Ukryta perełka na Netflix ma 90% pozytywnych recenzji. Kochankowie z liceum spotykają się przypadkowo po 22 latach
"Blue Jay" to poruszający dramat o Jimie i Amandzie, którzy spotykają się przypadkowo po ponad 20 latach. Jedna noc pełna wspomnień, nostalgii i szczerych rozmów ujawnia, jak bolesne mogą być niezrealizowane marzenia i dawny żal.

Są takie filmy, które nie potrzebują wielkich zwrotów akcji ani rozbudowanej obsady, by trafić prosto w serce. „Blue Jay” to kameralna, nostalgiczna i pełna bólu opowieść o dawnej miłości. To film, który z pozoru opowiada o przypadkowym spotkaniu po latach, ale w rzeczywistości jest emocjonalnym rozrachunkiem z przeszłością, z własnymi wyborami i z życiem, które potoczyło się inaczej, niż kiedyś planowaliśmy. "Blue Jay" w reżyserii Alexa Lehmanna i ze scenariuszem Marka Duplassa, to film w większości improwizowany, nakręcony w ciągu zaledwie tygodnia. Jeśli szukacie nietypowego romansu, który wywoła w was fale wspomnień, to "Blue Jay" będzie świetną propozycją na wieczór.
"Blue Jay" - historia spotkania po latach
Jim i Amanda, dawni licealni kochankowie, przez 22 lata nie mieli ze sobą żadnego kontaktu. Wszystko zmienia się w jednym momencie, gdy przypadkowo spotykają się w sklepie spożywczym w swojej rodzinnej miejscowości Crestline w Kalifornii. Okoliczności ich powrotu są zupełnie niezależne - Jim porządkuje dom po niedawno zmarłej matce, Amanda przyjeżdża, by wesprzeć ciężarną siostrę. To przypadkowe spotkanie natychmiast wywołuje lawinę uczuć i wspomnień.
Z początku ich rozmowa jest pełna niezręczności i dystansu. Jednak szybko przeradza się w szczere zwierzenia i sentymentalną podróż po dawnej relacji. Razem wracają do rodzinnego domu Jima, gdzie pamiątki z młodości – stare zdjęcia, taśmy z nagraniami, przedmioty z dzieciństwa – ożywiają ich wspólne wspomnienia. Oglądają zdjęcia, słuchają swoich nastoletnich rapów i tańczą do przebojów z lat dziewięćdziesiątych, pozwalając sobie na odrobinę szalonej zabawy w "co by było, gdyby...".
Bohaterowie zmuszeni zmierzyć się z prawdą o dawnych wyborach
Pod powierzchnią tej sielankowej zabawy pojawia się coś znacznie głębszego. Amanda, obecnie zamężna z dorosłymi pasierbami, i Jim - samotny, niedawno zwolniony z pracy - odkrywają, że choć przez lata zmieniło się niemal wszystko, żal i tęsknota za tym, co mogli mieć razem, wciąż są żywe. Próbują przekonać siebie i siebie nawzajem, że ich życie jest poukładane, ale rozmowa szybko prowadzi do bolesnej prawdy: żadne z nich nie spełniło marzeń z młodości, a rzeczywistość okazała się dużo trudniejsza niż oczekiwali.
Minimalistyczna forma i zaledwie dwoje bohaterów na ekranie podkreślają intymność tej historii. Mark Duplass jako Jim i Sarah Paulson jako Amanda tworzą niezwykle przekonujące, szczere i bolesne portrety
"Blue Jay" (OPINIA)
Historia Jima i Amandy porusza swoją zwyczajnością. Nie ma tu fajerwerków - jest za to sklep spożywczy, rodzinny dom, stare zdjęcia i muzyka z lat młodości. A jednak w tych drobnych gestach i rozmowach kryje się ogromny ładunek emocjonalny. „Blue Jay” przypomina, jak łatwo idealizujemy przeszłość i jak trudno pogodzić się z tym, że niektórych rozdziałów nie da się już napisać od nowa. To seans cichy, oszczędny w formie, ale zostawiający w widzu długie echo.
"Blue Jay" to film, który wciąga widza w wir emocji i zmusza do refleksji nad własnymi wyborami. Bez upiększania pokazuje, jak trudne mogą być powroty do przeszłości i jak bardzo niezrealizowane marzenia potrafią ciążyć. Film dostępny jest na Netflixie.

