Reklama

Koturny do tej pory kojarzyły nam się głównie z espadrylami i sneakersami. Tymczasem ich najbardziej udana odsłona właśnie przenosi się do świata balerin. Efekt? Hybryda, która dodaje kilku centymetrów, wysmukla nogę i nie odbiera ani grama komfortu.

Alternatywa dla obcasów na wiosnę? Baleriny na koturnie

Koturny mają wiele zalet. Stabilna, jednolita podeszwa od dekad stanowi alternatywę dla klasycznych obcasów – pozwala optycznie wysmuklić nogę i przetrwać długie godziny bez poczucia, że stopy odmawiają współpracy. Ich historia zresztą zaczęła się z konieczności: to Salvatore Ferragamo w latach 30. XX wieku spopularyzował koturny, gdy wojenne embargo na stal uniemożliwiło mu produkcję metalowych wzmocnień do butów. Blisko sto lat później ten rodzaj obcasa pozostaje symbolem ponadczasowości.

Sekret wygody? Równomierne rozłożenie ciężaru na całej długości łuku stopy i pięty. To oznacza mniejszy nacisk, mniej bólu i brak pokusy, by o ósmej wieczorem zdejmować buty na środku ulicy. Innymi słowy: możemy chodzić, tańczyć i stać godzinami bez dramatycznego finału dnia. Dodatkowe centymetry wysmuklają sylwetkę i poprawiają postawę – czego często nie zapewniają zupełnie płaskie modele.

Co ciekawe, mimo że koturn występuje w znacznie większej liczbie fasonów, niż nam się wydaje, najczęściej utożsamiamy go z dwoma modelami: letnimi espadrylami oraz sneakersami na ukrytym koturnie. A przecież moda uwielbia hybrydy – i właśnie teraz przyszedł czas na kolejną: baleriny na koturnie.

Baleriny na wiosnę
Getty Images

„Wedge flats” – hit dla niskich kobiet

Baleriny od kilku sezonów nie schodzą z piedestału najwygodniejszego obuwia (z lekkim ukłonem w stronę loafersów). Jednak moda nie uznaje wiecznej hegemonii – nawet najbardziej klasyczne fasony przechodzą metamorfozy. Najpierw pojawiły się kontrowersyjne sneakeriny, czyli połączenie balerin i butów sportowych, które Miu Miu wyniosło do rangi obiektu pożądania. Dziś obserwujemy jeszcze bardziej wyrafinowaną (r)ewolucję: baleriny na koturnie.

Ten typ butów na wiosnę zachowuje wszystko, co kochamy w balerinach – migdałowy nosek, subtelne wycięcie na podbiciu, lekkość formy. Różnica tkwi w platformie o wysokości 3–5 centymetrów. To niewiele, ale wystarczająco, by optycznie wydłużyć nogę i nadać sylwetce lepsze proporcje. Komfort pozostaje bez zmian, zyskujemy natomiast efekt delikatnego uniesienia.

Baleriny wedge flats
Getty Images

Stylizacyjnie to rozwiązanie niemal idealne. Szerokie jeansy czy luźne spodnie garniturowe przestają „zamiatać” chodnik – to problem dobrze znany przy zupełnie płaskim obuwiu. Z sukienkami i spódnicami midi baleriny na koturnie prezentują się jeszcze lepiej, bo optycznie wydłużają nogę. Bez wysiłku odnajdują się też w różnych estetykach – od swobodnych, codziennych zestawów po bardziej formalne, biurowe połączenia.

Jeśli więc sneakersy na koturnie wydawały się dotąd jedyną komfortową opcją dla niskich kobiet, wiosna 2026 przynosi nową odpowiedź. Subtelniejszą, bardziej elegancką – i równie wygodną.

Oryginalny tekst ukazał się w hiszpańskim wydaniu ELLE

Reklama
Reklama
Reklama