Jak długo żyć? Moda na longevity - chwilowy trend czy realna zmiana? [WYWIAD]
„Długowieczność stała się dziś obietnicą młodości, ale trochę nie tędy droga” - mówi dr Wanda Baltaza. Czy istnieje jeden przepis na długie życie? Czy naprawdę możemy spowolnić starzenie, czy jedynie próbujemy oswoić lęk przed nim? Odpowiedzi mogą was mocno zaskoczyć.

Lęk przed starzeniem nie jest wynalazkiem XXI wieku. Na długo przed erą suplementów, klinik anti-aging i badań nad wiekiem biologicznym ludzie szukali sposobów, by wydłużyć życie. W starożytnych kulturach rolę tę pełnili szamani i zielarze, którzy tworzyli mikstury z magicznych ziół mających zapewnić zdrowie, młodość i długowieczność. Alchemicy poszukiwali eliksiru życia, średniowieczni medycy eksperymentowali z dietą i rytuałami oczyszczania, a kolejne epoki przynosiły nowe obietnice zatrzymania czasu.
Historia pokazuje jedno: człowiek zawsze chciał żyć dłużej - ale jeszcze bardziej chciał pozostać młody.
Dziś zamiast magicznych naparów mamy longevity. Termin, który w ostatnich latach pojawia się wszędzie: w mediach społecznościowych, klinikach estetycznych, programach zdrowotnych i kampaniach beauty. Długowieczność stała się stylem życia, trendem, a czasem nawet statusem społecznym. Czy jednak to tylko moda, czy początek trwałej zmiany w myśleniu o zdrowiu?
O tym, czym naprawdę jest longevity i czy istnieje przepis na długie życie, rozmawiam z dr Wandą Baltazą - dietetyczką kliniczną, wykładowczynią akademicką, ekspertką zdrowia metabolicznego, znaną również z programu „Dieta czy cud?”, w którym analizowała popularne diety i żywieniowe mity. Jej podejście do długowieczności okazuje się znacznie mniej spektakularne niż obietnice rynku - i jednocześnie dużo bardziej prostsze niż mi się wydawało.
Longevity - moda czy prawdziwa rewolucja zdrowotna?
Jeszcze kilka lat temu słowo longevity funkcjonowało głównie w środowisku naukowym. Dziś pojawia się wszędzie - od klinik medycyny estetycznej po media społecznościowe. Długowieczność stała się obietnicą lepszego życia, ale też kolejnym hasłem marketingowym.
- Specjaliści życzyliby sobie, żeby to była fala, która przyszła i która się zatrzyma. Natomiast teraz widzimy, że zrobił się w Polsce taki hiper trend i nagle wszystko jest longevity i wszystko sprzyja długowieczności - a trochę nie tędy droga - mówi dr Wanda Baltaza.
Jak tłumaczy, idea bardzo szybko została przejęta przez branżę beauty i zaczęła być utożsamiana przede wszystkim z młodym wyglądem.
- Wszystkim się wydaje, że długowieczność to obietnica młodości. Przez to, że większość marek beauty się za to wzięła, trochę brakuje backgroundu. Pojawiają się hasła o mitochondriach, ale bardzo spłycone.
Na świecie trend rozwija się od lat, jednak w Polsce dopiero niedawno wszedł do mainstreamu - i niemal natychmiast zamienił się w modę. A moda, jak zauważa ekspertka, rzadko idzie w parze z cierpliwym tłumaczeniem nauki.
- Życzyłabym sobie, żeby wszyscy pochylili się nad tym tematem, ale rzetelnie.
Dlaczego tak bardzo boimy się starzenia?

