Chłodną taflę blondu mam codziennie, mimo że rozjaśniam włosy od 13 lat. Oto 8 produktów, które dają mi ten efekt
Rozjaśniany blond to piękno, które kosztuje - ale latami nauczyłam się wybierać produkty, które naprawiają, wygładzają i chronią włosy tak, że nawet po farbowaniu moje pasma wyglądają zdrowo i lśniąco. Te 8 produktów to moje sprawdzone must-have.

Blond potrafi zachwycać świeżością, blaskiem i elegancją, ale równie szybko obnaża każdy pielęgnacyjny błąd. Rozjaśniane włosy są bardziej porowate, podatne na przesuszenie, łamliwość i utratę chłodnego tonu - zwłaszcza jeśli, tak jak ja, regularnie sięga się po prostownicę czy suszarkę. Po latach testowania setek kosmetyków wiem, że piękny blond to nie efekt jednego „cudownego” produktu, ale świadomie dobranej rutyny i kilku sprawdzonych formuł, które naprawdę działają. To właśnie one ratują moje włosy po farbowaniu, przywracają im miękkość, wygładzenie i zdrowy połysk. Oto siedem produktów, bez których mój blond nie wyglądałby jak lśniąca tafla, a codzienna pielęgnacja nie dawałaby tak spektakularnych efektów.
Fioletowy szampon czyli ratunek dla żółtych i miedzianych odcieni
To zdecydowanie jeden z moich ulubionych fioletowych szamponów do blondu. Fanola No Yellow Shampoo to mój ratunek, gdy blond zaczyna skręcać w stronę żółci i traci świeżość. To intensywnie pigmentowany fioletowy szampon, który skutecznie neutralizuje ciepłe tony już po jednym myciu, przywracając włosom chłodny, czysty odcień blondu. Stosuję go maksymalnie 1–2 razy w tygodniu, zawsze z przerwą na mocno nawilżającą maskę, bo jego siła naprawdę robi wrażenie. Włosy po użyciu są wyraźnie jaśniejsze optycznie, kolor wygląda bardziej profesjonalnie i „salonowo”, a blond znów nabiera elegancji. To produkt, po który sięgam zawsze wtedy, gdy chcę szybko odświeżyć kolor bez wizyty u fryzjera - szczególnie przed ważnym wyjściem lub po kilku tygodniach od rozjaśniania.
Na KWC szampon ten ma ocenę 4,1 na 5 gwiazdek:
Uważam, że szampon jest naprawdę mocny, dlatego nie polecam przetrzymywać go zbyt dlugo na wlosach oraz używać zbyt często, gdyż zamiast chlodnego, stonowanego blondu uzyskamy na głowie kolor fioletowy. Polecam również używać rękawiczek, barwi dłonie. Szampon bez problemu spłukuje się z wanny/umywalki czy płytek. Jest bardzo wydajny.
Odżywka nawilżająca to must have
To moja codzienna baza dla blondu, który chce pić nawilżenie jak szklankę wody po imprezie. Formuła bazuje na humektantach, w tym Pentavitinie i Hyaloveil-P®, które wiążą wodę wewnątrz włosa nawet do 72 godzin, a dodatkowo poprawiają jego gładkość i sprężystość. Dzięki temu nawet włosy po rozjaśnianiu są miękkie, elastyczne i przyjemne w dotyku. Idealna jako szybki krok po każdym myciu, zwłaszcza gdy włosy są suche, matowe lub bardziej podatne na puszenie. Na KWC ta odżywka ma ocenę 4 na 5 gwiazdek:
Lekka i skuteczna odżywka nawilżająca. Najbardziej zachwyca zapach bzu - czysty, majowy, kojarzący się z nadchodzącym latem. Po spłukaniu włosy są gładkie, świeże i lekkie, a przy regularnym stosowaniu naprawdę widać różnicę w ich sprężystości
Jedyna taka srebrna odżywka
Oribe Silverati Conditioner to z kolei odżywka, którą włączyłam do mojej blond rutyny, gdy zauważyłam, że zwykłe odżywki nie radzą sobie z żółtymi tonami, matowym wyglądem i suchą teksturą włosów. Formuła została stworzona specjalnie dla siwych, srebrnych i platynowych blondów - eliminuje niechciane żółte refleksy i przywraca chłodny, czysty odcień, dzięki mieszance niebiesko-srebrnych pigmentów, które kolor tonują przy każdym użyciu. To produkt, po który sięgam po każdym myciu: nakładam go na mokre włosy na chwilę, a potem spłukuję - i już od razu widzę różnicę w połysku, miękkości i teksturze. Odżywka nie tylko neutralizuje ciepłe tony, ale też intensywnie nawilża, wzmacnia i wygładza pasma, dzięki ekstraktowi z europejskiej jodły, hydrolizowanym białkom i przeciwutleniającym składnikom, które dbają o elastyczność włosów i chronią je przed uszkodzeniami.
Uwielbiam ją również za to, że włosy po niej nie są obciążone - wręcz przeciwnie: są pełne blasku, miękkie w dotyku i łatwiejsze w rozczesywaniu, co jest dla mnie kluczowe przy blondzie, który często bywa suchy i podatny na plątanie.
