Reklama

Czasem, jak każdemu, zdarza mi się po prostu skorzystać z podpowiedzi i włączyć coś „na chybił‑trafił” - bardziej kierując się obrazkiem niż opisem. Bo przyznajmy, te często do najlepszych nie należą, a gdybym się nimi sugerowała, ominęłabym mnóstwo świetnych seriali i filmów. Więc włączyłam nową polecajkę HBO Max. I zaraz tego pożałowałam. Historia kobiet z Alaski, która wydarzyła się naprawdę, nie pozwoliła mi spokojnie zasnąć.

Newsletter
Player

„Lost Women of Alaska” - o czym jest true-crime dostępny na HBO Max?

The last women in Alaska
mat. prasowe

„Lost Women of Alaska” to trzyodcinkowy dokument HBO Max, który na pierwszy rzut oka wydaje się klasycznym true-crime: seryjny morderca w Anchorage i kobiety, które padły jego ofiarą. Ale im dalej w ten dokument, tym bardziej widać, że historia ta opowiada o czymś znacznie większym niż sama zbrodnia.

Twórcy skupiają się na rdzennych mieszkankach Alaski, kobietach często żyjących na marginesie społecznym - w ubóstwie, z doświadczeniem przemocy czy uzależnień. Część z nich utrzymuje się z pracy seksualnej. W oczach systemu i instytucji te kobiety bywają „niewidzialne” - ich zaginięcia często nie wywołują alarmu. I właśnie to jest najmocniejszy wymiar dokumentu: pokazuje, jak łatwo przeoczyć życie i cierpienie tych, którzy nie pasują do standardowego obrazu ofiary.

W tle pojawia się problem MMIW - Missing and Murdered Indigenous Women, czyli zaginięć i zabójstw rdzennych kobiet. Statystyki są przerażające, a wiele spraw przez lata pozostaje nierozwiązanych. „Lost Women of Alaska” skupia się na jednej historii, ale jasno daje do zrozumienia, że to fragment dużo większego, wciąż aktualnego problemu.

Spokój i napięcie w jednym - jak ogląda się dokument

The last women in Alaska
mat. prasowe

To nie jest typowy true-crime pełen dramatycznych zwrotów akcji i sensacyjnych cliffhangerów. Narracja jest spokojna, momentami wręcz powściągliwa, a siła dokumentu kryje się w poruszaniu trudnych pytań: dlaczego niektóre ofiary przyciągają uwagę, a inne długo pozostają niezauważone?

Szczególnie poruszające są wątki kobiet, które mimo własnych trudnych doświadczeń zdecydowały się przełamać strach i opowiedzieć prawdę. To dzięki nim sprawca został w końcu zatrzymany, a historie ofiar wysłuchane.

Gdzie obejrzeć i dlaczego warto (choć może lepiej nie w nocy)

The last women in Alaska
mat. prasowe

„Lost Women of Alaska” jest w całości dostępny na platformie HBO Max oraz Amazon Prime Video. To dokument, który wciąga i porusza, ale ostrzegam - osobiście nie pozwolił mi spokojnie zasnąć.

Historie tych kobiet są przerażająco realne, a świadomość systemowych zaniedbań wbija w fotel. Jeśli więc potrzebujecie się wyspać, lepiej przełóżcie seans na inny dzień, ale nie pomijajcie go - bo naprawdę warto poznać te historie.

Reklama
Reklama
Reklama