Reklama

Rzymski klimat można złapać na różne sposoby: kolońską czystością, jaśminem otulonym wanilią, gourmandową miękkością kasztanów i karmelu, morską solą albo żywiczną głębią, która przypomina o historii zapisanej w murach.

Valentino Donna Born In Roma

W tej kompozycji Rzym jest nowoczesny: trochę błyszczy, trochę kusi, ma tempo miasta, które wie, kiedy przyspieszyć, a kiedy zwolnić. W otwarciu czuć soczystość (czarna porzeczka, bergamotka) i pieprzny impuls, ale szybko wychodzi na pierwszy plan jaśmin, niezwykle elegancki i dopracowany. Potem wchodzi bourbon vanilla, cashmeran i ciepłe drewno, dzięki czemu zapach robi się bardziej „nocny”, otulający, a przy tym wciąż miejski. To idealny wybór na kolację późno i powrót jeszcze później.

Laura Biagiotti Roma

Roma ma w sobie coś z klasycznego filmu: nie musi krzyczeć, żeby zostać w pamięci. Start potrafi być iskrzący (cytrus, mięta, porzeczka), ale szybko rozwija się w bogatszą, kwiatową opowieść — jaśmin, róża, konwalia, z lekką przyprawową nutą. Najważniejsze dzieje się jednak w bazie: wanilia, ambra, piżmo i drewna budują ciepły, elegancki cień, który kojarzy się z wieczorem odbitym w jasnym kamieniu. To „retro-wakacje” w najlepszym znaczeniu: dopracowane, zmysłowe, z charakterem, który pasuje do jedwabnej apaszki i czerwonej pomadki.

Acqua di Parma Colonia

To jest ten typ zapachu, który nosi się jak idealnie skrojoną białą koszulę: niby prosty, a jednak natychmiast podnosi nastrój i dodaje klasy. Cytrusowe otwarcie (bergamotka, cytryna, pomarańcza) jest czyste i świetliste, a ziołowo-kwiatowe tło sprawia, że całość nie idzie w stronę „sportowej świeżości”, tylko elegancji z włoskim akcentem. Colonia świetnie pasuje do sceny poranka: szybki prysznic, skóra muśnięta słońcem, miasto jeszcze nie jest rozgrzane do białości, a plan dnia to długi spacer i espresso wypite na stojąco.

Guerlain Aqua Allegoria Mandarine Basilic

Ten zapach jest soczysty i zielony jednocześnie. W otwarciu ma cytrusową energię (wymieniane są m.in. klementynka i gorzka pomarańcza), a potem pojawia się ziołowy, aromatyczny środek z bazylią. Efekt jest lekki, rześki, „uśmiechnięty”, jak dzień, w którym nie trzeba niczego udowadniać. Mandarine Basilic świetnie sprawdza się w praktyce: do pracy, na spacer, na szybkie spotkanie po mieście, czyli wtedy, gdy chcesz pachnieć świeżo, ale z charakterem i z odrobiną niewymuszonej finezji. To taki zapach, który pasuje do jasnych tkanin, okularów przeciwsłonecznych i planu „przed kolacją jeszcze jeden spacer”.

Serge Lutens Fleurs d’Oranger

Fleurs d’Oranger potrafi być jak rzymski wieczór wśród kwitnących drzew: białe kwiaty, ciepłe powietrze i gęstsza, bardziej zmysłowa aura, która robi się coraz piękniejsza z każdą godziną. To nie jest niewinna woda kwiatowa. Kwiat pomarańczy ma tu głębię, a w tle pojawia się przyprawowa, wytrawna iskra (w opisach przewija się kumin), która dodaje kompozycji charakteru i sprawia, że zapach ma temperament. Jest w tym coś bardzo kobiecego: zmysłowość bez cukru, elegancja bez chłodu. W rzymskim klimacie ten zapach idealnie pasuje do sceny wieczornej: kolacja, rozmowy, dłuższy spacer i uczucie, że noc dopiero się zaczyna.

Reklama
Reklama
Reklama