"Boy blush" znów króluje na wybiegach. To najbardziej twarzowy sposób nakładania różu dla okrągłej twarzy
Tej wiosny świeży rumieniec wysuwa się na pierwszy plan – i to prosto z wybiegów London Fashion Week.

- Katie Withington
Placement różu znów elektryzuje TikToka. Od efektu „muśnięcia słońcem” w stylu Hailey Bieber po kolor zahaczający o skronie, który optycznie unosi i modeluje policzki – sposób aplikacji stał się równie ważny jak sam produkt. Jeśli śledzisz trendy w makijażu, zapewne pamiętasz pierwszą falę popularności „boy blush” z 2023 roku. Wówczas inspirowany sportową estetyką rodem z Bend It Like Beckham sposób nakładania różu podbił sieć dzięki swojej naturalności. Doceniono go szczególnie za to, jak pięknie ożywia i ociepla okrąglejsze rysy twarzy. Dziś powraca w odświeżonej odsłonie – na sezon jesień–zima 2026.
– Trend „boy blush” polega na stworzeniu efektu świeżego, potreningowego rumieńca – tłumaczy Jen Lyons, national education and events manager marki Nars. – Kluczowe jest umiejscowienie i perfekcyjne roztarcie produktu, a nie mocne konturowanie czy rzeźbienie twarzy. Skupiamy się na delikatnej warstwie pigmentu na dolnej części „jabłuszek” policzków i lekko na nosie, aby uzyskać naturalne, niemal wtapiające się w skórę wykończenie.

Jednym z pierwszych pokazów, na których zauważono powrót trendu, był wyczekiwany show Simone Rocha podczas London Fashion Week. Za makijaż odpowiadał Thomas De Kluyver, który we współpracy z Byredo stworzył nowoczesną, bardziej wyrazistą interpretację „boy blush”.

– Chcieliśmy, aby efekt był surowy i autentyczny – mówił backstage dla „ELLE UK”. – Estetyka Simone Rocha bywa bardzo kobieca i eteryczna, tym razem zależało nam jednak na mocniejszym, ciemniejszym charakterze. Użyliśmy intensywnie czerwonego różu stworzonego na bazie szminki Byredo Stromboli. Dopełnieniem były „przekłute” brwi i łuki inspirowane latami 30., które uzyskaliśmy przy pomocy grafitowej kredki.
Podobny, jakby „owiany wiatrem” rumieniec zaprezentowało Missoni na pokazie AW26 w Mediolanie, przywracając różowi jego bardziej naturalne miejsce – na środek policzków, z delikatnym muśnięciem kości policzkowych. Trudno też nie wspomnieć o renesansie realistycznych, zaróżowionych policzków za sprawą filmu Wichrowe Wzgórza w reżyserii Emerald Fennell. Od premiery produkcji zachwycamy się romantycznym, chłodnym rumieńcem, który Margot Robbie prezentowała podczas trasy promocyjnej. Kostiumowa narracja spotyka beauty – i działa bezbłędnie.
Jak odtworzyć ten efekt na co dzień? Możliwości jest kilka. Wodnisty, transparentny róż – jak Colour Wash Victorii Beckham – sprawdzi się, jeśli zależy ci na subtelnym, naturalnym efekcie na niemal nagiej skórze. Z kolei balsam do ust i policzków N°1 De Chanel to dobry wybór dla tych, którzy preferują pełniejszy makijaż. Jeśli marzy ci się wykończenie rodem z Fashion Week, zainspiruj się techniką De Kluyvera: wklep w policzki i usta odrobinę intensywnej szminki, rozcierając ją palcami. Efekt powinien być malarski, lekko androgyniczny i – przede wszystkim – świeży.

