Na Trend Station 2026 w Łodzi polska moda pokazała zupełnie nową odsłonę. Jedno przesłanie wybrzmiało szczególnie mocno
Trend Station wrócił na dworzec Łódź Fabryczna. W środę, 20 maja 2026 roku, Peron 2 stał się sceną pokazu mody i spektaklu artystycznego pod hasłem „Re:think. Re:make. Re:define fashion”. Projektanci, upcykling i „duża marka w transformacji” złożyły się na opowieść o modzie bardziej fair.

W środę, 20 maja 2026 roku, na dworcu Łódź Fabryczna znów zrobiło się głośno o modzie, która ma ambicję wykraczać poza sezonowe trendy. Trend Station: Peron 2 wykorzystał architekturę dworca jak gotową scenografię: miejsce codziennych pożegnań i powrotów stało się jednocześnie wybiegiem oraz przestrzenią dla sztuki. Hasło „Re:think. Re:make. Re:define fashion” nadało wieczorowi ton: odpowiedzialność, upcykling i transparentność potraktowano tu jak elementy stylu.
Pokaz Trend Station przypomniał, że Łódź ma modę wpisaną w DNA
Przyglądając się Trend Station w Łodzi z perspektywy dziennikarki, miałam poczucie, że uczestniczę w wydarzeniu, które świadomie gra łódzką tożsamością: miasta wyrosłego na historii włókiennictwa, a dziś szukającego własnego języka dla bardziej ekologicznej przyszłości. To nie był wyłącznie pokaz mody, ale spektakl artystyczno-kulturalny, w którym ubranie staje się pretekstem do rozmowy o jakości, lokalności i odpowiedzialnej produkcji.

W centrum tej opowieści znalazł się koncept kuratorski pod przewodnictwem Aleksandry Włodarczyk, Ambasadorki Klimatycznej UE, ze współudziałem m.in. Marcina Świderka, wicenaczelnego i szefa działu mody ELLE Polska. Ośmiu laureatów – Acephala, Agata Wojtkiewicz, Cathy Silvia Voget, Jarosław Ewert, Kapotka, Kopyto, Maja Pilarek oraz Pan Tu Nie Stał – pokazało różne języki odpowiedzialnej mody, które jednak łączyły się w spójną narrację o lokalności, rzemiośle i upcyklingu. Z perspektywy wybiegu było to doświadczenie wyjątkowo wielogłosowe: od konceptualnej, niemal muzealnej estetyki Acephali, przez graficzną energię Pan Tu Nie Stał, po emocjonalne, regionalne opowieści Mai Pilarek i materialną wrażliwość Kopyta czy Kapotki.

Każda z kolekcji wnosiła własny punkt ciężkości, ale wszystkie spotykały się w przekonaniu, że projektowanie może być jednocześnie świadome i estetycznie dopracowane. Silnie wybrzmiała też teza „Polskie znaczy fair”, podkreślająca znaczenie lokalnej produkcji i jakości jako wartości systemowych, a nie jedynie estetycznych. Całość domknął wątek transparentności – Cyfrowe Paszporty Produktu: to właśnie one nadały pokazowi wymiar praktycznej odpowiedzialności i przesunęły dyskusję o modzie w stronę realnych danych, a nie tylko deklaracji.

Kiedy upcykling staje się stylem, a nie kompromisem
W kolejnej części wieczoru wybrzmiał „Nowy wymiar upcyklingu” w wykonaniu Justyny Rożek i Jackoba Buczyńskiego. W tej sekcji odpowiedzialność nie została podana w tonie wyrzeczeń, tylko jako projektowa dyscyplina: świadomy wybór materiału, uważność na formę i konsekwencja w budowaniu estetyki. Upcykling pokazano tu jako sposób pracy, który może być jednocześnie kreatywny i wymagający, a nie jedynie modnym hasłem.
Trend Station wprost dotykał także szerszego kontekstu, którego nie da się dziś pominąć w rozmowie o ubraniach. Przemysł modowy odpowiada za 20% zanieczyszczeń wód na świecie i generuje 92 miliony ton odpadów rocznie. Na tle tych liczb deklaracja o zmianie brzmi jak konieczność, nie jak PR-owa ozdoba. W Łodzi została opowiedziana językiem obrazów, detali i konsekwentnie dobranych nazwisk.

Kulminacją stał się wątek „Dużej marki w transformacji”. Łódzka firma TATUUM zaprezentowała premierowo kolekcję stworzoną z Centralnym Muzeum Włókiennictwa w Łodzi. Punkt ciężkości położono na dialog z archiwum: kolekcja nawiązała do archiwalnych printów zgromadzonych w zasobach muzeum, przenosząc je we współczesny kontekst.
Trend Station 2026: Moda spotyka sztukę
Dworzec Łódź Fabryczna stał się na ten wieczór nie tylko sceną, ale i galerią sztuki. Przestrzeń dopełniły grafiki dra hab. Piotra Skowrona, wykładowcy Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi, oraz unikatowe prace z odpadów wypożyczone z zasobów Migaloo Home. Swój wkład wniosła także Politechnika Łódzka.
Oprawę muzyczną zapewnił Tansman String Quartet, a widowisko domknął performance Polskiego Teatru Tańca z Poznania, inspirowany 2. częścią „Dziadów” Adama Mickiewicza. Tancerze wystąpili w kostiumach projektu Tomasza Armady i Filipa Holaka, podkreślając, że w Trend Station moda, kultura i odpowiedzialność spotykają się w naprawdę dopracowanej, a przede wszystkim wielowarstwowej realizacji.
Ja tego wieczoru miałam w głowie jedno stwierdzenie: Trend Station: Peron 2 pokazał, że moda najciekawiej wybrzmiewa wtedy, gdy przestaje być czystą estetyką, a staje się opowieścią o miejscu, pamięci i odpowiedzialności za to, co zostawiamy po sobie.