Idealna maska? Odbudowuje i wygładza
Jeśli mam jeden produkt, który na serio naprawia włosy od środka, to właśnie Hair Majesty. To maska, która łączy w sobie głębokie nawilżenie, odbudowę i wygładzenie - dzięki bogactwu protein z owsa i groszku, masła illipe, oleju z kamelii oraz kwasu hialuronowego. Po jej użyciu moje blond włosy są pełne blasku, miękkie i mniej puszą się, a końcówki wyglądają na mocniejsze i bardziej sprężyste. To kosmetyk, który stosuję raz lub dwa razy w tygodniu, gdy włosy wymagają odżywczej regeneracji.
Moja ulubiona maska, cena zdecydowanie warta takiego efektu. Uwielbiam to wygładzenie i efekt lśniących, dobrze ułożonych włosów
Maska, która koloryzuje
Czasem, zamiast klasycznej maski, używam maski koloryzującej. Maska So!flow Autumn Muffin nadająca beżowe tony to kosmetyk, który łączy pielęgnację i subtelną koloryzację w jednym - idealny, gdy chcesz odświeżyć blond bez mocnych pigmentów czy salonowej tonizacji. Ta maska jest stworzona z myślą o blond włosach - naturalnych, farbowanych i rozjaśnianych - którym dodaje delikatnego, beżowego odcienia, pomagając zrównoważyć chłodne i ciepłe refleksy i nadać całości bardziej naturalny, harmonijny wygląd. Formuła łączy składniki wzmacniające i regenerujące włosy od wewnątrz (działające jak wewnętrzny „wypełniacz włosa”), intensywnie odżywia, wygładza i chroni kosmyki przed łamliwością. W recepturze znajdziesz m.in. olej babassu, który miękko otula włosy, oraz proteiny roślinne, które poprawiają ich strukturę i dodają blasku. Regularne stosowanie sprawia, że pasma są nie tylko piękniejsze kolorystycznie, ale też gładsze, bardziej lśniące i miękkie w dotyku. Maska ma też przyjemny, słodki aromat przypominający muffinkę z białą czekoladą, co sprawia, że pielęgnacja włosów staje się małą przyjemnością - jak jesienny rytuał ‘cozy vibe’. Jak jej używam? Nanoszę równomiernie na umyte, lekko odsączone włosy, pozostawiam na 5–15 min (dłużej, gdy chcesz intensywniejszego tonu), a potem dokładnie spłukuję.
Szczotka, która nie wyrywa włosów
Ta szczotka do włosów to mój codzienny must-have, szczególnie gdy moje blond pasma są podatne na plątanie i łamanie. Szczotka Fingerbrush została zaprojektowana tak, by delikatnie rozczesywać każdy typ włosów, również te cienkie i rozjaśniane, bez ciągnięcia i szarpania. Jej elastyczne, zaokrąglone igiełki z tworzywa oraz ergonomiczna poduszka amortyzująca umożliwiają płynne rozczesywanie nawet bardzo splątanych włosów - to ogromna ulga, szczególnie po myciu, kiedy włosy są bardziej wrażliwe. Dzięki temu więcej włosów zostaje na szczotce, a mniej na podłodze
Prostownica parowa, która nie zniszczy włosów
Ważnym elementem w pielęgnacji blond włosów jest także odpowiednie podejście do ich stylizacji. Mowa oczywiście o suszeniu, ale jak i prostowaniu. Ta prostownica parowa od L'Oréal Professionnel Paris, SteamPod 4.0 działa jak zabieg salonowy w domowym wydaniu - minimalizuje uszkodzenia termiczne i wygładza włosy bez przesuszenia, które tak łatwo pojawia się po wysokich temperaturach. Pasma stają się śliskie, błyszczące i mniej łamliwe, co przy rozjaśnianych włosach jest absolutnie kluczowe. Dodam, że ta prostownica działa bardzo szybko. Przy moich długich włosach całe prostowanie, może nieidealnie dokładne, ale dające piękny efekt tafli, zajmuje dosłownie pięć minut. Naprawdę!
Moje włosy są super miękkie, lśniące i gładkie, a nie są uszkadzane tak jak przy zwykłej prostownicy. Możesz jej używać codziennie, a przy okazji jest bardzo wygodna do dodawania objętości u nasady
Last, but not least czyli serum do końcówek
Elseve Bond Repair Serum do włosów to jedno z tych produktów, które w mojej pielęgnacji robią realną różnicę, szczególnie gdy mam rozjaśniane, suche lub łamliwe pasma. To serum bez spłukiwania z kompleksowym systemem Bond Repair, który zawiera aż 20% specjalnego kompleksu wzmacniającego wiązania włosa z kwasem cytrynowym - dzięki temu formuła przenika w głąb włókna i naprawia zerwane wiązania, które powstają np. przy farbowaniu, prostowaniu czy codziennym szczotkowaniu. Stosuję je jako ostatni krok po myciu i stylizacji, rozprowadzając kilka pompek na długościach i końcach, by włosy stały się gładsze, miękkie i błyszczące. Serum nie obciąża, a wręcz przeciwnie - sprawia, że pasma są bardziej podatne na układanie i mniej puszą się pod wpływem wilgoci. Dodam, że serum to budzi kontrowersje. Na KWC ma ocenę 3,0. Choć ja sama daję mu zdecydowanie pięć gwiazdek. Moje końcówki po nałożeniu dwóch "pompek" zawsze wyglądają po nim świetnie.

