Alaïa jesień-zima 2026/2027: rzeźbiarska elegancja w ostatniej kolekcji Pietera Muliera
Minimalistyczne slip dresses, architektoniczne płaszcze i rzeźbiarskie sukienki. W swojej ostatniej kolekcji dla Alaïi Pieter Mulier wraca do tego, co zawsze było sercem domu mody - pracy z sylwetką, formą i ruchem ciała.

Podczas Paris Fashion Week jednym z najczęściej powracających tematów rozmów – obok spektakularnych pokazów i wiralowych zaproszeń – był ostatni pokaz Pietera Muliera dla Alaïi. Belgijski projektant objął stanowisko dyrektora kreatywnego domu mody w 2021 roku, a na początku tego roku ogłoszono, że od lipca 2026 przejmie stery kreatywne w Versace. Nic więc dziwnego, że jego kolekcja na sezon jesień-zima 2026/27 przyciągnęła wyjątkową uwagę branży. W pierwszym rzędzie zasiedli jedni z najważniejszych projektantów współczesnej mody – Matthieu Blazy z Chanel oraz Raf Simons z Prady. Industrialna przestrzeń pokazu była wypełniona do ostatniego miejsca, a finał zakończył się emocjonalną owacją na stojąco przy triumfalnej muzyce.
Motyw jedności był obecny nie tylko na wybiegu. W notatkach do pokazu Mulier podziękował całemu zespołowi, a ściany przestrzeni pokryto ekranami wyświetlającymi portrety członków atelier autorstwa japońskiego fotografa Keizo Kitajimy. Był to gest uznania dla rzemiosła i ludzi stojących za kolekcją.
Podczas swojej kadencji Mulier konsekwentnie rozwijał to, co w DNA Alaïi najważniejsze: prostotę, pracę z ciałem i rzeźbiarskie podejście do sylwetki. Kolekcję otworzyły niezwykle minimalistyczne, dopasowane slip dresses, które nawiązywały do dwóch dominujących obsesji ostatnich sezonów – estetyki lat 90. oraz body-con dressing. Te pozornie proste sylwetki były jednak dopiero wstępem do bardziej rozbudowanej opowieści.

Na wybiegu pojawiły się długie, smukłe płaszcze o podwójnym zapięciu stylizowane z rękawiczkami, drapowane suknie z błyszczącymi panelami przypominającymi krokodylą skórę, kolumnowe maxi sukienki oraz falbaniaste projekty z wysokimi rozcięciami. W kolekcji pojawiły się także elementy inspirowane archiwami domu mody, między innymi drapowane suknie z kapturem oraz imponujące, oversize’owe okrycia wierzchnie.

Jednak najbardziej charakterystyczne dla Muliera detale pojawiły się w finałowych sylwetkach. To właśnie te elementy – drobne, konceptualne pomysły – od lat fascynowały jego najwierniejszych fanów. Projektant zaprezentował między innymi miękkie płaszcze swing coat inspirowane modą lat 60., kostiumy ze spódnicą z niespodziewanymi elementami futra oraz płaszcze, które same w sobie stanowiły kompletną stylizację dzięki warstwowym falbanom. Szczególną uwagę przyciągnęły także skórzane marynarki zestawione z sztywnymi, kaskadowymi spódnicami.

Jednym z najbardziej intrygujących projektów była rzeźbiarska sukienka w kolorze marmolady o tubowej formie, z mankietami łączącymi się z tyłu przy kostkach. Ten nieoczywisty projekt był wyraźnym sygnałem, że Mulier do samego końca nie bał się eksperymentować z formą i przekraczać granic klasycznej sylwetki.

Był to ostatni, odważny akcent jego rozdziału w Alaïi. Dom mody nie ogłosił jeszcze nazwiska następcy projektanta, ale jedno jest pewne: oczy całej branży zwrócone są teraz w stronę Versace. W najbliższych miesiącach okaże się, w jaki sposób Pieter Mulier zinterpretuje dziedzictwo tej włoskiej marki.



Artykuł ukazał się w oryginale na ELLE.com