Za popularnością longevity stoi coś więcej niż nauka - emocje. Współczesny świat nie tylko promuje młodość, ale wręcz ją nagradza. Nic więc dziwnego, że wizja długiego życia najczęściej sprzedaje się jako wizja młodego wyglądu.
- Nasza ochota wynika z tego, że chcemy być długo ładni i młodzi - mówi wprost dr Baltaza. - Łatwo jest nas skusić obietnicą tego, że długo będziemy dobrze wyglądać i w dobrej kondycji.
Ekspertka zauważa, że komunikaty zdrowotne przegrywają z obietnicą spektakularnego efektu.
- Jeżeli ktoś obieca, że przez 100 lat będziemy wyglądać fantastycznie, to brzmi lepiej niż komunikat: proszę dobrze jeść, spać i ćwiczyć, a może nie zachoruje pani w ciągu pięciu lat.
Longevity trafia więc do wszystkich, bo dotyka najbardziej uniwersalnego lęku - utraty sprawności i kontroli nad własnym ciałem. Choć przez reklamy sprzedawane jest zupełnie inaczej niż to czym w rzeczywistości jest.
Czy długowieczność jest dla każdego?
Wokół longevity narosło przekonanie, że to styl życia dostępny tylko dla najbogatszych. Dr Baltaza wyraźnie rozdziela jednak dwa jego oblicza. Pierwsze to codzienna profilaktyka zdrowotna.
- To jest coś dostępnego dla każdego. Zaczyna się od naszych prostych wyborów i najmniejszych zmian, które dokonujemy każdego dnia - tłumaczy.
Drugie dotyczy biohackingu i zaawansowanych terapii, które rzeczywiście mogą być kosztowne ale jednocześnie wciąż pozostają na wczesnym etapie badań.
- Wiele z tych rzeczy jest na bardzo wczesnym etapie poznania naukowego i nie wiadomo, czy przetrwa kolejne lata - zaznacza ekspertka.
Problem polega na tym, że w mediach społecznościowych oba światy często się mieszają, tworząc obraz długowieczności jako kolejnego lifestyle’owego trendu, który jest zarezerwowany tylko dla ludzi posiadających grube portfele.
Dieta idealna? Nam kobietom nie brakuje pomysłów na odchudzanie

Współczesny człowiek niemal bez przerwy próbuje coś w sobie poprawić. Kolejne diety pojawiają się i znikają szybciej niż modowe sezony. Odchudzamy się, eliminujemy składniki, testujemy nowe modele żywienia - często w przekonaniu, że gdzieś istnieje idealny system. Dr Baltaza studzi te oczekiwania.
- Zdecydowanie tak - odpowiada na pytanie, czy długowieczność zaczyna się na talerzu. - Ale moją największą pasją staje się łączenie talerza z łóżkiem. Bo bez snu nawet najlepsza dieta przestaje działać. - Nie da się odchudzić i nie da się naprawić człowieka, który nie śpi. Regeneracja jest podstawą.
Ku mojemu zaskoczeniu w długowieczności nie chodzi też o restrykcje. - W Blue Zones ogromne znaczenie ma luz i dobra relacja z jedzeniem - zaznacza dr Baltaza.
Ekspertka podkreśla także, że nie potrzebujemy egzotycznych produktów, by jeść zdrowo. - Nie musimy cały czas jeść mango i kokosów. Nasze rodzime superfoods są równie dobre - czerwona porzeczka jest równie ekstra jak granat.
Przerwa też jest częścią diety „Te trzy-cztery godziny to nasza fizjologia”
W rozmowach o długowieczności często skupiamy się na tym, co jeść - superfoods, suplementach, idealnych proporcjach makroskładników. Tymczasem dr Wanda Baltaza zwraca uwagę na coś znacznie bardziej podstawowego, a jednocześnie niemal całkowicie pomijanego w codziennym pośpiechu: nie tylko jakość jedzenia ma znaczenie, ale też przestrzeń między posiłkami. Bo organizm, żeby się regenerować, potrzebuje momentu ciszy - także metabolicznej.
- Te magiczne trzy czy cztery godziny przerwy między posiłkami to nie jest wymysł dietetyków, tylko nasza fizjologia. Tyle czasu organizm potrzebuje, żeby uporządkować metabolizm, regulację glukozy i insuliny oraz naprawdę skorzystać z tego, co zjedliśmy - tłumaczy dr Wanda Baltaza.
Dlatego przerwy między posiłkami powinny być święte - w tym czasie nie podjadamy absolutnie nic - zaznacza.
- Jeżeli nauczymy się jeść do syta tak, by wytrzymać te trzy-cztery godziny do kolejnego posiłku, ciało zaczyna funkcjonować zupełnie inaczej. To jedna z najprostszych rzeczy, które realnie przybliżają nas do długowieczności - zdradza ekspertka.
Największe mity longevity - czyli dlaczego myślimy, że to nie jest dla nas

