Reklama

Superbohaterowie mieli ratować świat. W uniwersum „The Boys” ratują przede wszystkim własne interesy, kontrakty reklamowe i pozycję w rankingach popularności. Serial Amazona od momentu premiery w 2019 roku z premedytacją demoluje mit nieskazitelnego herosa i robi to z bezczelną satysfakcją. Krew leje się tu litrami, moralność jest płynna, a za perfekcyjnym wizerunkiem bohaterów kryją się ego, przemoc i cynizm.

I właśnie dlatego „The Boys” stało się jednym z najgłośniejszych seriali ostatnich lat.

Bohaterowie jako celebryci i produkt marketingowy

Członkowie elitarnej Siódemki, czyli odpowiednik Avengersów w tym świecie, występują w filmach, reklamach i programach telewizyjnych. Sprzedają figurki, patriotyczne slogany i własne linie produktów, a publiczność widzi w nich nieskazitelnych obrońców ludzkości. Problem polega na tym, że prywatnie są wszystkim, tylko nie bohaterami. „The Boys” z chirurgiczną precyzją pokazuje hipokryzję kultury celebrytów i mechanizmy budowania wizerunku. Superbohaterowie są tu marką, którą można sprzedać, wypromować i wykorzystać politycznie. Ta satyryczna wizja działa tym mocniej, że w wielu momentach przypomina rzeczywiste mechanizmy współczesnej popkultury.

Homelander – najbardziej przerażający bohater serialu

Jedną z najmocniejszych postaci serialu jest Homelander. Z zewnątrz idealny – patriotyczny, charyzmatyczny i niemal bosko potężny. W praktyce to narcystyczny tyran, który coraz bardziej przestaje wierzyć w jakiekolwiek granice.

Serwis prasowy

Antony Starr stworzył jedną z najbardziej niepokojących ról współczesnej telewizji. Jego bohater potrafi w jednej chwili być uśmiechniętym symbolem Ameryki, a chwilę później kimś zdolnym do absolutnego okrucieństwa. Ta mieszanka uroku, psychopatii i nieograniczonej władzy sprawia, że Homelander jest postacią, od której trudno oderwać wzrok – i jednocześnie jedną z najbardziej przerażających figur we współczesnej popkulturze.

Chcesz oglądać najbardziej inspirujące filmy i seriale? Zapisz się do newslettera ELLE, odbierz kod i skorzystaj z 2-miesięcznego dostępu do Player.pl.

Drużyna, która walczy z superbohaterami

Naprzeciw potędze Vought i Siódemki staje grupa ludzi, którzy nie mają żadnych nadprzyrodzonych zdolności. Mają jednak ogromną determinację i bardzo osobiste powody, by walczyć z systemem. Na ich czele stoi Billy Butcher – brutalny i bezkompromisowy antybohater, który zrobi wszystko, by zniszczyć świat superbohaterów. Towarzyszą mu Hughie, Mother’s Milk, Frenchie i Kimiko.

Materiały prasowe

Serial poświęca dużo miejsca relacjom między tymi postaciami. Dzięki temu „The Boys” nie jest jedynie widowiskową satyrą na kino superbohaterskie, ale również historią o traumie, zemście i cienkiej granicy między sprawiedliwością a obsesją.

Serial, który nie bierze jeńców

Jednym z największych atutów produkcji jest jej bezkompromisowość. „The Boys” bywa brutalne, wulgarne, momentami groteskowe, ale właśnie w tej przesadzie kryje się jego siła. Twórcy nie boją się uderzać w wielkie korporacje, media, marketing i politykę. Serial pokazuje, jak łatwo manipulować opinią publiczną i jak szybko heroiczny mit może stać się narzędziem kontroli.

Przez cztery sezony produkcja zdobyła ogromną popularność na całym świecie. Widzowie doceniają nie tylko widowiskową akcję i efekty specjalne, ale przede wszystkim wyraziste postaci i scenariusz, który nie boi się prowokować.

Finał, który zamknie historię

Historia „The Boys” zmierza już ku końcowi. Zapowiedziany piąty sezon ma być ostatnim rozdziałem opowieści i przynieść ostateczne starcie między Billym Butcherem a Homelanderem.

Ten konflikt od początku jest sercem całej historii – dwóch ludzi przekonanych, że tylko oni mogą uratować świat, choć każdy z nich rozumie „ratunek” zupełnie inaczej.

Jedno jest pewne: „The Boys” nie zamierza kończyć się spokojnie. Jeśli serial czegoś nauczył widzów, to tego, że w tym świecie bohaterowie rzadko wychodzą z walki czyści, a zwycięstwo bardzo często ma gorzki smak.

Reklama
Reklama
Reklama