Katarzyna Dąbrowska, redaktor naczelna ELLE: Po co nam właściwie Dzień Kobiet i dlaczego lubię go celebrować?
Z okazji Dnia Kobiet życzę nam wszystkim, byśmy były dla siebie czułe i wrażliwe na każdą kobietę wokół nas i byśmy same doświadczały podobnej wrażliwości i uwagi od innych kobiet.

Pamiętam z dzieciństwa, że zawsze 8 marca mama, moja młodsza siostra i ja dostawałyśmy od taty kwiaty. Czułam się wtedy absolutnie wyjątkowa. Byłam szczęśliwa, że jestem dziewczynką i podskórnie wiedziałam, że to ważne. I chociaż pochodzę z tradycyjnego domu, gdzie do dziś panuje podział na męskie i kobiece czynności i nie mówiło się o feminizmie, to zawsze czułam, że bycie kobietą to siła, a nie ograniczenie.
Przez lata zastanawiałam się, skąd bierzemy tę siłę. Dziś wiem, że musiałyśmy. Konieczność walki przechodziła z pokolenia na pokolenie. Pomijane, niezauważane, spychane na margines przez całe stulecia, systemowo, musiałyśmy być silne, by przetrwać. Historia dochodzenia kobiet do głosu jest długa i burzliwa, a najsmutniejsze jest to, że wciąż niezakończona. Dzień Kobiet jest świętem upamiętniającym tę historię. W 1908 roku nowojorskie szwaczki wyszły na ulice i głośno manifestowały przeciwko wyzyskowi, nieludzkim warunkom pracy, dramatycznie niskim płacom i temu, że wciąż nie miały prawa głosować. Rok później kobiety świętowały te wydarzenia, a fala podobnych protestów przeszła przez Europę. Pierwsze obchody międzynarodowego Dnia Kobiet odbyły się w marcu 1911 roku. ONZ proklamowała to święto w 1975 roku. Dlatego warto je celebrować. A przynajmniej pamiętać jego genezę.
Dziś prawie 120 lat później w wielu krajach kobiety wciąż są pozbawiane są praw i godności, w innych wciąż walczą o równe prawa. Dużo jeszcze jest do zrobienia. Ale głęboko wierzę, że każdego dnia, my, kobiety, możemy zmieniać nasz świat. Czarne Marsze, które 6 lat temu przeszły ulicami Polski, pokazały, że razem jesteśmy niepokonane. Czarne Marsze były odpowiedzią na haniebne słowa i czyny rządzących, nie życzę polskim kobietom i sobie, by musiały się powtórzyć. Na szczęście nie trzeba wielkich gestów, by rosnąć w siłę. Każdego dnia możemy wzajemnie się wspierać, dmuchać sobie w skrzydła, podawać rękę. Słowo „siostrzeństwo” odmieniłyśmy ostatnimi laty przez wszystkie przypadki, trochę straciło na znaczeniu, zostało też trochę wyszydzone – a ja bardzo je lubię. Wielokrotnie doświadczyłam go w swoim życiu, o przypadkach odmiennych staram się nie pamiętać, bo po co.

Z okazji Dnia Kobiet życzę nam wszystkim, byśmy były dla siebie czułe i wrażliwe na każdą kobietę wokół nas i byśmy same doświadczały podobnej wrażliwości i uwagi od innych kobiet. Nie oceniajmy się, szanujmy swoją odmienność i wybory życiowe. Małe gesty, które sprawią, że nasz świat będzie lepszy.

