6 kosmetyków na sezon wiosna–lato 2026, które naprawdę warto mieć na radarze. To gorące premiery znanych marek
Kosmetyczne premiery to mój codzienny feed – jedne przelatują niezauważone, inne od razu przyciągają uwagę. W ostatnich tygodniach pojawiło się kilka nowości, które naprawdę rozpalają branżowe rozmowy. I to właśnie im przyglądam się teraz najbliżej.

Cztery luksusowe marki, sześć głośnych nowości i jeden wspólny mianownik: ambicja, by wyznaczać kierunek na nadchodzący sezon. Od makijażu, przez zapach, po pielęgnację – to premiery, które właśnie teraz warto mieć na radarze.
Lancôme
Lancôme, jedna z największych i najbardziej rozpoznawalnych marek kosmetycznych na świecie, ma na koncie kultowe Rénergie H.C.F. Triple Serum. Tym razem jednak w centrum uwagi są nowości – a dokładnie dwie premiery, które właśnie debiutują: mascara Lash Idôle Curl Goddess oraz zapach Idôle Peach’N Roses.
Do mascar podchodzę z zawodową surowością. Jeśli używam tuszu, ma być idealny. Oczekuję spektakularnego efektu: zero osypywania, zero grudek, maksymalne podkręcenie i trwałość, która przetrwa cały dzień. Dlatego zapowiedź Lash Idôle Curl Goddess wzbudziła moją ciekawość.
Obietnica wyraźnie uniesionych rzęs, utrwalonego skrętu i imponującej objętości brzmi jak pożądana deklaracja. Szczoteczka wygięta pod kątem, zaprojektowana tak, by docierać do najkrótszych rzęs i podnosić je od samej nasady, zapowiada precyzję, której zawsze szukam. Jeśli formuła rzeczywiście utrwala efekt bez obciążania i utraty lekkości – może to być jeden z ciekawszych debiutów sezonu.
Do zapachowych premier podchodzę z większą ekscytacją – zwłaszcza gdy wyraźnie wpisują się w to, co za moment będzie definiować sezon. A wszystko wskazuje na to, że brzoskwinia stanie się jedną z kluczowych nut wiosny–lata 2026: soczystą, świetlistą, zmysłową, ale podaną w nowoczesnej, nieprzesłodzonej odsłonie.
Idôle Peach ’N Roses idealnie rezonuje z tym kierunkiem. To kompozycja, która eksponuje naturalny ekstrakt z brzoskwini, zestawiając go z różą i energetycznym akcentem pieprzu – owocowo-kwiatowa, ale z charakterem.
Clarins
Do podkładów, które obiecują rewolucję, podchodzę z naturalnym sceptycyzmem. Ale idea Double Serum Foundation intryguje mnie z bardzo konkretnego powodu: to nie jest „podkład z dodatkiem serum”, lecz formuła oparta na technologii dwóch oddzielnych faz, które łączą się dopiero w momencie aplikacji. Brzmi jak ambicja stworzenia makijażu, który naprawdę pracuje ze skórą.
Z jednej strony – natychmiastowy efekt świetlistości i satynowe wykończenie z subtelnym połyskiem. Z drugiej – składniki pielęgnacyjne, które mają poprawiać blask i jakość cery także w dłuższej perspektywie. Budowalne krycie od średniego do pełnego, komfort noszenia i obietnica efektu „młodzieńczego glow” wpisują się w kierunek, w którym zmierza dziś luksusowy makijaż: mniej maski, więcej skóry.

Nuxe
Coraz częściej szukamy pielęgnacji, która upraszcza rutynę, ale nie idzie na kompromisy w kwestii efektów. Nuxe Nuxuriance Ultra SPF 30 wpisuje się w ten kierunek – to krem na dzień, który ma jednocześnie korygować przebarwienia, działać przeciwstarzeniowo i zapewniać ochronę przeciwsłoneczną.
Kluczową rolę odgrywa tu niacynamid, znany z właściwości wyrównujących koloryt i przywracających cerze świeżość, oraz technologia Alfa [3R], która ma wspierać regenerację skóry. W praktyce oznacza to fokus nie tylko na zmarszczki, ale na ogólną jakość cery: jej gładkość, jednolitość i naturalny blask. SPF 30 stanowi istotne dopełnienie – bez codziennej ochrony UV trudno skutecznie pracować nad redukcją przebarwień.
Eisenberg
Youth Treatment Lotion 2 to pierwszy krok, który ma naprawdę przygotować skórę na dalsze etapy pielęgnacji – to coś więcej niż klasyczny tonik. Produkt delikatnie usuwa martwy naskórek dzięki mikroeksfoliacji, wygładza strukturę cery i optymalizuje wchłanianie składników z kolejnych kosmetyków, odsłaniając bardziej jednolity, promienny wygląd skóry.
Formuła łączy ekstrakty roślinne, glukonolakton i aloes, co ma wspierać odnowę komórkową i nadawać cerze blasku bez efektu podrażnienia czy ciężkości. Konsystencja jest lekka i nietłusta, więc lotion może wejść w codzienny rytuał.
Jako kosmetyk z kategorii „prep step”, Youth Treatment Lotion 1 interesuje mnie szczególnie dlatego, że obietnica mikroeksfoliacji z równoczesnym nawilżeniem to dziś klucz do naturalnego efektu glow – bez agresji.
Youth Treatment Lotion 2 to kolejny etap w pielęgnacyjnym rytuale Eisenberg – formuła skoncentrowana na intensywnym nawilżeniu i przywróceniu skórze komfortu. Jeśli pierwsza wersja stawia na wygładzenie i mikroeksfoliację, „dwójka” skupia się na wzmocnieniu efektu miękkości, sprężystości i świeżego, wypoczętego wyglądu.
To produkt, który ma działać jak natychmiastowy zastrzyk nawodnienia i przygotować cerę na dalsze kroki pielęgnacyjne, jednocześnie poprawiając jej ogólną jakość.

