To najdłużej trwająca romantyczna historia na Netflix. Platforma właśnie ujawniła datę premiery 7. sezonu
Serial, który pobił wszystkie możliwe rekordy Netflixa, wraca z nowym sezonem. Widzowie na całym świecie nadal kibicują bohaterom, przeżywając z nimi miłość, trudne wybory i codzienne wyzwania małego miasteczka.

Już 12 marca 2026 r. widzowie Netflixa powrócą do urokliwego Virgin River - małego miasteczka w północnej Kalifornii, które skradło serca milionom fanów na całym świecie. Od pierwszego sezonu serial stał się fenomenem, łącząc romantyczne emocje z prawdziwym życiem, pokazując zarówno radość, jak i trudności codzienności. To świat, w którym każdy dzień przynosi nowe wyzwania, a bohaterowie stają przed decyzjami, które potrafią poruszyć serce widza.
Co przyniesie 7. sezon „Virgin River”?

Siódmy sezon „Virgin River” zaczyna się tuż po długo wyczekiwanym ślubie Mel i Jacka. Ich życie małżeńskie nie jest jednak sielanką - codzienne obowiązki, życie na farmie i nowe wyzwania testują siłę ich miłości. Mel uczy się odnajdywać w nowej roli, a Jack stara się łączyć uczucia z odpowiedzialnością.
Równocześnie pojawia się wątek adopcji - bohaterowie muszą zdecydować, czy zostaną rodzicami dla Marley. To emocjonalny test, który pokazuje, że miłość w Virgin River nigdy nie jest łatwa, ale zawsze jest prawdziwa i pełna znaczenia. Fani zobaczą też powrót ukochanych postaci - Hope i Doc, Lizzie i Denny, Preacher i Kai - których losy splatają się z codziennością małego miasteczka i wciąż zaskakują emocjonalnymi zwrotami.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Obsada i twórcy

Alexandra Breckenridge - Mel
Martin Henderson - Jack
Tim Matheson i Annette O’Toole - Doc i Hope
Sarah Dugdale, Kai Bradbury, Colin Lawrence, Kandyse McClure - nowe i powracające postacie
Za scenariuszem stoi Patrick Sean Smith, a produkcja powstała na podstawie powieści Sue Tenneya. To właśnie połączenie romantycznej fabuły, urokliwego małomiasteczkowego klimatu i dobrze nakreślonych postaci sprawiło, że „Virgin River” zyskało rzesze fanów na całym świecie.
Dlaczego warto zacząć oglądać od pierwszego sezonu

„Virgin River” to nie tylko romans. To historia o przyjaźni, rodzinie i wyborach, które zmieniają życie. To serial, który potrafi rozśmieszyć, wzruszyć i sprawić, że kibicujemy bohaterom na każdym kroku. Każdy sezon to kolejny rozdział ich życia, pełen ciepła, napięcia i emocji, które zostają w sercu widza.
Nie trzeba znać wszystkich wcześniejszych odcinków, by poczuć magię i urok małego miasteczka (kadry od razu nasuwają na myśl serial „Twin Peaks”) - ale rozpoczęcie przygody od pierwszego sezonu pozwala w pełni docenić głębię relacji, dramatów i szczęścia bohaterów. To historia, która wciąga i zostaje w pamięci na długo. A do tego pozostawia przyjemne uczucie w sercu i w głowie.
Fenomen, który bije rekordy. Będzie 8. sezon „Virgin River”

Od debiutu w grudniu 2019 roku „Virgin River” nieprzerwanie przyciąga miliony widzów na całym świecie przed ekrany. To najdłużej emitowany fabularny serial oryginalny Netflixa, który pobił wszystkie możliwe rekordy platformy i wyprzedził takie hity jak „Grace i Frankie”, „Orange is the New Black” czy „Elite”.
I choć siódmy sezon już za niecały miesiąc wchodzi na ekrany, fani mogą być spokojni - Netflix już zamówił ósmy sezon, więc historia Mel, Jacka i mieszkańców Virgin River będzie trwała dalej.