W pewnym momencie rozmowy łapię się na tym, że longevity w mojej głowie utarło się niemal jak należenie do klubu VIP. Biohacking, specjalistyczne protokoły, eksperymentalne terapie - wszystko wydaje się drogie, skomplikowane i trochę niedostępne dla zwykłego życia między pracą, domem a wieczornym zmęczeniem.
Pytam więc wprost o największe mity, bo skoro ja sama mam mylne przekonania to spodziewam się, że nie jestem jedyna.
Dr Wanda Baltaza nawet się nie waha. - Historie o przetaczaniu krwi czy przeszczepach komórek naprawdę psują longevity.
I dodaje coś, co całkowicie zmienia perspektywę. - Regularne badania krwi i utrzymywanie stabilnej masy ciała to już bardzo dużo.
Nagle okazuje się, że długowieczność nie jest futurystycznym projektem dla multimilionerów. Jest raczej powrotem do podstaw, które - paradoksalnie - wydają się dziś najmniej spektakularne niż kreują to media i niektóre firmy.
Skóra, BMI i iluzja zdrowia - co naprawdę pokazuje wiek organizmu
Longevity często sprzedaje się obrazem: promienna skóra, brak zmarszczek, energia. Sama łapię się na tym, że zdrowie intuicyjnie oceniam wzrokiem. Dr Baltaza przyznaje, że skóra rzeczywiście dużo mówi o organizmie, ale nie w sposób, w jaki chcielibyśmy wierzyć. - Uwielbiam określenie, że skóra to ostatnia manifestacja tego, co dzieje się w środku.
Jeśli organizm jest przeciążony, wcześniej czy później stanie się to widoczne. - Nie będziemy dobrze wyglądać, jeżeli ten środek jest popsuty - mówi wprost dr Baltaza.
Jednocześnie ekspertka podchodzi z dużą ostrożnością do BMI jako jedynego wskaźnika zdrowia. - Zaburzenia masy ciała potraktowaliśmy jako defekt estetyczny, a to stan metaboliczny. To zdanie długo ze mną zostaje. Bo nagle rozmowa o wyglądzie przestaje dotyczyć estetyki - a zaczyna biologii i zdrowia.
Co starzeje nas naprawdę? I dlaczego prawie zawsze zaczyna się od stresu

Pytanie o największego wroga długowieczności zadaję trochę przewrotnie - cukier, brak snu, tempo życia?
Odpowiedź przychodzi natychmiast. - Stres wygrywa.
Dr Baltaza rozrysowuje mechanizm, który brzmi boleśnie znajomo: stres skraca sen, brak snu zwiększa apetyt na cukier, a organizm wpada w spiralę zmęczenia.
- Mózg nie wyśle nam sygnału: zrób sałatkę ze strączkami. Powie: daj mi coś słodkiego babo i to szybko.
Śmiejemy się, ale tylko przez chwilę - bo w tej historii każdy rozpoznaje siebie. Longevity przestaje być wtedy walką z czasem. Staje się próbą wyjścia z permanentnego napięcia.
Odchudzanie lekami na cukrzycę - droga na skróty czy realna pomoc?
To temat, który dziś wraca w niemal każdej rozmowie o zdrowiu. Leki stosowane pierwotnie w leczeniu cukrzycy stały się jednym z najgłośniejszych narzędzi odchudzania. Pytam o nie wprost - także dlatego, że wiele osób zaczyna się zastanawiać, co dzieje się później - gdy odstawi się leki.
Odpowiedź dr Baltazy jest zaskakująco spokojna i daleka od skrajności.
- Jeżeli to jest poprowadzone mądrze - regularne badania, zmiana stylu życia, odpowiednie żywienie i aktywność fizyczna - to są leki, które faktycznie mogą pomóc.
Wyjaśnia, że u części osób problem leży w zaburzeniach hormonów jelitowych, a nowoczesne terapie pomagają przywrócić równowagę metaboliczną. Ale pojawia się ważne zastrzeżenie. - Jeżeli to jest przyjmowane ad hoc, gdzieś pod stołem, to możemy sobie narobić więcej krzywdy.
Najciekawsze jest jednak to, że według ekspertki nie jest to droga na skróty. - Są osoby, które tyle napsociły w swoim życiu metabolicznie, że potrzebują wspomagacza, żeby to ustabilizować.
Kluczowe okazuje się coś innego - moment schodzenia z leków. - Ludzie boją się je odstawić, bo wydaje im się, że stracą kontrolę nad swoim ciałem. A to ma być motywator do nauczenia się organizmu od nowa – tłumaczy.
Zatem nie lek sam w sobie jest więc rozwiązaniem, ale zmiana relacji z własnym zdrowiem.
Najprostsze rzeczy, które naprawdę działają

