3 krople tego cuda dają mi efekt naturalnej opalenizny w 4 h. To aż 3 składniki samoopalające + hialuron, który wygładza cerę na taflę
Wiosną i latem porzucam kryjący podkład na rzecz lekkiego efektu sun kissed skin. Krople samoopalające, które sprawdzają się na mojej cerze dojrzałej mają w składzie hialuron.

Kryjący podkład na co dzień nie jest dla mnie komfortowy, solarium i opalanie natryskowe są kosztowne, a długie godziny spędzone na słońcu to występek przeciwko pielęgnacji anti-aging. Aby nie mieć bladej cery i sprawiać wrażenie jakbym wróciła se słonecznego weekendu za granicą, sięgam po krople samoopalające.
Krople samoopalające – JORGOBE: Self-Tan Antioxidant Drops
Te krople nie tylko stopniowo budują efekt naturalnej opalenizny, lecz także wygładzają cerę i nawilżają naskórek. Sprawdzą się dzięki temu przy cerze dojrzałej i przesuszonej, a nie obciążą cery tłustej. Ciepły, równomierny koloryt bez smug i pomarańczowych tonów uwidacznia się już po 4 godzinach od pierwszej aplikacji i wzmacnia w ciągu 2 dni. Można ten efekt wzmocnić ponawiając aplikację aż do osiągnięcia satysfakcji. Skóra wygląda na wypoczętą, promienną i delikatnie opaloną – jak po weekendzie spędzonym nad morzem, choć bez wychodzenia z domu. Aplikacja jest prosta i polega na wymieszaniu 2-4 kropli z ulubionym kremem do twarzy. Jedna butelka to aż 30 ml silnie skoncentrowanej formuły.
Potrójna moc kropli samoopalających
Dlaczego mówimy o potrójnej mocy samoopalającej? Efekt tych kropelek opiera się aż na trzech aktywnych składnikach, które działają jednocześnie i wzajemnie się uzupełniają. Dihydroksyaceton (DHA) odpowiada za widoczny efekt opalenizny, reagując z aminokwasami w powierzchniowej warstwie skóry i stopniowo tworząc delikatny efekt opalenizny. Erytruloza, pozyskiwana z roślin, działa wolniej, ale za to stabilizuje i wyrównuje odcień, dzięki czemu opalenizna wygląda bardziej naturalnie i utrzymuje się równomiernie. Trzeci filar formuły, trokserutyna, pochodna rutyny (bioflawonoid), nie barwi skóry, lecz dba o jej kondycję – wspiera naczynia krwionośne, redukuje zaczerwienienia i przynosi ukojenie, sprawiając, że cera wygląda zdrowo i promiennie. W efekcie krople nie tylko nadają skórze słoneczny odcień, ale też poprawiają jej wygląd, jakby blask pochodził z wnętrza.
Uzupełnij efekt sun kissed o subtelny glow
Aby cera wyglądała nie tylko na zdrowo opaloną, lubię dodatkowo zastosować któryś z kosmetyków subtelnie rozświetlających. Booster rozświetlający marki Orientana to mój ulubieniec od lat, podobnie jak krem Złoty Opalizujący AVA. Łączy naturalną pielęgnację z eleganckim perłowym finishem. Dla bardziej spektakularnego efektu stosuję puder Maxi Glam z linii Wonder Show od Eveline Cosmetics. Tu mamy mocniej widoczne drobinki, ale nadal nie ma obaw o przesadę.

