Reklama

Gdy zobaczyłam tytuł „Jedz, módl się, szczekaj”, od razu przypomniał mi się cudowny film z Julią Roberts - Jedz, módl się i kochaj. To opowieść o kobiecie, która po bolesnym rozstaniu postanawia wyruszyć w podróż do Włoch, Indii i Bali, szukając szczęścia, równowagi i sensu życia. Julia Roberts wciela się w Liz Gilbert, która na nowo odkrywa siebie przez jedzenie, duchowe doświadczenia i miłość. Film porusza tematy samopoznania, decyzji, które zmieniają życie, i magii małych codziennych chwil - lekko, ciepło i z odrobiną romantyzmu.

Pomyślałam, że może i tym razem zaryzykuję i trafię na równie dobry film - co pierwowzór. I ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że oba te tytuły mają ze sobą wiele wspólnego: Odprężają i wywołują uśmiech.

O czym jest „Jedz, módl się, szczekaj”?

Jedz, módl się, szczekaj
mat. prasowe

Jako właścicielka uroczego psiaka o imieniu Lukier, gdy w tytule pojawiło się słowo „szczekaj”, nie mogłam nie kliknąć. I nie zawiodłam się! Dawno żaden film nie wywołał u mnie takiego uśmiechu na twarzy oraz przypływu pozytywnych emocji, które dzielnie musiał znosić mój pies - w trakcie seansu był obiektem moich komentarzy. Bo każdy psiarz, który obejrzy ten film, przynajmniej kilka razy pomyśli: „Mam tak samo”, „Mój robi identycznie” albo „Jak bym widziała X - tu wstawcie imię swojego psa - w tej scenie!”.

Akcja filmu rozgrywa się w malowniczym Tyrolu, na intensywnym kursie szkoleniowym dla psów. Pięcioro zupełnie różnych właścicieli przyjeżdża, przekonanych, że problem leży po stronie ich pupili. Wśród nich są:

  • Ursula - polityczka, adoptująca upartą Brendę wyłącznie dla poprawy wizerunku,
  • Babs - naiwna właścicielka potężnego, niesfornego Torstena,
  • Ziggy i Helmut - małżeństwo kłócące się nieustannie z rozpieszczonym yorkiem o imieniu Gagą,
  • Hakan - zdystansowany właściciel niestabilnej Roxy z rodziny owczarków belgijskich.

Trener Nodon, charyzmatyczny i trochę tajemniczy, szybko orientuje się, że szkolenie psów to tylko pretekst. Prawdziwymi „pacjentami” są bowiem właściciele. Psy pozostają sobą, a ludzie powoli odkrywają swoje własne błędy, ograniczenia i… emocje, których wcześniej nie potrafili nazwać. Film pokazuje, że kontakt ze zwierzętami może być katalizatorem prawdziwej zmiany - zarówno w relacjach z innymi, jak i w relacji z samym sobą.

Obsada

Jedz, módl się, szczekaj
mat. prasowe

W głównych rolach występują Alexandra Maria Lara jako Ursula (znana m.in. z „Upadku” 2004, „Czytającego” 2008 i „Wyścigu” 2013) oraz Devid Striesow jako Helmut (m.in. „Fałszerze” 2007, „Na Zachodzie bez zmian” 2022).

Reżyserem filmu jest Marco Petry, a produkcją zajęła się wytwórnia Olga Film, odpowiedzialna wcześniej za Netflixowy „Daleko od domu (Faraway)”.

„Jedz, módl się, szczekaj” nr 2 TOP filmów na Netflix

Jedz, módl się, szczekaj
mat. prasowe

To idealna propozycja na spokojny, świąteczny, wielkanocny wieczór. Fabuła rozwija się powoli i przewidywalnie, ale dzięki temu daje poczucie komfortu i odprężenia. Największą atrakcją są ujęcia tyrolskich krajobrazów i oczywiście psy, które wprowadzają do filmu lekkość, ciepło i mnóstwo humoru. „Jedz, módl się, szczekaj” nie wymaga pełnego skupienia ani emocjonalnej gotowości na dramaty, a mimo to zostawia po sobie przyjemny uśmiech i refleksję nad relacjami z czworonogami oraz samym sobą.

Film jest dostępny od 1 kwietnia 2026 r. w katalogu Netflixa i warto go obejrzeć - najlepiej razem z pupilem, kubkiem herbaty i w odrobinie świątecznej atmosfery. Idealny na odprężający wieczór, kiedy chce się po prostu odetchnąć, pośmiać i poczuć, że czasem najprostsze rzeczy - spacer, rozmowa, czy obecność psa - mogą odmienić nasze życie.

Reklama
Reklama
Reklama