Im dłużej rozmawiamy, tym bardziej mam wrażenie, że cała idea longevity zatacza koło - od futurystycznych wizji z powrotem do rzeczy oczywistych. Dr Baltaza mówi o tym niemal z czułością. - Najbardziej skuteczne są najprostsze rzeczy.
I proponuje zaskakującą metaforę: - Proszę zobaczyć, jak funkcjonują małe dzieci - zwłaszcza niemowlaki. Sen jest dla nich najważniejszy. Regularność jedzenia jest naturalna.
Ruch nie musi być heroiczny. - Róbmy kroki - proponuje ekspertka.
- Pójdźmy na spacer. Jeżeli rozmawiamy przez telefon - zróbmy kilka kroków. Jeżeli dostajemy jakiegoś wrednego maila albo czymś się stresujemy, wstańmy, pójdźmy po wodę, wróćmy. Jakby zmuszajmy się do tego ruchu, nawet bardzo prostego.
A obok snu, jedzenia i ruchu pojawia się coś jeszcze: wyrozumiałość wobec siebie. - Nasze ciała nie potrzebują przemocowości - podkreśla mocno ekspertka. A ja myślę, że w świecie produktywności brzmi to niemal rewolucyjnie.
Kobiety, które chcą za dużo - także od siebie
Kiedy pytam o różnice między kobietami a mężczyznami, rozmowa skręca w niespodziewanie osobisty kierunek.
- Kobiety często są wobec siebie zbyt agresywne - mówi dr Baltaza. Najczęstszy błąd?
- Głodzą się. Jedzą za mało, biorą za dużo suplementów i próbują iść na skróty – podkreśla.
Za tym stoi coś głębszego - próba funkcjonowania w rytmie, który nie zawsze jest zgodny z kobiecą fizjologią.
- Żyjemy w świecie, w którym kobieta bardzo chce być mężczyzną, a my powinnyśmy działać inaczej – tłumaczy dr Baltaza. Coraz częściej motywacją przestaje być jednak wygląd. Kobiety chcą energii, zdrowia i dobrego starzenia się - szczególnie w kontekście perimenopauzy i menopauzy. I właśnie to, jak mówi ekspertka, jest największą zmianą ostatnich lat.
Czy zatem istnieje przepis na długowieczność?

Po tej rozmowie zostaje mi jedno wrażenie: przepis na długowieczność może być znacznie prostszy, niż chcielibyśmy uwierzyć. Nie zaczyna się od technologii przyszłości. Nie od perfekcyjnej diety. Nie od kontroli każdego parametru. Zaczyna się od życia, które naprawdę daje regenerację. Dlatego na koniec wracam do najprostszego pytania.
- Pani doktor, gdybyśmy miały zrobić trzy rzeczy, żeby żyć dłużej - co by to było?
- Sen, imprezowanie i tutaj celowo używam tego słowa, dlatego że faktycznie czas spędzany z ludźmi, biesiadowanie, jedzenie, które jest elementem takiego dobrego czasu, cieszenia się z tego życia, to jest coś niesamowitego - mówi.
- Zapominamy o tym, jak radość i jak w ogóle docenianie tego, co się dzieje wokół nas, ma gigantyczny wpływ na nasze zdrowie. No więc jak już się wyśpimy, jak już sobie poimprezujemy, to pamiętajmy o tym, żeby zjeść dobrze, dobrze wypić (nawodnić organizm - red.) i zrobić zawsze dla siebie coś miłego - zdradza sekret długowieczności ekspertka.
Wychodzi więc na to, że długowieczność wcale nie zaczyna się od spektakularnych zmian, kosztownych terapii ani idealnie rozpisanych planów biohackingu. Zaczyna się dużo ciszej - od uważności na siebie, od talerza, który naprawdę nas odżywia, od snu, na który w końcu sobie pozwalamy, i od decyzji, by nie odkładać życia „na później”.
Po tej rozmowie przepis na długowieczność wydaje mi się zaskakująco prosty: żyć trochę wolniej, trochę mądrzej i trochę czulej wobec własnego ciała. Zostawiam was z tym jako najpiękniejszym przepisem na wiosnę i dobre życie. I nie zapomnijcie dziś zrobić czegoś miłego dla siebie.

