Reklama

Gdy do ślubu zostaje pięć dni, zwykle liczy się tylko tempo przygotowań: lista gości, suknia, dekoracje. W serialu „Tu zdarzy się coś strasznego” ta odliczanka staje się jednak nerwowa jak źle dobrana muzyka w thrillerze. Rachel i Nicky jadą do rodzinnego domu wakacyjnego na odludziu, w sam środek zaśnieżonego lasu, gdzie ma odbyć się ceremonia. Nikt nie spodziewa się tego, co stanie się chwilę później...

W tym artykule:

  1. Fabuła thrillera „Tu zdarzy się coś strasznego”
  2. Obsada i twórcy „Tu zdarzy się coś strasznego” z polskim akcentem
  3. Opinie widzów o krytyków o serialu „Tu zdarzy się coś strasznego”

Fabuła thrillera „Tu zdarzy się coś strasznego”

Punkt wyjścia jest pozornie prosty: narzeczeni mają przed sobą tydzień, który powinien pachnieć zimowym powietrzem i radością nowego początku. Zamiast tego w przestrzeni domu, odciętego od świata jak w klasycznych opowieściach grozy, zaczyna gęstnieć atmosfera niepokoju. Rachel (w tej roli Camila Morrone), nie potrafi pozbyć się wrażenia, że wydarzy się coś złego. Każdy kolejny dzień przynosi nowe zbiegi okoliczności i niespodzianki rozsypujące elegancką wizję „wymarzonego ślubu” jak źle spięty welon.

W tej historii lęk nie jest dodatkiem, tylko osią emocji: chodzi o strach przed decyzją „na całe życie”. Twórcy prowadzą widza po motywach dobrze znanych z kina i literatury grozy, ale ustawiają je w dekoracjach ślubnych: wokół rodzinnych pamiątek, znaczeń przypisywanych sukni, obietnic i symboli, które zwykle mają uspokajać. Tu działają odwrotnie...

Wśród elementów fabuły pojawia się obraz, który zostaje w pamięci jak plama na idealnie białej tkaninie: Rachel znajduje złowieszczą notatkę z ostrzeżeniem, by nie wychodziła za Nickiego, opisaną jako „ociekająca krwią”. To nie jest wyłącznie rekwizyt z gatunkowej półki, ale sygnał, że w tej opowieści intymność i zagrożenie idą ramię w ramię. Czarne poczucie humoru miesza się z mrocznym klimatem, a napięcie budowane jest konsekwentnie, bez tanich ułatwień.

Obsada i twórcy „Tu zdarzy się coś strasznego” z polskim akcentem

Za serial odpowiada m.in. Weronika Tofilska jako główna reżyserka i producentka wykonawcza. Podkreślała, że w tej historii mieści się także krytyka społeczna oraz przestrzeń na wizualne eksperymenty. Ten kierunek czuć w samej konstrukcji opowieści: horror nie ucieka od emocji związanych z relacją i presją zobowiązań, a jednocześnie nie rezygnuje z ostrego, gatunkowego pazura.

Produkcję firmuje Upside Down Pictures, czyli studio założone przez Matta i Rossa Dufferów. Scenariusz napisała Haley Z. Boston, a na ekranie – obok Morrone i Adama DiMarco jako Nickiego – pojawiają się także Jennifer Jason Leigh, Ted Levine, Karla Crome, Gus Birney oraz Jeff Wilbusch.

Tu zdarzy się coś strasznego na Netflix
mat. prasowe

Opinie widzów o krytyków o serialu „Tu zdarzy się coś strasznego”

Premiera „Tu zdarzy się coś strasznego” na Netflix odbyła się 26 marca, a produkcja już w pierwszych dniach stała się tematem dyskusji w sieci. Dla widzów najmocniejszym argumentem bywa dziś skala zainteresowania i tu liczby mówią same za siebie: thriller został odtworzony 4,5 mln razy i doszedł do 2. miejsca wśród najchętniej oglądanych tytułów na Netflix. „Bardzo zaskakujące zakończenie”; „Serial mroczny z dusznym klimatem”; „Gęsta atmosfera wyczuwalna w każdym odcinku”: to tylko niektóre z komentarzy, które pojawiły się w internecie.

Krytycy podzielają te opinie. Rhik Samadder z „The Guardian” określił produkcję jako absolutnie przerażającą i zasugerował, że seans może skończyć się niepokojem, który trudno wyciszyć przed snem.

Reklama
Reklama
Reklama