te same perfumy nie pachną identycznie na każdej osobie. Twój przyszły partner niekoniecznie będzie więc musiał rezygnować ze swojego ulubionego zapachu tylko dlatego, że kiedyś twój ex dostał go pod choinkę.
„Na ubraniach zapach jest bardziej stabilny i bliższy oryginalnej formule, ale często mniej zniuansowany” – wyjaśnia Moeglin. „W powietrzu bardziej się rozprasza i staje się czymś w rodzaju atmosfery. To na skórze rozwija się najmocniej – i właśnie tam różnice między ludźmi są najbardziej wyraźne”.
Nie zmienia to jednak faktu, że zapach jest bezlitosnym archiwistą. Potrafi w jednej chwili przenieść cię do wcześniejszych wersji samej siebie: na pierwszą randkę, rocznicową kolację, do tej długiej ciszy w samym środku gwałtownej kłótni. I choć jedno muśnięcie tamtych perfum wciąż potrafi mnie zatrzymać, na szczęście nie sprawia już, że boli mnie serce. Dziś, kiedy czuję je na skórze nieznajomego mijającego mnie na ulicy, są raczej przypomnieniem o tym, jak głęboko potrafię czuć – i jak dziwnie niektóre wspomnienia decydują się z nami zostać.

